czwartek, 8 sierpnia 2013

"ASHFORD PARK" LAUREN WILLIG

Oj, jak ja dawno nie przeczytałam nic z wydawnictwa Amber. Kiedyś w czasach, kiedy byłam fanką książek Nory Roberts i generalnie czytałam więcej romansów, często sięgałam po książki tam wydawane, ale ostatnio z tego rodzaju literaturą mi nie po drodze raczej. Jednak "Ashford Park" zaciekawił mnie już w zapowiedziach, a reklamowanie powieści jako połączenie "Pożegnania z Afryką" z "Downton Abbey" niewątpliwie jeszcze bardziej mnie zachęciło. 

Młoda, wiecznie zapracowana prawniczka Clemmie, na przyjęciu urodzinowym swojej babci, zaciekawiona nigdy niesłyszanym imieniem, które wypowiada na jej widok staruszka, postanawia dowiedzieć się czegoś więcej na temat historii jej rodziny. Ta opowieść rozpisana jest na dwa głosy. Babka i wnuczka wprowadzają nas w dzieje dwóch kobiet połączonych więzami rodzinnymi i przyjaźnią. Addie po śmierci rodziców, trafia do zamożnego domu swoich krewnych. Choć zawsze traktowana przez wszystkich jak uboga krewna, to jednak znajduje bratnią duszę w osobie spontanicznej i wesołej kuzynki. Ich stosunki ulegają jednak rozluźnieniu, kiedy Addie zakochuje się w mężczyźnie, który w końcu poślubia jej kuzynkę.

Mam czasami wrażenie, że pewne książki powinny być dłuższe. Historia, którą opowiada Lauren Willig jest bowiem bardzo interesująca. Intrygujące jest połączenie środowiska arystokratycznej Anglii z jej normami, rytuałami sezonów debiutanckich, a potem przeniesienie akcji do gorącej, dusznej Afryki, gdzie bohaterowie mierzą się z życiem, w które się wplątali na własne życzenie, a które daleko odbiega od tego, co sobie wymarzyli. I ten wątek zderzenia oczekiwań młodości z dorosłością jest motywem przewodnim losów Addie i jej wnuczki Clemmie.
Zaletą książki jest jej rozmach, bijące z niej uczucia, bohaterowie, których łatwo polubić i się z nimi identyfikować. Tym bardziej jednak przeszkadza sposób w jaki ta powieść jest napisana, bo całość sprawia wrażenie biegu, podczas którego zatrzymujemy się tylko na wybranych stacjach, pomijając mijane po drodze krajobrazy.
Mimo to lektura "Ashford Park" sprawiła mi wielką przyjemność. Idealna książka na panujące ostatnio upały.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...