środa, 12 czerwca 2013

"ZAKRYJCIE JEJ TWARZ" P.D. JAMES

W przerwach pomiędzy jednym a drugim tomem Wiedźmina wzięłam sobie do czytania kryminał. 
P.D. James przyciągnęła moją uwagę kiedy napisała "Death comes to Pemberley", wariację na temat  kontynuacji "Dumy i uprzedzenia" Jane Austen w konwencji kryminału. Przyznacie, że to dosyć intrygujące połączenie. Czekam i na polskie wydanie książki i na zapowiadany przez BBC serial na podstawie tej książki. Dodatkowo inną powieść tej autorki polecała na swoim blogu Sasza Hady. 

Trafiłam w bibliotece na "Zakryjcie jej twarz", pierwszą książkę z cyklu, którego bohaterem jest inspektor Adam Dalgielsh powracający jeszcze w kolejnych trzynastu powieściach P.D. James. Materiału do poznania pisarki nazywanej na okładkach "nową Agathą Christie" jest wiele. Pytanie tylko czy po tej pierwszej styczności będę miała ochotę sięgać po kolejne tomy z serii. 

W spokojnym wiejskim domostwie podczas tradycyjnego, corocznego jarmarku ginie młoda służąca Sally Jupp. Jeszcze przed śmiercią jej osoba budziła duże zainteresowanie. Samotna matka, która nie chce wyjawić kto jest ojcem jej dziecka, po pobycie w domu, którego zadaniem jest przygarnianie i pomaganie takim osobom znajduje pracę u pani Maxie. O dziwo jednak jej serca nie przepełnia wdzięczność wobec pracodawczyni. Często wymykają jej się drwiące spojrzenia, pozbawione nawet odrobiny pokory. Czy na jej śmierć miała wpływ propozycja małżeństwa jaką otrzymała poprzedniego wieczora od syna pani Maxie? Może matka i siostra młodego doktora nie mogły się pogodzić z takim mezaliansem, a może morderczynią była kobieta, z którą Stephen Maxie spotykał się wcześniej. Czy może zabójcą jest jeszcze inny mieszkaniec spokojnej do tej pory wsi? Adam Dalgielsh będzie musiał rozwiązać tą zagadkę.

"Zakryjcie jej twarz" zostało wydane na początku lat 60-tych i czuje się w niej pewną klasyczność kryminału. Grono podejrzanych zamknięte w ograniczonym kręgu, pozornie spokojne otoczenie, które jednak przy bliższym spotkaniu okazuje się pełne drobnych tajemnic, wzajemnych animozji i namiętności. Powoli odkrywane sekrety są zwykle dużym plusem takich historii. Podobnie jest w powieści P.D. James. Atmosfera skandalu i niedomówień, która otacza Sally Jupp intryguje, ale i budzi niepokój. Wiadomo przecież, że takie osoby ściągają kłopoty.

O ile intryga powieści ma w sobie dużo uroku, kolejne tajemnice odkrywane są w odpowiednich momentach i tylko zaostrzają nasz apetyt w oczekiwaniu na moment kulminacyjny, to bardzo trudno przekonać się do postaci, którymi wypełniła autorka karty swojej powieści. Właściwie nikogo z nich nie można polubić od pierwszego wejrzenia. Do końca można się zastanawiać nad motywami, które nimi kierują. Tajemnicza do samego końca pozostaje również Sally, dzięki czemu powieść zyskuje szczyptę pikanterii, bo tak naprawdę nie wiadomo, czy była niewinną, słodką osóbką, czy podłą intrygantką. Oczywiście takie zawieszenie bohaterów może być czymś pozytywnym, co trzyma nas w napięciu co do ostatniej strony, jednak w moim odczuciu P.D. James posunęła się tutaj za daleko i jej bohaterowie nie mają tej iskry, która pozwala pomyśleć, że lubi się ich niezależnie od tego czy wśród nich kryje się morderca czy nie. Może na moich odczuciach zważyło i to, że w gruncie rzeczy autorka podchodzi do swoich postaci w sposób bardzo chłodny, wyważony, w zasadzie pozbawiając ich nawet odrobiny tak potrzebnej nieraz w kryminale szczypty humoru, która często pojawia się własnie u Agathy Christie. Ta zasada dotyczy również inspektora Dalgilsha. Do końca pozostaje on osobą wymykającą się klasyfikacji, jedyne co wiemy wraz z zamknięciem książki, to to, że go nie znamy. Ale może zmienia się to w kolejnych powieściach z cyklu.

"Zakryjcie jej twarz" niewątpliwie intryguje klasycznym podejściem do kryminału, bo czasem tęsknię właśnie za takim solidnym przykładem tego gatunku, który skupia się na psychologicznych niuansach, a nie stara się zauroczyć czytelnika efektowną zbrodnią, najlepiej z seryjnym mordercą i genialnym, acz wycofanym detektywem w rolach głównych. Dlatego pomimo tych kilku zastrzeżeń dam P.D. James kolejną szansę tym bardziej, że jej powieści zostały u nas wydane w formie kieszonkowej, więc ich cena jest nader przystępna.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...