poniedziałek, 6 maja 2013

"SZMARAGDOWA TABLICA" CARLA MONTERO

Ta książka wzbudziła moje zainteresowanie, jak tylko pojawiła się w zapowiedziach wydawniczych. Bardzo długo kusiło mnie, żeby ją kupić, ale pewnie bym się jednak oparła tym podszeptom, gdyby nie recenzja na blogu Książki, wino i ja . Korzystając z promocji w Matrasie, postanowiłam, że sama wyrobię sobie zdanie na temat "Szmaragdowej tablicy", bo w tym samym czasie pojawiła się inna notka, której autorka nie wypowiadała się już tak pozytywnie. Mowa o tej recenzji: Bazgradełko .

W księgarni dostałam w swoje ręce opasłe tomiszcze, w gabarytach jakie lubię najbardziej. Aż westchnęłam z zachwytu na myśl o długich godzinach przy zajmującej lekturze. I rzeczywiście przeczytanie tej powieści zajęło mi sporo czasu, ale przyjemność jaką z tego czerpałam była bardzo umiarkowana. 

Ana jest młodą, piękną, dobrze ubraną kobietą. Kiedyś była zwyczajną dziewczyną. Teraz jest związana z bardzo bogatym człowiekiem, który ukształtował jej upodobania tak, by spełniała wszystkie jego oczekiwania. Jej ubrania, praca w Muzeum Prado, samochód zostały wybrane zgodnie z gustem Konrada Kellera. Kiedy więc w ręce tego mężczyzny trafia list niemieckiego oficera z czasów II wojny światowej, ze wzmianką na temat obrazu "Astrolog", autorstwa Giorgione, Konrad przekonuje Anę, żeby zajęła się odnalezieniem tego dzieła. Kobieta uważa śledztwo za bezcelowe, ale zagłębiając się powoli w historię związaną z obrazem i autorem listu, zauważa, że tajemnice ukryte w przeszłości stały się jej obsesją i nie pozwalają o sobie zapomnieć.

Akcja powieści toczy się dwutorowo. Główną bohaterką części współczesnej jest oczywiście Ana, która prowadzi poszukiwania z pomocą doktora Alaina Arnoux. Ta dwójka podąża nikłymi śladami z przeszłości, ukrytymi w archiwach różnych krajów, by odnaleźć "Astrologa" i wypełnić luki w życiorysach osób z nim związanych. Obraz znajdował się w kręgu zainteresowań Hitlera, a tajemnica z nim związana nadal budzi emocje wielu ludzi, co Ana i Alain zaczynają odczuwać na swojej własnej skórze, kiedy poszukiwania śladów sprowadzają na nich niebezpieczeństwo.

Równolegle poznajemy Georga von Bertheima majora SS, któremu Himmler, na osobiste polecenie Hitlera zleca odnalezienie dzieła Giorgione. Poszukiwania prowadzą go do żydowskiej rodziny Bauerów, z której ocalała tylko Sarah. Georg jest przekonany, że dziewczyna wie, gdzie ukryty jest obraz, ale nie podejrzewa, że ich kontakty będą początkiem miłości, która nie powinna się zdarzyć w okupowanym Paryżu, gdzie Niemcy byli panami życia i śmierci, szczególnie Żydów. Rozpoczynają szaloną i rozpaczliwą grę z gestapo, w której stawką jest nie tylko ich życie.

Lubię książki, których fabuła krąży wokół tajemnicy z przeszłości. Zakazana miłość, II wojna światowa, Paryż, to wszystko obiecywało znakomitą lekturę. I rzeczywiście część historyczna jest zdecydowanie lepsza. 
Dość ryzykowny pomysł, by pozytywnym bohaterem był oficer SS, w rezultacie nie razi, a opis rodzącego się uczucia pomiędzy Bertheimem, a Sarah to kawałek bardzo dobrej literatury, której daleko do taniego melodramatu, o który w tym przypadku nie było trudno się otrzeć. 
Myślę, że spora tutaj zasługa tła tego wątku i rozmaitych dobrze nakreślonych, wyrazistych postaci drugoplanowych. Carla Montero zagłębia się w niuanse poszczególnych jednostek, zebranych pod znakiem SS, tym samym oddaje złożoność tej organizacji i zadań jakie jej podlegały. 
To tylko jeden z elementów jej obrazu Paryża pod niemiecką okupacją. Na przykładzie losów Sarah, można zaobserwować pogarszającą się sytuację Żydów, którzy zostają zepchnięci na margines społeczeństwa. Miasto żyje problemami okresu wojennego. Coraz trudniej jest o dobrej jakości żywność, z czasem głód jest coraz powszechniejszy, a najwierniejszym towarzyszem ludzi staje się strach przed tym co przyniesie następny dzień. Carla Montero w wywiadzie dołączonym do książki wspomina, że tworzeniu tła dla tej historii inspirowała się między innymi relacjami z okupowanej Warszawy, co zaowocowało poczuciem, że mamy do czynienia z prozą, którą czyta się z prawdziwym uczuciem zaangażowania.

To wrażenie całkowicie psuje część współczesna, w której nie znalazłam podobnych emocji. Delikatna aura tajemnicy z początku towarzysząca poszukiwaniom Any, z czasem zbliża ten wątek do powieści sensacyjnych. Mnożące się teorie spiskowe obracają się wokół, jak słusznie zauważyła autorka bloga Bazgradełko, schematu znanego z powieści Dana Browna, co w miarę rozwoju wydarzeń, jest coraz bardziej widoczne. W rezultacie nawet zakończenie powieści nie potrafi zaskoczyć, bo wszystkie rozwiązania zastosowane przez Carlę Montero już gdzieś były wykorzystane. Dodatkowym minusem jest paradoksalnie tajemnica zawarta w "Astrologu". Ciągle czytamy jak niezwykły to obraz, jakie zagrożenie płynie z zagrożenia, że dzieło to trafi w niepowołane ręce. Tymczasem w punkcie kulminacyjnym atmosfera niebezpieczeństwa rozmywa się, a my pozostajemy z niczym, i do końca nie wiemy, o co toczyła się gra.

Długo zabierałam się do opisania moich wrażeń, czasem jednak spojrzenie z perspektywy czasu jest potrzebne. Dzisiaj wiem, że to nie jest zła powieść. Po prostu moim zdaniem bardzo dobry pomysł, został rozwinięty w nieodpowiednim kierunku. Mniejszy rozmach w wątkach sensacyjnych mógłby dać lepszy efekt.

Swoją drogą, recenzje blogowe chyba jednak mają wpływ na realne wybory czytelnicze. Obsługa księgarni śmiała się, że ktoś musiał zrobić książce dobrą reklamę. Byłam nie pierwszą osobą, która tego dnia w Matrasie pytała o "Szmaragdową tablicę".


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...