poniedziałek, 29 kwietnia 2013

"DRUGI PRZEKRĘT NATALII" OLGA RUDNICKA

Ostatniej soboty czułam, że muszę iść do biblioteki. Niby w domu miałam co czytać, ale wizyta w bibliotece wydawała mi się obowiązkowym punktem dnia. Weszłam, skierowałam się w kierunku półki z ostatnio oddanymi książkami i już wiedziałam, że to było warto. Na regale zobaczyłam najnowszą powieść Olgi Rudnickiej "Ostatni przekręt Natalii", a po lekturze "Natalii 5", sięgnięcie po ten kryminał było tylko kwestią czasu.

Siostry Sucharskie ochłonęły już po niespodziankach, które spadły na nie po śmierci ojca. Mieszkają razem we wspólnym domu, żyją zgodnie, choć oczywiście tyle silnych osobowości pod jednym dachem musi rodzić nieporozumienia i chwile napięcia. Ale kiedy trzeba wszystkie kobiety tworzą zgraną grupę i potrafią się wzajemnie wspierać.
W ich w miarę uporządkowane życie znowu wkracza chaos, kiedy ginie notariusz, którego poznały w czasie odczytywania testamentu ojca. Z czasem wszystkie siostry zaprzyjaźniły się ze starszym panem, wpadały na herbatę, spędzały wspólnie część świąt, pożyczała książki. Jednak pewnego dnia zorientowały się, że żadna z nich od jakiegoś czasu nie miała kontaktu z panem Januszem. Pod jego mieszkaniem zastają policję, która własnie odkryła w środku ciało mężczyzny z odstrzeloną głową, a sam notariusz wkrótce potem zostaje uznany za zmarłego. Testament Zawady jasno określa, że spadkobierczyniami całego majątku jest pięć sióstr Sucharskich. 
Oczywiście żadna z tych pięciu kobiet nie byłaby sobą, gdyby nie spróbowała rozwiązać zagadki zwłok z mieszkania pana Janusza. Tym sposobem zaczyna się kolejne śledztwo pięciu Natalii.

Kiedy w zeszłym roku zaczynałam swoją znajomość z pisarstwem Olgi Rudnickiej, miałam trochę mieszane odczucia. "Martwe jezioro" było sprawnie napisanym czytadłem, nie pozbawionym jednak kilku wad, ale całość zapowiadała się bardzo interesująco. "Natalii 5" zaś utwierdziło mnie w przekonaniu, że książek tej autorki warto szukać na bibliotecznych, czy sklepowych półkach. Po "Drugim przekręcie Natalii" wiem, że przeczytam wszystko co napisała Olga Rudnicka.

Czytałam tą książkę w czasie podróży autobusem, który był pełen innych podróżnych. Myślę, że momentami dziwnie na mnie spoglądali, ale nie miałam okazji tego sprawdzić, bo od tej powieści nie sposób było się oderwać. Przewracałam więc kolejne strony i coraz mocniej zaciskałam zęby, by nie wybuchnąć śmiechem na cały autobus. Poczucie humoru pani Rudnickiej, uwydatnione przez lekkie pióro i fabułę, w której wszystkie elementy sprawnie wskakują na odpowiednie miejsca zapewniły mi kilka godzin kapitalnej rozrywki.

Siostry Sucharskie są nadal nieobliczalne i błyskotliwe, a ich zdolność do doprowadzania kolejnych policjantów na skraj wytrzymałości również działa bez zarzutu. Mimo, że na scenie pojawiają się kolejne trupy, mamy do czynienia z kryminałem pod znakiem dobrego humoru. Akcja toczy się wartko, wydarzenia następują jedne po drugich, nie ma dłużyzn. Momenty napięcia związanego ze śledztwem, przerywane są scenkami z wspólnego domu sióstr, do którego zaczynają się też wprowadzać kolejni adoratorzy, co czasem powoduje lekkie spięcia wśród domowników. 

Cała intryga jest skonstruowana w bardzo przemyślany sposób, wątki ładnie się zazębiają, nie pozostawiając białych plam, a końcowe rozdziały, podobnie jak w "Natalii 5", skręcają w stronę sensacji, zostawiając humor na drugim planie. 

Nie pozostaje nic innego jak poszukać innych powieści Olgi Rudnickiej.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...