środa, 3 kwietnia 2013

"SZTUKA UPRAWIANIA RÓŻ Z KOLCAMI" MARGARET DILLOWAY

Kiedy składamy sobie życzenia z okazji urodzin, imienin, czy innych świąt zawsze wspominamy o zdrowiu. Jeżeli ma się zdrowie, wszystko inne można osiągnąć własnymi siłami. Zdrowie jest bezcenne.
Ale co, jeśli tego zdrowia nie ma? Są przecież osoby, które są chore od dziecka. Ich codzienność to lekarze i szpitale, ciągłe konsultacje, badania i nadzieja na poprawę.

Do takich osób należy Gal, trzydziestosześcioletnia nauczycielka biologii w szkole średniej. Wprawdzie nie spędza swojego całego życia w szpitalach, ale jest po przeszczepach nerek i właśnie czeka na kolejny. Jej organizm funkcjonuje tylko dzięki cotygodniowym, całonocnym dializom. Jej życie prywatne ogranicza się do jednej przyjaciółki i hodowli róż. Kwiaty są pasją Gal. Wypełniają praktycznie każdą wolną chwilę, zajmują każdą myśl. Nie jest to zwykła uprawa, bo Gal jest profesjonalistką, chce stworzyć całkiem nową odmianę róż.  W szkole jest surową, ale sprawiedliwą nauczycielką, dąży do tego, by jej wychowankowie nauczyli się samodzielnie myśleć. 
Jednak przede wszystkim jest samotna. Nie dopuszcza blisko nikogo, kto mógłby się bliżej nią zainteresować. Uporządkowaną codzienność rujnuje pojawienie się siostrzenicy. Jej matka wyjechała do Hongkongu, do pracy, a córkę niespodziewanie wysłała do Gal.
Gal nigdy nie miała z siostrą dobrych stosunków, ale Riley jest dla niej ważna. Pojawienie się dziewczyny zmusza Gal do innego spojrzenia na otaczający ją świat.

Niewątpliwie tematyka tej powieści nie należy do najłatwiejszych. Autorka nie oszczędza nam opisów różnych dolegliwości, z którymi musi sobie radzić Gal. Konieczność dializ to tylko jeden z elementów jej choroby. 
Jednak poza chorobą Gal książka porusza i inne problemy.
Szczególnie zainteresowało mnie funkcjonowanie rodziny, w której wszystko podporządkowane jest jednemu z dzieci. Gal od początku, z racji swojego stanu, była traktowana ze szczególną uwagą. Z jednej strony taka sytuacja może prowadzić do wymuszania przez dziecko przywilejów, z drugiej może być uciążliwa. Dziecko chce się wtedy za wszelką cenę usamodzielnić. Zawsze jednak drugie dziecko jest, albo tylko czuje się odsunięte na drugi tor. Relacje Gal i jej siostry zawsze były naznaczone cieniem choroby, która nigdy nie pozwoliła im się do siebie zbliżyć.

Przyjazd Riley sprawia, że Gal zaczyna się interesować sprawami, które nigdy wcześniej jej nie dotyczyły. Nadal musi się zajmować sobą, nadal poświęca się uprawie róż, ale w kręgu jej zainteresowań pojawia się żywa osoba z potrzebami. Trzeba wysłuchać zmartwień, problemów, obdarzyć czułością, sprawić, że będzie się czuła chciana i kochana. Dla kogoś, kto do tej pory był zajęty tylko sobą, nie jest to proste. 
Otwierając się na obecność siostrzenicy, Gal zaczyna dostrzegać w swoim otoczeniu istnienie innych osób, którym na niej zależy.

Pomimo trudnej tematyki, czytanie powieści nie sprawia trudności. Od początku poczułam się zaintrygowana zestawieniem tematyki dotyczącej choroby z profesjonalnymi uwagami na temat uprawy róż. Życie, tak jak i te najpiękniejsze z kwiatów ma swoje kolce, ale bez nich wszystko byłoby banalne. Trzeba przyjąć to co daje nam los i wykorzystać to na swój sposób.



Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości: 
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...