czwartek, 24 stycznia 2013

CO SIĘ STAŁO Z "THE GOOD WIFE" ?

"The Good Wife" to jeden z tych seriali na, którego nowy sezon czekam z niecierpliwością. Pilot mnie zaciekawił, choć nie zauroczył, ale następujące po nim odcinki, były na tyle dobre, że produkcja stała się dla mnie hitem sezonu. Jednak ostatnia seria rozczarowuje, pod kilkoma względami, a podczas oglądania niedawnych epizodów skrystalizowało mi się w myślach kilka  spostrzeżeń, które postanowiłam zebrać w jedną notkę.

Źródło
"Żona idealna", bo pod takim tytułem serial funkcjonuje w polskich telewizjach, bazuje na niezbyt oryginalnym schemacie. Jeżeli przymrzyjmy się podstawie, zobaczymy, że każdy odcinek oparty jest na innej sprawie, której prowadzenie zleca kancelarii "Lockhart & Gardner". Nic to nowego jeśli akcja toczy się wokół praktyk biura prawniczego.
Poza tą osią, niemniej istotnym wątkiem jest życie prywatne Alicji Florrick, głównej bohaterki, która po skandalu erotyczno - łapówkarskim dotyczącym jej męża, pełniącego funkcję prokuratora generalnego, zostaje przyjęta do pracy w firmie, gdzie współwłaścicielem jest jej kolega ze studiów, Will Gardner. Połączenie to okazało się bardzo owocne, nie tylko z powodu świetnie poprowadzonych obu wątków. Fabuła "The Good Wife" nie wisiała w próżni bez otoczenia. W tle przewijało się, bardzo zajmując widza, umiejętnie stopniowane napięcie między Alicją i Willem, których być może w przeszłości łączyło dość niesprecyzowane coś więcej. To niesprecyzowanie było bardzo dobrym pomysłem twórców, którzy nie podali od razu na tacy, czy ta para była kiedyś tylko bliskimi przyjaciółmi, czy zanosiło się może na bliższy związek. Pierwszy sezon rozwija tą myśl, a atmosfera gęstnieje, bo mimo, że Will zauważalnie jest zainteresowany Alicją, to jednak pozostaje ona przecież mężatką. A Peter Florrick nawet w więzieniu nie daje o sobie zapomnieć. Jeszcze ciekawiej robi się, kiedy z niego wychodzi. Historia przeradza się wtedy trochę w klasyczny trójkąt, w którym jednak potencjalny romans nadal istnieje, tylko jako jedno z dopuszczalnych rozwinięć fabuły. I tak scenarzyści trzymają widzów przy telewizorach, karząc im, czekać  na ten konkretny odcinek, kiedy stanie się faktem. Każdy kolejny wyjawiony sekret Petera, niby zbliża do wyczekiwanego momentu, ale równoważą to epizody, wskazujące, że Will być może również nie jest bez wad i ma coś do ukrycia. 
Dobrym wyborem było też ukazanie małżeństwa Florriców, jako w gruncie rzeczy udanego związku. Wzajemne kontakty Petera i Alicji, po ujawnieniu afery, czy to w więzieniu, czy potem pokazują, że są oni dobraną parą. Łączy ich dwójka dzieci, ale nie tylko. Alicja zawsze popierała polityczne ambicje męża. Podjęcie własnej pracy, pozwoliło jej na odzyskanie niezależności, zyskanie większej pewności siebie, ale rozwód nigdy nie był kwestią, do pilnego rozważenia. Po części ze względu na dzieci, po części na karierę Petera, która okazuje się nie do końca zaprzepaszczona, a po części dlatego, że Alicja mimo wszystko chyba nadal go kocha i chce mu wybaczyć. Wszystkie te kwestie, pozwalały na wiele możliwości, jeśli chodzi i poprowadzenie fabuły i były do pewnego momentu świetnie wykorzystane.

Źródło
Serial przyciągał również ciekawymi postaciami drugoplanowymi. Drugą właścicielką kancelarii jest kobieta, którą można przeciwstawić Alicji. O ile ta poświęciła się rodzinie i wychowaniu dwójki dzieci, o tyle Diane Lockhart jest typową, być może nieco gruba kreską nakreśloną kobietą sukcesu. Zawsze elegancko i nienagannie ubrana, siedzi w narożnym, dużym, świetnie umeblowanym gabinecie i po prostu rządzi. Ale i tutaj twórcy przemycili kilka momentów, które pozwalają nam ją polubić. Po kilku odcinkach można zauważyć, że Will i Diane dobrze sobie radzą jako wspólnicy, a sympatia  którą darzymy Willa przechodzi i na Diane. Poza tym jej lekko humorystyczne randkowe epizody ze specjalistą od broni, sprawiają, że nie można tej postaci traktować śmiertelnie poważnie.
Ciekawą osobowością jest też Kalinda Sharma. Druga silna kobieta, postawiona w opozycji do Alicji, pełni funkcję śledczego w kancelarii i zdaje się, że nie ma dla niej rzeczy niemożliwych, jeśli chodzi o zbieranie konkretnych informacji. Często dzięki niej sprawy beznadziejne zostają rozstrzygnięte po myśli prawników. Jednocześnie jej życie prywatne jest nieustabilizowane. Biseksualistka, spędzająca czas zarówno z mężczyznami, jak i z kobietami, generalnie nie waha się wykorzystać tych konkatów w sprawach zawodowych. Jej coraz bliższa przyjaźń z Alicją, jest troszkę zaskakująca. 
W pierwszym sezonie nie można też pominąć kwestii rywalizacji między panią Florrick, a Carry'm Agosem, czyli drugim prawnikiem przyjętym do firmy. Po roku współwłaściciele mają zdecydować, które z nich zostaje w pracy na dłużej.

Wokół tych wątków rozwijały się trzy sezony. Po drodze były bardzo ciekawe nieraz sprawy. Świetne postacie sędziów, dzięki którym sceny procesowe oglądało się z wielką przyjemnością. Kłopoty finansowe kancelarii zmusiły do przyjęcia trzeciego wspólnika, którego potem pozbyto się w bardzo efektowny sposób. Jego wyeliminowanie było tematem jednego z najlepszych epizodów. Carry odszedł do prokuratury, by tam mącić przeciwko "Lockhart & Gardner", a potem niespodziewanie odkrył, że praca po przeciwnej stronie mu się podoba.
Pod koniec drugiego sezonu romans stał się faktem, by w trzecim przejść do historii. Co zdziwiło mnie na początku, przyjęłam to bez jakiegoś wielkiego smutku. "The Good Wife" okazało się na tyle dobrym serialem, że rozwiązanie kwestii Willa i Alicji, nie wpłynęło na jakość całości.

Źródło
Ale w czwartym sezonie chyba nie do końca coś zagrało. 
Koniec trzeciej serii, to wyjście na jaw kolejnego oszustwa Petera wobec Alicji. I tym razem znowu bardzo perfidnego, bo okazuje się, że zdrada z prostytutką nie była jedyna. Ale w grę wchodzi znowu gra polityczna i do rozwodu nie dochodzi. Co więcej, Alicja zgadza się pomagać mężowi w kampanii wyborczej. A my mamy powtórkę z rozrywki, bo małżeństwo oczywiście znowu się do siebie zbliża. I przyznam, że staje się to powoli nudne. Do końca nie wiadomo, co kieruje bohaterką. Na pewno pozostaje kwestia dzieci i politycznego poparcia. Nie mogę się jednak oprzeć wrażeniu, że Alicja po prostu lubi być żoną ważnego polityka. Takie prowadzenie postaci wprowadza ciekawy rys psychologiczny, tym bardziej, że romans z Willem jest chyba sprawą zamkniętą. Jednak faktem jest, że takie relacje między Peter'em i Alicją nie są w gruncie rzeczy niczym nowym. Właściwie czekam tylko na wyjawienie kolejnej ciemnej sprawki, choć jeszcze nic w tym tropie nie zostało zasygnalizowane.
Wątkiem, który miał trzymać w napięciu w zamian, porzuconego wątku romansowego, była sprawa pojawiającego męża Kalindy, który okazuje się dość nieprzyjemnym typem. Kalinda jednak ma do niego zauważalną słabość i dopiero groźby wobec Alicji, skłoniły kobietę do rozwiązania tego problemu. Do końca nie wiadomo w jaki sposób Kalinda zmusiła go do  zniknięcia i być może tkwi tutaj wciąż jakiś potencjał. Myślę, że ta postać została tak zdecydowanie określona jako bardzo stanowcza, że jej kłopoty istniały trochę poza świadomością widza. Bo czy istnieje sprawa, z którą Kalinda nie jest w stanie sobie poradzić? Bardzo wątpliwe.

I tak serial kręci się w czwartym sezonie wokół groźby bankructwa kancelarii, którą jednak trudno brać poważnie, bo przecież wyniki oglądalności wydają się niezłe i następny sezon, chyba jest w planach. Brakuje jednak czegoś spajającego poszczególne odcinki, a kolejne sprawy, choć nadal zajmujące, to nie jednak nie do końca, to co chodzi w dobrej produkcji. Trzymam kciuki za jakąś zaskakującą zamianę.

Wpis ten powstał za sprawą męczącej mnie od tygodnia grypy, która nie pozwala mi wyjść z domu. Dlatego też nie zostały dotąd wysłane książki  rozlosowane w konkursie. Dziewczyny, przepraszam, ale wszystko idzie ku lepszemu, więc przesyłki niedługo do Was dotrą. :)


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...