środa, 23 stycznia 2013

"CZERWONY KSIĄŻĘ" TIMOTHY SNYDER

Gdyby "Czerwony Książę" był powieścią, mocno bym się zastanawiała, nad prawdopodobieństwem przedstawionych tam wydarzeń. Ale bohater tej książki jest jak  najbardziej prawdziwy.
Timothy Snyder jest historykiem specjalizującym się w historii Europy Środkowej i Wschodniej. Jego "Skrwawione Ziemie", zdobyły tegoroczną Nagrodę Historyczną im. Kazimierza Moczarskiego. Tkwią już w moim schowku w Empiku od bardzo dawna. Póki co wpadł mi w ręce właśnie "Czerwony Książę", postanowiłam, więc sprawdzić, czy styl w jakim pisze autor mi odpowiada.
Czerwony Książę to arcyksiążę Wilhelm Habsburg, kandydat na króla państwa ukraińskiego, które miało być utworzone pod protektoratem Habsburgów i Niemców. Jego ojciec, arcyksiążę Karol Stefan Habsburg, wychował swoje dzieci w duchu poszanowania dynastii habsburskiej. Nic w tym dziwnego, bo monarchia wydawała się przed I wojną światową niezniszczalna. Jej członkowie dostrzegali jednak coraz silniejsze ruchy nacjonalistyczne. Receptą na utrzymanie narodów, dążących do niepodległości, w strefie wpływów dynastii, miała być ich autonomia, pod panowaniem habsburskiego regenta.
W słonecznej Grecji dzieci Stefana uczyły się więc m.in. języka polskiego, której przyszłym królem miał być Habsburg.
W 1907 roku cała rodzina przeprowadziła się do Żywca, gdzie mieścił się odziedziczony po teściu majątek, w którego skład wchodziły m.in. browary.

Już na miejscu Wilhelm i jego rodzeństwo kontynuują naukę. Dążąc do poszerzenia swoich związków z nową ojczyzną, dwie córki zostają wydane za polskich arystokratów. Tymczasem Wilhelm zwraca się ku innemu narodowi. Zafascynowany językiem i kulturą ukraińską, oddala się od planów ojca i zaczyna snuć własne marzenia.
W czasie I wojny światowej dowodzi pułkiem złożonym z Ukraińców. Pod ubraniem nosi tradycyjną wyszywaną koszulę, szerzy świadomość narodową i uczestniczy w rozmowach dotyczących utworzenia nowego państwa. Ponieważ jego interesy są sprzeczne z dążeniami Stefana, ojciec go wydziedzicza. Jego działania kończą się jednak fiaskiem.
Po wojnie mieszka w Paryżu. Utrzymuje się z pensji wypłacanej przez braci. W jego otoczeniu jest też dużo Ukraińców, ale nie tylko.

Swój czas dzieli pomiędzy rozrywki i próby zdobycia funduszy na realizację dążeń do stworzenia państwa ukraińskiego. Pieniądze od braci wydaje praktycznie bez namysłu. Podróżuje w towarzystwie lokaja, jego homoseksualne skłonności nie są tajemnicą, mimo to potrafi również oczarować kobiety. Skandal związany z jego romansami zmusza go do wyjazdu do Austrii.
Dalej jest już II wojna światowa i chwilowy flirt z nazizmem. Oczywiście w nadziei na pomoc w odrodzeniu Ukrainy. Potem zawiązuje kontakty z wywiadami Anglii i Francji, by walczyć przeciwko ZSRR.


Niezwykle ciekawa była to książka. Przybliża nie tylko życie człowieka, o którego istnieniu nie miałam pojęcia, ale bardzo sugestywnie opisuje klimat świata w momencie przełomu, kiedy ludzie wtedy żyjący mieli świadomość nadchodzących zmian, ale nie przewidzieli ich radykalności. I wojna światowa kładzie kres monarchii habsburskiej. Pozostały w Polsce syn Stefana - Albrecht, w czasie II wojny światowe walczy po stronie polskiej, a jego brat nie porzuca marzeń o panowaniu nad Ukrainą. Czy całe życie Wilhelma jest wyrazem siły marzeń, determinacji do urzeczywistnienia swoich planów, czy może obsesją człowieka, który nie dostrzega tego, że świat, w którym żyje bezpowrotnie się zmienia? Pewnie wszystko to po trochu.
Snyder umieszcza losy Wilhelma w szerokiej panoramie historii Europy, upatrując korzeni jego postawy w trwałości i konserwatyzmie dynastii habsburskiej, a także w procesie wychowania w ideałach Stefana. Autor stawia też śmiałe tezy o pokrewieństwie dzisiejszej wizji Unii Europejskiej z niepodległą Ukrainą, jako odrodzonego dziedzictwa Wilhelma. Jeśli przyjmiemy to twierdzenie, wtedy działania potomka Habsburgów, trzeba by było traktować w kategoriach wizjonera, wykraczającego poza ograniczenia swojej epoki.
Jeżeli chcecie wyrobić sobie swój własny osąd na ten temat, nie pozostaje nic innego, jak tylko przeczytać "Czerwonego Księcia".
Warto.

Książka przeczytana w ramach styczniowego wyzwania Trójka e-pik.
Wyzwanie: Nie tylko literatura piękna.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...