poniedziałek, 21 stycznia 2013

"ZŁOTO CZAROWNIC" HEIDI REHN

"Kobieta z bursztynowym amuletem" nie spełniła moich oczekiwań, ale na półce czekała jej druga część. Myślałam, żeby ją odnieść do biblioteki bez czytania, ale postanowiłam najpierw spróbować, by zobaczyć, czy może jednak coś się zmieniło.
Po ciężkich przeżyciach opisanych w pierwszym tomie, Magdalena i jej ukochany są razem. Mieszkają w pięknym i dużym domu, a Erick prowadzi rozległe interesy. Ich córka jest bystra, po matce odziedziczyła zamiłowanie do leczenia, ale równie dobrze radzi sobie w rachunkach, pomagając ojcu w kantorze. Nasza felczerka nie musi już leczyć, prowadzi dom odpowiedni dla nowego życia rodziny, ale czasem tęskni za dawnymi czasami. Niestety nie wszystko układa się dobrze. Erick bywa oschły, skryty i obcy. Dodatkowo ginie jego kuzyn i wspólnik. Ponieważ majątek rodziny był zadłużony,  jego żona i syn przeprowadzają się do Magdaleny, a Erick wyrusza w podróż by poprawić ciężką sytuację finansową
Kiedy Magdalena nawiązuje kontakt, z dawna niewidzianą rodziną jej ojca, dowiaduje się, że jej mąż od dawna ją oszukiwał. Postanawia ruszyć jego śladem i przejąć swój spadek, odkrywa przy tym kilka tajemnic z życia swojego ojca i jego związków z rodziną Ericka.
"Złoto czarownic" było dla mnie miłą niespodzianką. Myślałam, że porzucę powieść po kilkunastu stronach i z czystym sumieniem będę ją mogła odnieść do biblioteki. W drugiej części akcja toczy się jednak szybciej, a kiedy Magdalena wyjeżdża za Erickiem, zaczyna się robić całkiem ciekawie.
Zaletą książki pozostaje trafne oddanie społeczeństwa XVII wieku. Kupcy podróżują po całej Europie, by znaleźć jak najlepsze towary handlowe. Ryzykują nieustannie swoim majątkiem i życiem, majątki przechodzą z rąk do rąk w ramach papierów zastawnych. Prężnie rozwijają się miasta, a ludzie wędrują w grupach złożonych nieraz z całkiem przypadkowych osób.
Do takiej właśnie grupy trafia Magdalena, a my przekonujemy się, że choć niektóre dziedziny się rozwijają, to nadal bardzo dobrze mają się przesądy i zabobony wynikające z niewiedzy. Kobieta potrafiąca leczyć, człowiek dotknięty niezwykłą przypadłością, dziwne znamię, wszystko to może prowadzić do oskarżenia o czary.
Pod koniec lektury byłam już pewna, że bardzo podoba mi się sposób w jaki Heidi Rehn tworzy tło dla swojej fabuły. Jest ono barwne i sugestywne, co sprawia, że niedostatki powieści, aż tak nie przeszkadzają.
A trochę ich jest. Przede wszystkim kuleje moim zdaniem konstrukcja postaci, a raczej ich interakcje. O ile Magdalena pozostaje intrygującą bohaterką, o tyle jej działania są nie do końca zrozumiałe.
Nie mogę zrozumieć jej zaślepienia Erickiem, który jeśli byśmy mieli wnioskować, z jego sposobu postępowania, tego  uczucia nie podziela. Właściwe życie Magdaleny sprowadza się do wypatrywania oznak złego humoru mężczyzny.
To po prostu nie pasuje do tej kobiety. Poza tym cały pierwszy tom poświęcony był walce o przetrwanie wielkiej miłości tej pary i możliwość bycia razem. Kiedy w drugiej części to pragnienie się ziszcza, uczucie widać tylko we wzajemnych deklaracjach, a nie czynach.
"Złoto czarownic" jest zauważalnie lepsze od "Kobiety z bursztynowym amuletem", ale wiarygodność bohaterów to dla mnie bardzo ważna część książki. Tutaj mi tego zabrakło i z tego powodu podziękuję następnym książkom tej autorki.

Książka przeczytana w ramach styczniowego wyzwania Trójka e-pik
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...