środa, 4 września 2013

"JESTEM GRIMALKIN" JOSEPH DELANY

Pisałam już Wam o tej serii książek tutaj
Niedawno wyszła w Polsce kolejna część cyklu, w której tym razem śledzimy akcję oczami tych, których młody Tom wraz ze swoim mistrzem Stracharzem w poprzednich tomach zwalczał. Czarownice i Stracharz muszą jednak zawrzeć sojusz, by usunąć z tego świata Złego. Pomaga im w tym jedna z najbardziej niebezpiecznych wiedźm Grimalkin, która ma ze Złym własne warunki do wyrównania.

Jak już wcześniej pisałam są to właściwie książki dla dzieci i młodzieży, chociaż ze względu na naprawdę sporą dawkę okrucieństwa nie dałabym tej serii do przeczytania dziesięciolatkowi, jak to jest zaznaczone na okładce. Zresztą przygotowana niedawno adaptacja filmowa zawyża dosyć znacznie wiek bohaterów i moim zdaniem jest to dobre rozwiązanie.

Delaney obraca się bardzo sprawnie w kręgu świata, który wykreował. W pierwszych tomach rozwijał go o nowe elementy. Wraz z kolejnymi etapami szkolenia Toma, my poznawaliśmy coraz to nowe stwory i niebezpieczeństwa z jakimi muszą się zmagać ludzie i broniący ich Stracharze. Wraz z kolejnymi częściami całość stawała się coraz bardziej mroczna, a historia przestawała być tak prosta, jak by się to wydawało w pierwszym tomie. 
Zgodnie z konwencją fantasy nasz bohater dorasta, zalicza coraz to nowe wyzwania, staje się dojrzalszy, by wreszcie zmierzyć się ze Złem, które chce zawładnąć całym światem. Dotąd jednak śledziliśmy kolejne wydarzenia z perspektywy Toma. Teraz narrację przejmuje Grimalkin, wiedźma, zabójczyni, śmiertelny wróg Stracharza, chwilowo połączona z nim wspólnym celem. 
Zabieg nie nowy, ale nadal ciekawy, bo jak zwykle karze zweryfikować pewne założenia i powzięte sądy. 

Seria, którą tworzy Delaney to dla mnie pewien paradoks. Z jednej strony naprawdę moim zdaniem to nie są książki dla dzieci. Z drugiej jednak są pisane tak lekkim i prostym językiem, że wiek potencjalnego odbiorcy ulega znaczącemu obniżeniu. Pytanie, czy dzisiejszy młody czytelnik jest na takim etapie, że niestraszne mu drastyczne nieraz opisy nawet tortur, jakim są poddawane niektóre istoty, a ja jestem po prostu przewrażliwiona? Niestety nie mam kontaktu z żadnym młodym czytelnikiem, który by zapoznał się z Kronikami Wardstone. 

Mnie jednak to połączenia bardzo odpowiada. Śledzę kolejne przygody bohaterów z nieustającą ciekawością i już czekam na kolejną część. 

1 komentarz:

  1. Grimalkin to mi się kojarzy wybitnie z serią "Żelazny dwór" :D Widziałam książki tego autora, jednak uznałam, że stara na nie jestem.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...