środa, 14 sierpnia 2013

"KWIAT ŚLIWY, "MROCZNY CIEŃ" LIAN HEARN

Zapowiedź wydania tej książki sprawiła, że moje serce zaczęło bić szybciej. Lian Hearn jest przecież autorką "Opowieści rodu Otori", na które to składa się pięć powieści osadzonych w realiach japońskich, ze szczyptą fantasy, których karty wypełnia walka o honor, miłość i pragnienie zemsty. Mieszanka, której nie sposób się oprzeć. Dlatego tak chętnie zamówiłam "Kwiat śliwy, mroczny cień". Co tu dużo mówić, chciałam powtórki z rozrywki. Dostałam jednak coś całkiem innego.

Główną bohaterką tej historii jest Tsuru, córka lekarza, która lepiej czuje się pomagając ojcu w codziennej pracy, niż w typowych, kobiecych obowiązkach domowych. Jej siostra już wyszła za mąż, niebawem to samo czeka Tsuru. Dziewczyna nie patrzy na to z niechęcią, bo wie, że taka jest kolej rzeczy. Rodzice postanawiają wydać ją za kogoś, kto odziedziczy gabinet jej ojca, a tym samym stanie się ich adoptowanym synem. Ich wybór spotyka się z aprobatą córki, która dzieli z mężem zainteresowania. Jednak ich małżeństwo, choć nie pozbawione chwil radości, przypomina raczej układ handlowy, w którym każda ze stron coś zyskuje. Tymczasem Japonia stoi na progu przemian, Wybucha wojna domowa, a Tsuru postanawia uczestniczyć w wydarzeniach udając mężczyznę i pracując jako lekarz.

Niewątpliwą zaletą tej powieści jest jej głębokie osadzenie w japońskiej historii i obyczajach. Kompletny laik w tej dziedzinie, jakim niewątpliwie jestem, może bardzo poszerzyć swój zakres wiedzy w przyjemny sposób. Bohaterowie stają bowiem przed tak różnorodnymi wyborami, że warunki życia w Japonii w XIX wieku, zostają nakreślone bardzo wnikliwie i co ważne z różnych punktów widzenia. Całkiem obca kultura staje się nam dużo bliższa. Być może ktoś bardziej obeznany z historią tamtego rejonu, nie odbierze opisów zasad jakimi kierowali się Japończycy, dla mnie jednak drobiazgowość autorki na tym polu, jest wielką zaletą książki.

Lian Hearn sprawnie porusza się po japońskim krajobrazie, chce też by stworzeni przez nią bohaterowie dorównali otaczającemu ich krajobrazowi. Tsuru jest więc kimś kto wyprzedza czasy, w których przyszło jej żyć. Dużo lepiej czułaby się w skórze mężczyzny, niestety matka natura kazała jej się urodzić kobietą. Dziewczyna jednak nie godzi się z ograniczeniami, które narzucają jej społeczeństwo. Chce podążać swoją ścieżką, znajduje też mężczyznę, który rozumie i popiera jej wybory. Jednak mimo to bohaterka jest tylko pozornie ciekawa. Jej rozterki wypadają interesująco w takim skrótowym opisie, ale w powieści brak jej koniecznej przy takich problemach charyzmy. Jej rozterki przyjmowałam bez wzruszenia, wielka miłość jaka staje na jej drodze, nie wzbudziła w sumie u mnie większego zainteresowania. Ot, prześlizgnęłam się po jej losach.

Trzeba tu wspomnieć o kompozycji książki. Opowieść o losach Tsuri przerywana jest krótkimi rozdziałami, które mają nam przybliżyć sylwetki przywódców walki o zmiany w Japonii. I może to skupienie się autorki na warstwie obyczajowej i historycznej sprawia, że bohaterka wydaje się tylko mało istotnym dodatkiem, a właściwie pretekstem, by w powieści zawrzeć jak najwięcej informacji, kierując ją raczej w stronę literatury faktu. 

Nie znalazłam tu niestety nic, czego bym oczekiwała po tej autorce. Brakło emocji, brakło wielostopniowej, porywającej opowieści.

3 komentarze:

  1. Tak coś czuję, że nie spodobałaby mi się - nie moje klimaty niestety. Widzę jednak, że nic nie tracę, skoro nie ma tu emocji ani nic, co by mogło przykuć uwagę czytelnika.

    OdpowiedzUsuń
  2. Zdecydowanie nie mój klimat ;))

    OdpowiedzUsuń
  3. A mnie by się spodobała. Lubie takie opowieści o kobietach bez względu na to w jakim czasie i gdzie żyły.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...