środa, 21 sierpnia 2013

"DALLAS '63" STEPHEN KING

To jedna z tych książek, które w końcu musiałam przeczytać. Multum blogowych recenzji, w większości bardzo pozytywnych. U mnie czekała na półce na wolniejszy czas, głównie ze względów na gabaryty. Ale przecież ja uwielbiam długie powieści, w których można się zanurzyć na kilka dni i zapomnieć o innych, czekających w kolejce lekturach. 

I tak też się stało, bo "Dallas' 63" wciąga do samego końca. 
Jack Epping jest nauczycielem angielskiego w Lisbon Falls. Jego życie po rozwodzie, powoli wraca do uporządkowanego rytmu. Praca, posiłek w ulubionym barze, koniec roku szkolnego i upragnione wakacje, podczas których można odpocząć od rutyny sprawdzania kolejnych prac semestralnych. Coś jednak burzy ten spokój. Pierwsze to niezwykle poruszająca praca szkolnego woźnego, który w pracy na koniec na kursów dokształcających opisuje tragedię, jaka spotkała jego rodzinę, kiedy był dzieckiem i na zawsze zmieniła jego życie. Niedługo potem przyjaciel Jacka, Al, właściciel lokalnego baru mówi mu, że w spiżarni jego restauracji znajduje się przejście do USA lat pięćdziesiątych. Brzmi to niewiarygodnie, ale Jack przekonuje się, że Al mówi prawdę. Z możliwością przejścia w rok 1958 Al wiąże pewne nadzieje. Otóż chce by Jack przeniósł się tam na dłużej i zapobiegł morderstwu Johna Kennedy'ego. 

Jack po części przekonany, że faktycznie śmierć Kennedy'ego miała same fatalne skutki w historii USA, a po części oczarowany tym fragmentem Ameryki lat pięćdziesiątych, której doświadczył podczas pierwszego przejścia, zgadza się podjąć wypełnienia tej niezwykłej misji.

Dzieła Stephena Kinga to tej pory jakoś mnie omijały. Czytałam tylko dwa zbiory opowiadań, powieści kusiły, ale zawsze był to pisarz z szufladki odkładanych na później. W sumie nie wiem dlaczego, bo liczne pozytywne recenzje, już od dawna sprawiają, że czuję, że muszę poznać światy, które stworzył bliżej. Zresztą "Dallas' 63" zdaje się nawiązywać do różnych nurtów jego powieściopisarstwa, a z całości wyłania się naprawdę wszechstronny pisarz. 

"Dallas '63" to powieść obyczajowa z przepięknym wątkiem miłosnym, z trzymającym w napięciu wątkiem sensacyjnym. A dodatkowo nie brakuje tu typowego chyba dla Kinga portretu społeczności, jako siedliska bliżej niezidentyfikowanego zła, które skłania ludzi do popełniania strasznych czynów. 
Ameryka lat pięćdziesiątych staje się dla Jacka Eppinga bliższa niż czasy, w których się urodził. Odnajduje radość w pracy nauczyciela, w kierowaniu młodymi umysłami, by jego uczniowie spełnili swoje marzenia, które zresztą pomaga im nieraz odkryć. Sielska mieścina, wypełniona życzliwymi twarzami, do której w końcu wraca, nieraz każe mu się zastanowić, czy czasem nie zaprzestać śledzenia kolejnych ruchów Lee Oswalda i po prostu żyć, życiem, które zaczyna mu się coraz bardziej podobać.
Niemały udział ma w tym młoda bibliotekarka, pracująca w tej samej szkole, która okazuje się być miłością życia Jacka. 

Oczywiście powieść nie jest pozbawiona wad. Chwilami jest po prostu przegadana, skupia się na zbyt wielu szczegółach, ale mimo to czyta się ją rewelacyjnie i pod koniec z coraz większą niecierpliwością czekamy na zakończenie, by wreszcie dowiedzieć się czy Jack zapobiegnie śmierci prezydenta. Naprawdę polecam. 

6 komentarzy:

  1. O! Widzę, że czytałyśmy ostatnio to samo:) Dobra książka, choć zgadzam się - trochę zbyt szczegółowo traktuje o zamachu. Trzeba to jednak Kingowi wybaczyć, w końcu jest Amerykaninem i zamach na Kennedy'ego na pewno bardzo przeżył.

    OdpowiedzUsuń
  2. S. King też u mnie "leży", niestety. Muszę nadrobić zaległości i mam zamiar zacząć od "Lśnienia". ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ta książka bardzo przypadła mi do gustu, zaciekawiła mnie już od pierwszych stron i spodobał mi się obraz Ameryki lat 60. Powieść klimatyczna, historia fascynująca - dla mnie to jedna z lepszych książek Kinga. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. No właśnie dla mnie jest przegadana. Dallas'63 to pierwsza powieść Kinga po którą sięgnęłam i polegałam po niecałych 300 stronach, a i tak uważam za wielki sukces, że przeczytałam aż tyle. Nudziłam się i męczyłam okropnie, jak zaczynało być lepiej to zaraz znowu było rozciągliwie i opisowo. Postanowiłam przeczytać Lśnienie albo Miasteczko Salem, bo horrory bardzo lubię, a w tych King jest mistrzem, jak sądzę:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Pamiętam, że ciągnęło mi się czytanie tej książki, chwilami się nudziłam i nie zachwycałam specjalnie. Dopiero po skończeniu ją doceniłam, a teraz uważam za wręcz genialną i bardzo dobrze wspominam :3

    OdpowiedzUsuń
  6. To był również i mój pierwszy King i byłam zaskoczona ze dobrze mi się czytało. To typowy pageturner ale nieźle napisany. Choć wolałabym trochę mocniejsze pogłębienie psychologiczne postaci. No ale to wtedy przystałby to być fastread ;)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...