środa, 22 maja 2013

"OCALONE Z TITANICA" KATE ALCOTT

Tess jest młodą kobietą, która chce się wyrwać ze swojego otoczenia. A trzeba przyznać, że jej życiu daleko do sielanki. Pracuje jako służąca u skąpej kobiety, która nie płaci jaj za dodatkową pracę, jaką wykonuje szyjąc jej wymyślne suknie. Na dodatek ciągle musi się mieć na baczności przed synem pracodawczyni, który chętnie by wykorzystał ładną dziewczynę. Pewnego dnia mówi dość i nie namyślając się długo wypowiada posadę, po czym udaje się do portu, by znaleźć zajęcie na statku, który ma płynąć do Ameryki. Niestety na miejscu okazuje się, że wszystkie miejsca na Titanicu są już zajęte. Do dziewczyny uśmiecha się jednak szczęście, kiedy przypadkiem podsłuchuje rozmowę dobrze ubranej kobiety, skarżącej się, że jej pokojówka nie może z nią podróżować. Tess postanawia wykorzystać sytuację i przekonuje lady Lucy Duff-Gordon, że jest odpowiednią osobą na to stanowisko.

Piękny, nowoczesny, luksusowy statek od początku fascynuje Tess, która postanawia, że kiedyś przeskoczy do wyższej sfery, że kiedyś przestanie być służącą. Ma jej w tym pomóc lady Duff-Gordon, sławna projektantka obiecuje, że w Ameryce Tess znajdzie zajęcie w jej pracowni. Sam rejs jest dla dziewczyny kolejną okazją by doświadczyć, z jak innym podejściem można traktować ludzi, których dzieli majątek i zajmowana pozycja społeczna. Bogaci pasażerowie przechadzają się po pokładach, chodzą na eleganckie kolacje, biedni podróżują stłoczeni w niewielkich kabinach. Na statku Tess poznaje dwóch mężczyzn, którzy będą mieli wpływ na jej przyszłość. Jednym jest trochę tajemniczy milioner, drugi to prosty marynarz.
Kiedy pewnej nocy dziewczynę budzi pojedynczy wstrząs, rozsądek podpowiada, że to nic poważnego, nie sprecyzowane poczucie zagrożenia każe jej się ubrać i wyjść z kabiny. I choć załoga informuje, że statek jest bezpieczny, to jednak ludzie zaczynają się tłoczyć na pokładzie. Niedługo potem okazuje się, że Titanic tonie, a szalupy ratunkowe zostają opuszczone na wodę w pośpiechu, większość prawie pusta. Łódź lady Duff-Gordon zabiera tylko 10 osób na swój pokład.

Myślicie, że opowiedziałam Wam całą książkę? Nic podobnego. Sam opis katastrofy i panującego potem
zamętu zajmuje tylko niewielką część książki. Tak naprawdę jest to powieść o życiu po zatonięciu Titanica. Najpierw trzeba się zmierzyć z szokiem towarzyszącym takiemu zdarzeniu, potem trzeba sobie poradzić w łodzi, gdzie marynarze nie umieją wiosłować. Kiedy ocalałych z Titanica zabiera na swój pokład Carphatia, Tess widzi ogrom nieszczęścia ludzkiego. Rozdzielone małżeństwa, matki wypatrujące w każdej kolejnej łodzi swoich dzieci. Lucy Duff-Gordon wchodzi na pokład praktycznie bez szwanku i od razu zarządza wspólne zdjęcia pasażerów jej, praktycznie pustej łodzi. Na statku zaczynają krążyć powtarzane cichym głosem pogłoski, że w jej szalupie działy się rzeczy niestosowne w obliczu takiej tragedii, a w Waszyngtonie ambitny polityk już szykuje komisję, która ma wyjaśnić przyczyny zatonięcia statku, który miał być niezatapialny.

Powieść Kate Alcott ma właściwie trzy bohaterki. Niewątpliwie na pierwszym planie jest Tess, ale obok niej  śledzimy losy dziennikarki, która relacjonuje posiedzenia komisji i życie lady Duff-Gordon po katastrofie Titanica. Posiedzenia komisji ujawniają kolejne, coraz bardziej szokujące zaniedbania bezpieczeństwa na pokładzie statku. Niedoświadczona załoga, chęć zysku, która zaślepiła właścicieli i projektujących Titanica, wszystko to w rezultacie przyniosło tragiczne skutki. Alcott analizuje życie po tym wydarzeniu, które jednych doprowadziło do towarzyskiego upadku, innym pozwoliło się wybić. Szalupa Lucy nie zawróciła po tonących, choć ich krzyki można były przerażające, jej mąż posunął się do zaproponowania łapówki, by tylko marynarze pozostali głusi na wołania o pomoc. Tess jest rozdarta pomiędzy niechęcią dla takiej postawy, ale z drugiej strony lady Duff-Gordon dotrzymuje obietnicy i daje jej wymarzoną pracę przy przygotowywaniu swojej nowej kolekcji. Dziewczyna przestaje być służącą, przynajmniej na pierwszy rzut oka, bo jej pracodawczyni żąda absolutnego poparcia dla wszystkich swoich działań, a te stają się coraz bardziej desperackie w miarę jak śmietanka towarzyska zaczyna się odwracać od kobiety, której zachowanie po zatonięciu Titanica było bardzo dyskusyjne. Na drugiej szali autorka stawia dziennikarkę piszącą o Lucy. Skupiające się na kontrowersjach artykuły stają się trampoliną dla chcącej większego uznania dziewczyny. "Ocalone z Titanica" w gruncie rzeczy nikogo chyba nie osądzają pochopnie, bo choć Kate Alcott w prawie dokumentalny sposób opisuje zeznania pasażerów i załogi przed komisją, to jednak nie brak w jej powieści pewnej dozy wątpliwości, która pozwala zadać pytanie, czy naprawdę postawa Lucy i jej męża była tak zasługująca na potępienie. Przecież nie oni jedni nie zawrócili po tonących. Może zgubiła ich dopiero późniejsza brawura i nastawienie prasy?

I tylko jedno zastrzeżenie mam do całej powieści. Perypetie Tess i jej dwóch adoratorów są niesamowicie oklepane, nudne i całkowicie niepotrzebne. Na dodatek, ja bym wybrała chyba jednak całkiem inaczej. :)

4 komentarze:

  1. Żadna recenzja mnie nie przekonała do tej ksiażki, ale po twojej niestety zaczynam się wahać. Nie lubię Cię!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasiek, ja już tyle książek kupiłam po Twoich recenzjach. Wreszcie i ja będę miała coś na sumieniu. :)

      Usuń
  2. Tematyka ciekawa, ale mam wątpliwości, co do wykonania... Może kiedyś.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wykonanie mogłoby być lepsze, ale tematyka wiele wynagradza.

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...