sobota, 2 marca 2013

"IMPERIUM WILKÓW" JEAN - CHRISTOPHE GRANGE

Nadal sięgam po zaległości biblioteczne. Tym razem padło na "Imperium wilków" Jeana Christophe Grange. Pisarz ten był mi praktycznie nieznany, jedyny kontakt z jego twórczością miałam za pośrednictwem filmowej adaptacji jego powieści "Purpurowe rzeki". Film oglądałam już jakiś czas temu i nie wszystko mi się w nim podobało, ale wrażenie jakie pozostawił po sobie było na tyle dobre, że postanowiłam się przekonać, czy może książka Grange będzie zachęcała, do sięgnięcia po inne jego powieści.

Od początku obserwujemy działania dwóch osób. Anna Heymes jest żoną urzędnika Ministerstwa Spraw Wewnętrznych. Od jakiegoś czasu miewa dziwne momenty amnezji, podczas których nie poznaje twarzy własnego męża, natomiast obcy człowiek wydaje jej się znajomy. Podczas konsultacji z neurologiem pada z jego strony sugestia biopsji mózgu. Anna jest bardzo przeciwna temu badaniu, nie wiadomo dlaczego czuje się zagrożona i postanawia poszukać pomocy bez wiedzy męża. Odkrywa, że jej twarz została całkowicie zmieniona w wyniku operacji plastycznych, których sama nie pamięta. 
Jednocześnie z tym wątkiem śledzimy działania policjanta, badającego sprawę brutalnych zabójstw trzech kobiet, które przed śmiercią zostały prawdopodobnie poddane torturom. 

Początek jest bardzo intrygujący, autor sprawnie buduje napięcie w dwóch z pozoru nie związanych ze sobą wątkach. Oczywiście czytelnik wie, że w końcu obie sprawy się połączą, bo przecież taki schemat nie jest niczym nowym w literaturze. Tutaj jednak od początku udaje się pisarzowi przerywać akcję w momentach największego zaskoczenia, żeby przejść do drugiego wątku. Dzięki temu niecierpliwie przewracałam kartki by jak najszybciej poznać dalszy tok wydarzeń i rozwiązanie kryzysowej sytuacji, w jakiej zostawiony został dany bohater. To bardzo dobry sposób na utrzymanie uwagi czytelnika. 
Jednak kryje się, w takim podejściu do narracji pewne niebezpieczeństwo. Chcąc ciągle zaskakiwać, trzeba wymyślać kolejne zwroty akcji, łatwo wtedy o otarcie się o nieprawdopodobne sploty wydarzeń. I tutaj właśnie, w drugiej połowie powieści miałam wrażenie oderwania od rzeczywistości, którego szczytem było moim zdaniem zakończenie.

Nie zmienia to faktu, że powieść jest napisana bardzo sprawnie, cały czas trzyma w napięciu, które nie pozwalało mi jej odłożyć na bok, póki nie poznam zakończenia. 
Spotkanie z Grange, było dla mnie okazją by bliżej poznać gatunek, z którym nie mam wiele do czynienia. Zamknięta w obrębie powieści obyczajowej i kryminalnej, czasem zerkam w stronę literatury faktu, fantastyki, czy romansu. "Imperium wilków" jest zaś powieścią sensacyjną, która to przyciąga moją uwagę bardzo rzadko. Obiektywnie patrząc, potrafię uznać zalety takiej formy. 
Rewelacyjnie można nią zapełnić wolne godziny, nie będzie wam się nudzić w kolejce do lekarza, czy podczas podróży, ale ten typ literatury to jednak nie całkiem moja bajka.
Brakowało mi pogłębionych portretów psychologicznych postaci, bo nie da się ukryć, że autor skupił się tu jednak na akcji. Może dlatego też zakończenie wydało mi się naciągane. Postępowanie bohaterów w żaden sposób nie zapowiadało takiego rozwiązania. Drażnił mnie też zasięg kolejnych tropów podejmowanych przez autora. To co zapowiadało się na śledztwo w sprawie psychopatycznego mordercy, rozwinęło się z czasem w międzynarodową akcję przestępczą z eksperymentami medycznymi w tle. Jak dla mnie trochę za dużo grzybów w barszczu.

Kolejna pozycja biblioteczna odhaczona, ale sensacja pozostanie tym gatunkiem, po który sięgam raczej sporadycznie.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...