środa, 20 lutego 2013

"UTONIĘCIE ROSE" MARIKA COBBOLD

Eliza żyje z ciągłym poczuciem winy. W wieku szesnastu lat utonęła jej kuzynka. Eliza jest przekonana, że przyczyniła się do jej śmierci. Żyje na uboczu społeczeństwa, w małym mieszkanku, bo tylko na takie ją stać po rozwodzie. Pracuje w muzeum, gdzie odnawia starą porcelanę. Dni biegną jeden za drugim, podobne do siebie, kiedy nagle kobieta otrzymuje telefon od ojca Rose. 
Wuj nie utrzymywał z nią kontaktów od lat, a teraz twierdzi, że chce ją zobaczyć, że jej wybaczył. To zdarzenie burzy, i tak kruchą egzystencję Elizy, mimo to spotkanie dochodzi do skutku.

Marika Cobbold prowadzi narrację dwutorowo. Z jednej strony współczesne wydarzenia, obecne życie Elizy poznajemy z jej punktu widzenia. Ale autorka daje nam też możliwość, by spojrzeć w przeszłość, kiedy Rose i Eliza były uczennicami w dosyć elitarnej szkole. Tutaj narratorką jest pełna kompleksów Sandra.
Nastoletnie kuzynki są jednymi z najpopularniejszych dziewczyn w internacie. Są szczęśliwe, uśmiechnięte, marzą o przyszłej karierze aktorskiej dla Rose i artystycznej dla Elizy. 
Ale pewnego dnia, jedno nieszczęśliwe zdarzenie przekreśla wszystkie plany. Odtąd jedna z nich, ta która pozostała przy życiu, będzie się zastanawiała, czy mogła postąpić inaczej, czy mogła zapobiec śmierci.

Powieść Mariki Cobbold nie jest zaskakująca fabularnie. Kolejne zdarzenia odkrywane są bez pośpiechu, a czytelnik wiedząc jak historia się skończy, stara się odkryć, co doprowadziło do tragedii. Jeśli spragnieni jesteście wartkiej akcji, kryminału, czy wątku romantycznego musicie poszukać innej lektury. Nie oznacza to jednak, że jest to książka nudna. Tajemnica z przeszłości, tak ostatnio popularny wątek, jest tutaj pretekstem, by ukazać jak przeszłość, poczucie, że jest się winnym może zaważyć na całym życiu człowieka. Z marzeń szesnastoletnie, pełnej życia, sympatycznej i wrażliwej dziewczyny nie zostało wiele. Czterdziestoletnia kobieta to pusta skorupka, rozpaczliwie próbująca przejść każdy następny dzień, ustalonym wcześniej rytmem. Podświadomie burzy każdą szansę na własne szczęście, odrzuca pomoc, bo sądzi, że nie jest jej warta. A może prawda jest całkiem inna i tylko czeka na by ją ktoś odkrył.

Język jakim posługuje się autorka jest oszczędny, wyważony, bardzo spokojny sposób prowadzenia narracji, sprawia, że obraz Elizy, której życie jest niepełne, przytłumione staje się bardzo wiarygodny i poruszający. Dosyć przewidywalna fabuła może rozczarowywać, ale rozwiązanie zagadki można odgadnąć bardzo szybko, a to może być wskazówką, że zaskoczenie czytelnika w tym aspekcie, nie było celem autorki. Tutaj trzeba się skupić na niuansach psychologicznych, drobnych epizodach, które osobno nie miałyby znaczenia, dopiero zebrane razem mają siłę, by zmienić bieg czyjegoś losu. Rezultatem tak obranej strategii pisarskiej jest  bardzo interesująca książka wypełniona wielowymiarowymi i ciekawymi postaciami.

7 komentarzy:

  1. Kusisz, oj kusisz.
    Ksiazke mam juz od dawna na liscie, po rekomendacji Padmy.
    Widze, ze troche depresyjna lektura, ale moze poczekac na moj lepszy nastroj:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Faktycznie jest depresyjnie, ale bardzo ciekawie. Moją inspiracją tez był post Padmy. :)

      Usuń
  2. Akurat brak dynamicznej akcji mi nie przeszkadza, poza tym lubię powieści psychologiczne, a ta porusza ciekawą tematykę i zapowiada się naprawde obiecująco.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też lubię powieści psychologiczne i coraz częściej po nie sięgam. Myślę, że nie będziesz zawiedziona.

      Usuń
  3. Ciekawa recenzja. Czuję się zachęcona:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja z dwutorowa fabuła spotkałam się już kilka razy, bardzo mi się ona podobała w książce McLartego "Pamiętam jak biegłem", i tutaj byłaby ona głównym czynnikiem przekonującym mnie do książki,
    zapraszam w wolnej chwili do siebie
    http://dom-z-papieru.blogspot.com/
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...