czwartek, 7 lutego 2013

"OSTATNI RAZ" ANNA GAVALDA

Ta objętościowo bardzo mała książka nie obfituje w zaskakujące zwroty akcji. Jej fabuła nie jest wypełniona mrożącymi krew w żyłach wydarzeniami. Jej siła polega na wrażeniu, jakie wywiera na czytelniku.
"Ostatni raz" to próba uchwycenia momentu wejścia w dorosłość. Chyba każdy z nas pamięta moment, kiedy jego dzieciństwo się skończyło. Jednym przydarzyło się to wcześniej, innym później, ale myślę, że zawsze towarzyszy temu myśl, że już nic nie będzie takie samo. Momenty beztroski będą miały inne znaczenie. Będą cennymi chwilami azylu przed otaczająca rzeczywistością.

Rodzeństwo Simon i Granace jadą na wesele kogoś z rodziny. Towarzyszy im żona Simona, która nie jest zachwycona tym, że po raz kolejny Granace sama nie dotarła na miejsce. Głęboka więź jaka łączy Simona, Granace, a także Lolę i Vincenta jest dla niej przypomnieniem, że owszem jest żoną, ale nie należy do ścisłego kręgu, nie dzieli poczucia humoru czwórki rodzeństwa i spojrzenia na świat. Granace, która jest narratorką tej opowieści, właściwie nie rozumie, co kierowało bratem, kiedy wybierał sobie taką towarzyszkę życia. Na miejscu okazuje się, że Vincent nie mógł przyjechać na rodzinne przyjęcie. Pod wpływem impulsu Granace, Simon i Lola postanawiają do niego pojechać. Można powiedzieć, że to takie ich dorosłe wagary. Jest w tym trochę nieodpowiedzialności, szaleństwa, ale przede wszystkim dużo beztroskiej i bardzo miłej chęci zobaczenia i spędzenia czasu z kimś kogo kochają. Ze swoim bratem.

Jeden dzień, piękna pogoda, słońce i kąpiel w rzece, posiłek na świeżym powietrzu, dużo rozmów. Dla całej czwórki to moment wyrwany z ciągu codziennych obowiązków. To dzień kiedy przestają się liczyć zaprzepaszczone szanse, stracone złudzenia i zwykłe kłopoty. Ale mimo wszystko to co zostawili, nie daje im mimo wszystko spokoju. Gdzieś w tle rozmów przewijają się obawy co do przyszłej pracy Granace, echa ciężkiego rozwodu Loli. 
Zwykłe życie nie daje o sobie zapomnieć.

"Ostatni raz" to piękny obraz relacji jakie łączą kochające się rodzeństwo. Tu nie ma sekretów, niedopowiedzeń, kłótni. Jest za to akceptacja i wiara w możliwości. Taka rodzina dodaje siły i otuchy. Ale przychodzi też moment uświadomienia sobie, że może trzeba zaufać drugiej osobie do końca i spróbować odszukać w partnerce brata te cechy, które dostrzegł on. Może trzeba się otworzyć na drugą osobę i zaakceptować to, że jest trochę inna.
Ta książka to liryczny obraz końca pewnego etapu. Życie po tym jednym dniu na pewno będzie inne, co nie znaczy, że gorsze. Być może nieco dojrzalsze. 
Kiedy przewróciłam ostatnią kartkę historii powiedzianej przez Gavaldę, pomyślałam sobie, że za kilka lat to rodzeństwo pewnie znowu wymknie się z jakiegoś rodzinnego spotkania. Tylko, że tym razem będą im towarzyszyli mężowie i żony, a pewnie i dzieci. I znowu ich czas wypełni się rozmowami, wspominkami z przeszłości, a letni dzień pozwoli na ucieczkę od teraźniejszości i spojrzenie z dystansu na to, co wywołuje żal i irytację. Doda siły by potem się uporać z rozczarowaniami.

2 komentarze:

  1. Uwielbiam Gavaldę, przeczytałam wszystkie (no, prawie wszystkie, właśnie "Ostatni raz" jest jeszcze przede mną) jej powieści i zbiory opawiadań. Cudowna, francuska literatura :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W kolejce czeka jeszcze "Po prostu razem". Wersję filmową uwielbiam. :)

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...