środa, 6 lutego 2013

"DZIEWCZYNA W BŁĘKITNEJ SUKIENCE" GAYNOR ARNOLD


Kilka dni temu skończyłam czytać "Sekretną kochankę Dickensa" Claire Tomalin. Książka ta wywarła na mnie bardzo dobre wrażenie. Już w trakcie lektury cieszyłam się, że będę mogła przyjrzeć się Dickensowi i jego żonie z innego punktu widzenia, bo na mojej półce czekała "Dziewczyna w błękitnej sukience" Gaynor Arnold. Jest to powieść inspirowana życiem pisarza i jego rodziny. Wprawdzie autorka zaznacza, że zmieniła kilka faktów, dodała trochę szczegółów, postaci, ale takie jest prawo fikcji, która czerpie tematykę z wydarzeń rzeczywistych.

Gaynor Arnold oddaje głos tej, która została porzucona, odcięta od kontaktów z mężem i dziećmi. Dorotheę Miller poznajemy w dniu pogrzebu jej męża Alfreda. Uroczystości odbywają się bez jej udziału. W ostatniej drodze Alfredowi towarzyszą dzieci i tłumy wielbicieli jego talentu literackiego. A Dorothea, zwana pieszczotliwie Dodo, wspomina jak poznała swojego ukochanego. 
Był wtedy młodzieńcem utalentowanym ale biednym, którego ojciec Dodo wspomagał finansowo, by mógł wystawić swoją twórczość na deskach teatru. Początkujący pisarz, komik, aktor, człowiek o ekstrawaganckim sposobie bycia i ubiorze, który to odzwierciedlał, był dla młodej dziewczyny kimś niezwykłym. Jego żarliwość ją oczarowała. I chociaż jej rodzice nie patrzyli na ten związek z pełną przychylnością młodzi zaręczyli się, a potem pobrali.
Na początku żyli bardzo skromnie w malutkim mieszkanku. Dorothea dopiero uczyła się prowadzenia domu, rozporządzania pieniędzmi i planowania wydatków. Alfred pracował coraz więcej, jego twórczość zyskiwała na popularności, a tym samym zarabiał coraz więcej pieniędzy. Wreszcie mogli się przeprowadzić do większego domu, a na świecie pojawiła się pierwsza córka Kitty.

Życie rodzinne jednak poniekąd rozczarowało i Alfreda, i Dorotheę. Popularność pisarza rosła, a on sam coraz więcej czasu poświęcał pracy. Trudno się dziwić, miał na utrzymaniu coraz większą rodzinę, a wychowanie w biedzie, sprawiło, że zawsze obawiał się braku pieniędzy i długów. Ale ważniejsze było jego nastawienie, jego tryb życia. Do Dodo zaczyna docierać, że jej mąż jest kobieciarzem. Wyczerpana kolejnymi porodami kobieta, której uroda już nie jest tak świeża, zauważa, że Alfred darzy może zbyt daleko idącymi względami jej młodszą siostrę, że w towarzystwie flirtuje z innymi kobietami, nie zważając na jej obecność. W końcu kolejna znajomość przeradza się w coś poważniejszego i separacja staje się faktem.

Po "Sekretnej kochance Dickensa" kolejne wydarzenia mnie nie zaskoczyły, ale nie to jest w tej powieści najważniejsze. "Dziewczyna w błękitnej sukience" to głos porzuconej, mimo to wciąż kochającej żony, ale równie ważny jest tu Alfred - Jeden Jedyny, pisarz, autor, na końcu mąż i ojciec. Rodzina zawsze pozostawała w cieniu jego twórczości. Zakochany we własnej popularności nie wahał się przed spotkaniami z wielbicielami, podróżami do Ameryki. Życie domowe to tło, które nieproszone wdziera się w jego życie kobieciarza, wiecznie szukającego poklasku i uwielbienia tłumów.  

Żona, którą być może wybrał nieco pochopnie, która nie jest obdarzona wielką wyobraźnią, zajęta kolejnymi ciążami i dziećmi, to nie to czego oczekuje Jeden Jedyny. On chce pełnych podziwu spojrzeń ze strony młodych, pełnych wdzięku i świeżości dziewcząt. Tak młodych jak kiedyś była jego żona. Ale to było kiedyś...
Dodo nie pozostaje nic innego, jak tylko pogodzić się z rozwojem wypadków, tym bardziej, że nie ma nikogo kto by się za nią wstawił. Nawet jej własna siostra stoi po stronie Alfreda. Co pozostawało kobiecie wychowanej w społeczeństwie wiktoriański? Nic. Musiała przystać na wszystkie warunki. Miała czuwać nad swoją rodziną, być opoką i wsparciem. Kiedy tego zabrakło, została sama, zamknięta w malutkim mieszkanku, z którego nie wychodziła, z obawy przed rozpoznaniem.

Postać Dorotheii mimo całej krzywdy jaka ją spotkała, nie jest jednak łatwa do polubienia. Czasami miałam ochotę nią potrząsnąć, powiedzieć, żeby się opamiętała i przestała wiecznie bronić Alfreda, ale dla niej ten człowiek pozostał tym pełnym fantazji młodzieńcem, który ją oczarował w domu jej rodziców. Jego urok, wspomnienie pięknych wspólnych chwil pozostało w tej kobiecie na zawsze i nic nie było w stanie tego wymazać. Dodo darzyła i darzy Alfreda miłością bezgraniczną i czystą. W zamian oczekiwała tylko jej odwzajemnienia, a pozostała jej świadomość, że to ona jest jedyną wdową po Jednym Jedynym.

Powieść przeczytana w ramach wyzwań: Z półki, Tea Time z Corridą, Długie zimowe wieczory.

8 komentarzy:

  1. Hmm, ciekawa pozycja, warto będzie sięgnąć :)
    Zapraszam do mnie na urodzinowy konkurs! Do wygrania książka i niespodzianka ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, zajrzę z pewnością. :)

      Usuń
  2. Okładka tej książki bardzo mi się podoba i mam ją na oku już od dłuższego czasu, także podobnie jak Ty przeczytam zarówno "Sekretną kochankę...", jak i "Dziewczynę..."

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czekam na Twoją recenzję. Obie książki są bardzo dobrze napisane i ciekawe.

      Usuń
  3. Bardzo mnie cieszy Twoja recenzja, bo książkę zakupiłam w ramach wyprzedaży na stronie wydawnictwa Znak - jestem bardzo zainteresowana Dickensem, a Twoja recenzja i okładka (przepiękna) są dla mnie niezwykłą zachętą :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie czekam na Twoje wrażenia. :)

      Usuń
  4. Interesujące są, jak wynika z Twojego posta, z pewnością obydwie pozycje. Może kiedyś uda mi się je przeczytać.)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naprawdę warto. Ja bardzo lubię Dickensa, ale jego zycie prywatne było dla mnie kompletną zagadką. Bardzo intrygującą jak się okazało.

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...