piątek, 14 grudnia 2012

"TRAFNY WYBÓR" J.K. ROWLING

Bałam się trochę tej książki i podchodziłam do niej bardzo ostrożnie. Kupiłam zaraz po premierze, ale kiedy dotarła do domu, otworzyłam i przeczytałam zaledwie kilka stron. To pierwsze rozeznanie wypadło nieźle, poczułam się nawet nieco zaintrygowana.
A potem czytałam przeróżne, nieraz wyrwane z kontekstu, zdnia z recenzji prasowych. Niektóre były wręcz bardzo sceptyczne.
A książka sobie stała i niesamowicie wyróżniała się na tle innych, ciemnych, okładek, tym zwracającym uwagę żółtym kolorem.
 
Wreszcie stwierdziłam, że nie ma na co czekać, że trzeba sobie wyrobić swoje zdanie na ten temat.
 
Barry Faibrother umiera w trakcie świętowania z żoną rocznicy małżeństwa. Ludzie umierają codziennie, ale dla małego miasteczka Pagford, jest to zdarzenia bardzo znaczące. Barry był bowiem przywódcą jednej z frakcji w radzie miejskiej. Opowiadał się za pozostawieniem w obrębie miasta biednej dzielnicy, zamieszkanej głównie przez pobierających zasiłki. Ta działalność była dla niego wszystkim. Pozbawieni jego wsparcia, do tej pory podzielający jego poglądy radni, mogą nie być w stanie przeciwstawić się przewodniczącemu, który pewnie przeforsuje wyrzucenie spornej dzielnicy poza granice miasta.
 
Poza tym śmierć Barry'ego uruchamia procedurę "tymczasowego wakatu". Na jego miejsce musi wejść ktoś inny, wybrany przez mieszkańców. I to wokół tego wydarzenia, zgłoszonych kandydatów i ich życia będzie się toczyła akcja powieści.
 
Pagford może dla przejezdnego stwarzać wrażenie idyllicznego miejsca. Schludne i porządne domy, wykoszone, zielone trawniki, kwiaty za oknem. Piękne miejsce, ale tylko z zewnątrz. Rowling tym razem nie tworzy świata, do którego chętnie byśmy uciekli. Zza białymi firankami ukryte są brzydkie postacie, które tylko czekają na okazję, by sąsiadowi potknęła się noga.
W tej powieści są dwa wyraźne podziały. Między dorosłymi skupionymi wokół różnych idei, a także między rodzicami, a dziećmi. Oba te podziały są równie głębokie, a walka pomiędzy nimi bardzo zacięta.
 
Zmarły Barry wydaje się po kilkudziesięciu stronach jedyną pozytywną postacią. Jego śmierć jest w pierwszym momencie szokiem. Ale zaraz później pojawia się myśl, jak mogę to wykorzystać? Co można zyskać? Jego odejście wywołuje szereg incydentów, które zebrane razem doprowadzają do katastrofy.
 
Wiecie, przez pierwsze dni dawkowałam sobie lekturę. Czytało się dobrze, ale odłożyć też nie było trudno, aż pewnego dnia, około 200 strony tekstu, przyłapałam się na tym, że nie mam ochoty odłożyć i tego dnia przeczytałam do końca.
 
Bo Rowling pokazała, że świetnie portretuje swoich bohaterów i tworzy bardzo realne postacie. Ich wygląd, ich często bardzo wulgarny język, który moim zdaniem się sprawdza, sprawiał, że miałam wrażenie, że żadnego z nich nie jestem zdolna polubić. Cóż, okazało się to nieprawdą, bo pod koniec miałam bohaterów, za których trzymałam kciuki, choć nie potrafię też wskazać osoby, którą polubiłabym bez zastrzeżeń. Mieszkańcy Pagford są zawistni, tchórzliwi, na porządku dziennym jest zaniedbywanie żon i partnerek. Tu nie ma rodzin idealnych. Dzieci ciągle ścierają się z rodzicami, z ich oczekiwaniami, a że są w wieku nastoletnim, to walczą o swoje. I to one właśnie są najbardziej świadome sytauacji jaka panuje w domu, szkole i miasteczku. Na koniec to one biorą sprawy w swoje ręce i wywracają panujący porządek.

Pierwsza dorosła powieść Rowling na pewno nie jest pozbawiona wad. I być może jest trochę prawdy w opiniach krytyków, którzy narzekają na banalność i melodramatyczność niektórych rozwiązań, a w szczególności zakończenia.
Zastanawiam się jednak, czy ludzie, którzy żyją w takich warunkach, jak bohaterowie ze spornego osiedla, które dla jednych jest wyrzutem sumienia, a dla innych tylko zbędnym balastem, rozpatrywaliby swoje życie w kategorii banału.

"Trafny wybór" przekonał mnie, że Rowling powinna pisać. Mam nadzieję, że to nie ostatnia z jej książek, bo autorka nadal ma dar zainteresowania czytelnika, tym co chce przekazać. Są w tej książce fragmenty naprawdę dobrze napisane. Momentami czułam się jakbym podgłądała Pagford przez dziurkę od klucza. Czekałam na kolejne potknięcia, na kolejne ujawniane sekrety i zastanawiałam się co jeszcze wyjdzie na jaw.
Byłam zaangażowna, a tego właśnie oczekuję od dobrej powieści.

 
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...