niedziela, 9 grudnia 2012

ZALEGŁOŚCI Z PÓŁKI

"CZAS BURZY" ROSAMUNDE PILCHER, "ZABÓJCA MIMO WOLI" ALEKSANDRA MARININA


Dwie książki, które leżały  i czekały na swoją kolej od bardzo dawna. Obie zaczęłam kiedyś czytać, a potem, zapewne skuszona ciekawszą lektura, przerwałam. Teraz w ramach wyzwania z półki , postanowiłam je dokonczyć.
 
Zacznę od "Czasu burzy" Rosamunde Pilcher. Książka ukazała się w 1975 roku i było to niestety bardzo odczuwalne podczas czytania. Nie jest to jedna z tych pozycji, które nawet po latach, dobrze się czyta, a nawet zyskują na wartości.
 
Rebeka mieszka w Londynie, od dawna ma bardzo sporadyczny kontakt z matką, która zmieniając kolejnych partnerów, prowadzi bardzo nieustabilizowany tryb życia. Jednak pewnego dnia do dziewczyny dociera wiadomość, że jej matka ciężko choruje i prawdopodobnie jest umierająca. Rebeka jedzie do niej i spędza z nią te ostatnie chwile. Podczas rozmowy, dowiaduje się wiele o przeszłości swojej matki, która opuściła w młodości swój rodzinny dom i nigdy więcej już do niego nie wróciła. Rebeka postanawia poznać swojego dziadka. Jedzie do Kornwalii, do rodzinnej posiadłości i trafia w sam środek rodzinnych zawirowań.
 
Jeśli miałabym tą powieść określić jednym słowem, powiedziałabym, że jest chłodna. Niby wiemy, że dziadek Rebeki jest człowiekiem o bardzo silnej osobowości i rodzina żyje pod jego dyktando, co oczywiście rodzi dużo konfliktów. Niby jest próba zagarnięcia przyszłego spadku. Pojawia się też szczątkowy wątek romansowy między Rebeką, a tajemniczym Joss'em. Jest też oczywiście tajemnica z przeszłości. Tylko co z tego, jeśli te wszystkie elementy wystepują w postaci krótkiej zajawiki. Pojawiają się i znikają, zanim zdążymy w ogóle, zacząć się interesować dalszym rozwojem akcji. Fabuła sprawia wrażenie konstruowanej ze schematów, bez należytego rozwinięcia, a przede wszystkim jest naprawdę bardzo naiwna, przewidywalna i generalnie zniechęciła mnie do innych przejawów twórczości tej pisarki.
 
Druga zaległość, czyli "Zabójca mimo woli". Tu było dużo lepiej, choć ogólne wrażenie jest takie, że kryminały autrostwa Marininy nie są dla mnie.
Major Kamieńska, na prośbę brata, "przygląda" się bliżej jego dziewczynie. Odkrywa przy tym, że Dasza zaplątała się w sieć kryminalnego światka Moskwy. Zagadki się mnożą, intrygi splatają i pod tym względem jest naprawdę wciągająco. "Zabójca mimo woli" ma w sobie wszystkie składniki dobrej kryminalnej powieści. Bohaterka jest sympatyczna, a przy tym rzeczowa i kompetentna. Zaletą jest też na pewno obrazowe przedstawienie rosyjskich realiów policyjnych.  Postacie są barwne, fabuła ciekawa, miłośnikom i miłośniczkom kryminałów polecam.
Tylko przy okazji wyszło na jaw, że nie mam rosyjskiej duszy i do rosyjskich realiów mnie nie ciągnie. I było to dla mnie trochę zaskoczeniem, bo lubię historyczne rosyjskie klimaty. Cóż, na tym chwilowo pozostanę.
 
 
Tym samym do spełnienia warunków założonych w wyzwaniu została mi do przeczytania tylko jedna książka. Jest już upatrzona, choć i wybierać nadal jest w czym. Niestety, ale całkowicie zaległości wśród nabytków sprzed 2012 roku, się nie pozbędę.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...