poniedziałek, 13 sierpnia 2012

"RÓŻE MAJĄ KOLCE" LUANNE RICE

Letnich czytadeł ciąg dalszy. :)

Kiedyś czytałam powieść Luanne Rice "Gwiazdy prowadzą do domu" i miałam wobec niej trochę mieszane uczucia, ale ponieważ nigdy nie oceniam autora po jednej książce, to i przyszedł czas na ponowne spotkanie z tą autorką. Będę jednak całkowicie szczera i przyznam się, żę decyzja ta była również solidnie poparta ceną omawianej książki. W Matrasie kupiłam "Róże mają kolce" za całe 9,90. Czasem wolę nie wchodzić do tej księgarni. Nie jestem w stanie oprzeć sie takim cenom na książkach.
Po dotarciu do domu okazało się, że jest to druga część powieśći "Ta jedna letnia noc", ale właściwie nie trzeba jej znać, żeby połapać się o co chodzi.

Lily Malone to kobieta z po przejściach. Po długiej nieobecności wraca z dziewięcioletnią córką do swojego dawnego domu, który opuściła, by uciec od sadystycznego męża, by opiekować sie chorą babcią. Lily zdaje sobie sprawę, że aby ochronić siebie i córkę, będzie musiała przeciwstawić się Edwardowi. Teraz po latach jest jednak silniejsza, jeszcze bardziej zdeterminowana i ma u swojego boku kochającego Liama. To jeden wątek, ten dominujący. W tle śledzimy losy Marisy Taylor, którą kiedyś prześladował ten sam mężczyzna. Kobiety są dzisiaj przyjaciółkami i wzajemnie sobie pomagają.

"Róże mają kolce" to dla mnie taki typowy przykład powieści, która ma spowodować u czytelniczki potok łez wzruszenia. Skrzywdzona kobieta, szlachetny i honorowy mężczyzna, będący dla niej prawdziwym oparcie i przeszkody, które wspólnie pokonują. Takie to wszystko ku pokrzepieniu serc. Nie zrozumcie mnie źle. Opisy "wyczynów" małżonka Lily przyparwiły mnie o mdłości i naprawdę czułam dla niej współczucie, ale reszta był dla mnie zbyt ckliwa.
Liama powinnam obdarzyć natychmiastową, przecież jest ideałem. Uwielbia swój zawód, kocha zwierzęta. Jak nie lubić kogoś, kto kocha zwierzęta? Ale nie polubiłam, bo wydawał mi się całkiem bez życia. Co więcej wewnetrzne rozważania, bohaterów rozmyślających nad swoim życiem, mnie po prostu nudziły. Autorka poszła tu na łatwiznę i poczułam się jakbym potrzebowała łoptologicznego wytłumaczenia i refertatu pt. "O co w tym życiu chodzi". W połączeniu z praktycznym brakiem akcji, zaowaocowało to kompletną nudą.
Podobała mi się chyba tylko końcowa rozprawa z szujowatym mężusiem. Należało się draniowi.

Powieść Luanne Rice porusza jednak ważny problem przemocy domowej i w innej, mniej melodramatycznej oprawie byłby moim zdaniem bardziej zauważalny i poruszający. A tak trochę utonął w powodzi dobroci i szlachetności całej reszty bohaterów. Fragmenty, kiedy Lily wspomina swoje dawne życie, to kawałki naprawdę dobrej książki, ale i tu autorka postanowiła jeszcze bardziej "uatrakcyjnić" tą postać, robiąc z niego domniemanego seryjnego mordercę. Ja wiem, że życie jest nieprzewidywalne, ale jak dla mnie za wiele grzybków w barszczu.

Po następne książki Rice nie sięgnę. Czuję się pokonana.


Luanne Rice
"Róże mają kolce"
Książnica
Katowice 2010



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...