środa, 1 sierpnia 2012

"LOKATORKA WILDFELL HALL" ANNE BRONTË

"Lokatroka Wildfell Hall" była moim pewnikiem na długi i wolny weekend. Zaczęłam czytać w piątek wieczorem i z trudem przerwałam, żeby pójść w końcu spać. Lubię "Wichrowe wzgórza" i "Dziwne losy Jane Eyre" - książki Emily i Charlotte Brontë. Co ciekawe ze wszystkimi tymi opowieściami najpierw zaznajomiłam się w wersji filowej. Przejście do książkowych pierwowzorów nie niosło jednak ze sobą żadnego poczucia rozczarowania i nadal czasem wracam do tych powieści.

W opuszczonym i prawie zrujnowanym dworze Wildfell Hall niespodziewanie zamieszkuje Helen Graham z małym synkiem. Kobieta raczej niechętnie nawiązuje znajomości z siąsiadami. Oczywiście wzbudza tym samym coraz szersze zainteresowanie, a plotki na jej temat zaczynają być coraz śmielsze. Szczególnie zaintrygowany osobą Helen jest młody ziemianin - Gilbert Markham. Między nimi zawiązuje się nić sympatii, zrozumienia, która wkrótce przeradza się w uczucie bardziej gorące. Jak łatwo się domyślić w jej przeszłości kryje się tajemnica, którą Gilbert poznaje z lektury pamiętnika młodej kobiety.

"Lokatorka Wildfell Hall" to powieść w formie listu, w którym Gilbert opisuje dzieje swojej znajomości z Helen dawnemu przyjacielowi. Autorka oddaje głos Helen, kiedy przeszłość kobiety poznajemy z zapisów w jej dzienniku. Tym sposobem wydarzenia przedstawione są z dwóch punktów widzenia, co pozwala na wypełnienie wszystkich potencjalnych luk w fabule.

Wątek romansowy to nie jest uczucie namiętne, skazane na klęskę jak w "Wichrowych wzgórzach". Tutaj miłośc gra rolę drugoplanową. Na pierwszy plan wysuwa się walka kobiety, która kiedyś popełniła błąd o niezależoność i wolność. O możliwość samodzielnego decydowania o sobie i wychowaniu swojego dziecka. Helen od razu zyskała moją sympatię. Jest dzielna, myśli logicznie i nie rozczula się nad sobą. Woli działać. Feministkom by się podobało.
Z drugiej strony powieść jest wnikliwym studium upadku osoby, dla której nie ma zachamowań moralnych, a uzależnienie od alkoholu przejmuje władzę nad rozsądkiem. Autorka w bardzo obrazowy sposób opisuje środowisko tzw. przyjaciół, którzy naprawdę są tylko kompanami w rozrywce. Kiedy ta się kończy, znikają bezpowrotnie zostawiąjąc dawnego towarzysza bez najmniejszych skrupułów.
Uważa się, że insipracją w tworzeniu tego wątku były losy  brata sióstr Brontë, Branwella, którego życie skróciły narkomania i alkoholizm. Autorka daje tu jednak nadzieję i wskazówki jak uniknąć takiego losu. Tym samym powieść nie jest pozbawiona pewnej dozy dydaktyzmu, który nie jest jednak nachalny.
Nie szukajcie w tej książce wartkiej akcji. Tutaj ważną rolę pełni tło, na które składają się opisy stosunków społecznych. Bardzo rozwinięta jest warstwa obyczajowa, która ukazuje np. proces wchodzenia w dorosłe życie młodej kobiety i pokusy na jakie jest narażona. Jednak postacie, stworzone przez Anne Brontë są pełne życia. Gilbert Graham często daje sie ponieść uczuciom. Nawet Helen, która w swoim pamiętniku wpada często w ton bardzo moralizatorski, nie jest pozbawiona momentów zwątpienia, które wzbudzają nasze współczucie.

Lektura tej powieści była prawdziwą przyjemnością, chwilą oddechu od współczesności. Lubię zagłębić się w rzeczywistość tak różną od dzisiejszej. Społeczeństwo, w którym rządzą konwenanse wydaje się sztywne i bardzo nudne. Trzeba jednak pamiętać, żę pod tymi zasadami kryli się ludzie, którzy również żyli, czuli, kochali i niewidzili. Historyczne powieści współczesne, stylizowane na podstawie dawnych obyczajów i tradycji, rzadko oddają prawdziwego ducha przeszłości. Korzystajmy więc, kiedy możemy zaznajomić się z dziełem, które powstało, kiedy wszystkie te zasady były jeszcze żywe.

To co mnie bardzo pociąga we wszystkich powieściach sióstr Brontë, ktore do tej pory czytałam, to niesamowity klimat, jaki potrafiły stworzyć. Te dwory, wrzosowiska... Aż chce się jechać i zobaczyć to na własne oczy. Może kiedyś. :)

Anna Brontë
"Lokatorka Wildfell Hall"
MG
Warszawa 2012







Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...