piątek, 6 lipca 2012

"ZIARNO PRAWDY" ZYGMUNT MIŁOSZEWSKI I MAŁY STOSIK

Tyle się naczytałam o Teodorze Szackim, m. in. u kasi.eire, że wypożyczyłam drugą powieść o prokuraturze, nie dbając o to, że nie przeczytałam pierwszej.

Teodor Szacki przeprowadził się z Warszawy do Sandomierza. I bardzo tego żałuje. Tęskni za córką, tęskni za żoną, choć małżeństwo rozpadło się z jego winy, a czas urozmaicają mu tylko kontakty seksualne, bo romansami to trudno nazwać. Miasteczko okazuje się owszem urokliwe, ale dla prokuratora przyzwyczajonego do wielkomiejskiego rozmachu, także przestępczego,  przeraźliwie nudne.
Na szczęście dla Szackiego w mieście ma miejsce prawdziwe morderstwo. Jest krwawo, bestialsko i odpowiednio tajemniczo, a Szacki aż ma ochotę zakrzyknąć: "nareszcie".

Sprawa wydaje się o tyle skomplikowana, że zamordowano kobietę idealną. Świetna żona, zaangażowana i lubiana przez wszystkich społeczniczka. Wprawdzie ktoś tam niby nie za bardzo lubił jej męża, ale przecież nie tak, żeby od razu zabić mu żonę. Niedługo potem okazuje się jednak, że małżeńtwo nie było tak idealne, jak się wydawało, a przy denatce znaleziono nóż przeznaczony do koszernego uboju zwierząt. Zabóstwo zyskuje więc kontekst antysemicki, a to zawsze trudny i bardzo nośny medialnie problem.
Szacki i jego partnerka błądzą wśród sprzecznych wskazówek i mylnych tropów, próbując rozwikłać zagadki, a tymczasem zaczynają ginąć kolejne osoby.

Lubię kryminały, w których intryga zawiązana jest na wielu poziomach, a jej rozwiązanie wymaga od bohatera inteligencji, a nie latania z pistoletem i taką intrygę dostałam. Nie znajdziecie tutaj niezniszczalnego herosa, który tłucze każdego, kto nawinie mu się pod rękę. Jest za to facet, który chyba przede wszystkim lubi swoją pracę, ma zagmatwane życie osobiste i zmysł obserwacji. Poczucia humoru i zdolności do ironicznego komentarza też mu nie brakuje. Jednym słowem bohater idealny?  Pzynajmniej dla mnie nie do końca. Nie mogę powiedzieć, że go nie polubiłam, bo polubiłam i to nawet bardzo, ale chyba powoli mam dosyć bohaterów, którzy zdaja się być na granicy depresji.

"Ziarno prawdy" osadzone jest w konkretnej rzeczywistości Sandomierza i fajnie czyta się tę powieść, kiedy można sobie wyobrazić miejsca, o których pisze autor. Byłam kiedyś w tym miasteczku na jeden dzień i naprawdę niewiele zdołałam wtedy zobaczyć, ale trochę miejsc rozpoznałam.
Sandomierz jest przedstawiony trochę jako miasto rozdwojone. Z jednej strony publicznie znane z popularnego serialu, do którego nazwiązania znajdujemy w powieści. Z drugiej strony kilka razy jest podkreślone jak niewiele ma ten obraz wspólnego z rzeczywistością.
Domniemany kontekst antysemicki autor wykorzystuje też do przedstawienia stanu mediów telewizyjnych i prasowych, które w powieści nastawione są tylko na sensację, a nie rzetelne dziennikarskie śledztwo.

Po ostatnich moich zachwytach nad Marthą Grimes, naprawdę dobrze, że mogę się cieszyć kryminałem z naszego podwórka. Tym chętnej sięgnę po "Uwikłanie". Tutaj będę też miała okazjedo porównania z filmem, bo udało mi siego niedawno obejrzeć. Podobał mi się, choć czytałam, że w porównaniu z książką jest kiepski. Ciekawe, czy po zapoznaniu się z pierwowzorem, zmienię zdanie.


Zygmunt Miłoszewski
"Ziarno prawdy"
W.A.B
Warszawa 2011


A na koniec jeszcze naprawdę mały stosik:






Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...