środa, 6 czerwca 2012

"POD ANODYNOWYM NASZYJNIKIEM" MARTHA GRIMES

Wygląda na to, że się uzależniłam od książek Marthy Grimes. Kiedy jakiś czas temu wypożyczałam z biblioteki pierwszą część cyklu "Pod Huncwotem", myślałam, że przeczytam sobie przyjemny kryminał i tyle. Na pewno nie myślałam, że kiedy tylko skończę czytać będę myślała o tym, żeby jak najszybciej dostać w swoje ręce część następną, a potem następną...
"Pod Huncwotem" jak pisałam spodobało mi się bardzo, "Pod Przechytrzonym Lisem" również, choć oczekiwania były duże i pewnie dlatego wypadła w ogólnym rozrachunku odrobinę gorzej od swojej poprzedniczki. Nie przeszkodziło mi to jednak, sięgnąć po trzecią książkę z cyklu, czyli "Pod Anodynowym Naszyjnikiem".

Tym razem nadinspektor Jury, który w międzyczasie dostał awans, choć nie wpłynęło to na jego ocenę u bezpośredniego przełożonego, wyjeżdża do małego miasteczka Littlebourne. W tamtejszym lesie zagorzała obserwatorka ptaków znajduje martwą kobietę z obciętymi palcami. Mieszkańcy są wstrząśnięci nawet bardziej, niż po wcześniejszym napadzie na szesnastoletnią dziewczynę pochodzącą z miasteczka. Do tego wszystkiego nadal nie mogą zapomnieć o kradzieży niezwykle cennego szmaragdu i serii anonimów, które zawierały bardzo wymyślne oszczerstwa. Do inspektora dołącza wkrótce jego przyjaciel Melrose Plant i razem próbują rozwiązać zagadkę śmierci nieznanej kobiety. Po drodze muszą się zmierzyć z miejscowym zarozumialcem, Bodenhaimem oraz jego rodziną i bardzo energicznymi członkami koła ornitologicznego.

Zagadka kryminalna jest ciekawa, dobrze skonstruowana i naprawdę wciągająca. Gdzieś w środku zdałam sobie sprawę, że bardzo czekam na rozwiązanie, bo nie mam pojęcia, kto może być zabójcą. I nie domyśliłam się tego do samego końca. Zagadka zagadką, ale warstwa obyczajowa w "Pod Anodynowym Naszyjnikiem" znowu jest kapitalna. Nie wiem, czy w każde angielskie miasteczko zasnute jest mgłą, nie wiem też, czy w każdym znajdziemy taką galerię dziwaków, ale wiem, że z tych prostych składników Martha Grimes potrafi stworzyć klimat, który czytelnika wciąga bez reszty i karze bardzo niecierpliwie odwracać strony.
Ja mam tak, że czytając książkę sprawdzam ile zostało mi do końca. Jeśli jest dobra, to cieszę się, że tekstu do czytania ubywa wolno i jeszcze przez jakiś czas pozostanę w wykreowanym przez autora świecie. Tutaj chciałam, żeby ten tekst nie ubywał.

Polubiłam sposób opisywania postaci, a przede wszystkim niepowtarzalne poczucie humoru autorki. Szczególnym uwielbieniem darzę postać niezwykle odważnej małej dziewczynki, z pasją kolorującej książeczki z obrazkami. Jej scenki z Jurym i Plantem to istne perełki. Poza tym wśród mieszkanek miasteczka zarówno Plant, jak i Jury znajdą osoby, z którymi chcieliby zawiązać bliższą znajomość. Po pobieżnym przejrzeniu wątków następnej książki z cyklu mam wrażenie, że wątek ten będzie kontynuowany i bardzo chcę się dowiedzieć, co z tego wyniknie.
Chyba w najbliższym czasie zawrę jeszcze bliższą znajomość z Plantem i Jurym.

Już się nie mogę doczekać.



Martha Grimes
"Pod Anodynowym Naszyjnikiem"
W.A.B.
Warszawa 2009
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...