poniedziałek, 4 czerwca 2012

"SMAK CHWILI", "POSŁANIE Z RÓŻ" NORA ROBERTS

Siedziałam sobie przez ostatnie parę dni i nic mi się nie chciało. Do tego byłam strasznie przeziębiona. Wiadomo: katar, kaszel i ból gardła. Próbowałam to zwalczyć ohydnymi miksturami do picia, wmawiając sobie, że skoro niedobre, to pomagać musi. Faktycznie w końcu zaczęło, ale po drodze było nieciekawie. I tak sobie myślałam, że na nic nie mam ochoty. Film nie, książka może, ale taka przy której myślenie nie jest do końca wymagane. Wymyśliłam sobie więc coś Nory Roberts. Akurat moja mama przyniosła z biblioteki drugą i trzecią część "Kwartetu weselnego".  Łatwe, lekkie i przyjemne, wiem bo kiedyś czytałam dużo Nory Roberts. Później przestałam, ale nadal co jakiś czas jak coś wpadnie w ręce, to przeczytam. Niby obywa się bez większego szału, ale rozrywka jest.
Z tą nadzieją zaczęłam czytać i teraz. I co? I nico....

Albo ja jakoś nagle dorosłam, albo te książki były do niczego. W sumie to do konca nie wiem, choć kiedy zaczęłam porównywać to znalazłam trochę argumentów zarówno na poparcie pierwszej, jak i drugiej tezy. Zacznijmy może od pierwszej.

Bohaterkami cyklu "Kwartet weselny" są cztery przyjaciółki, takie od wczesnego dzieciństwa, od serca, których przyjaźni nic nie może złamać. Teraz jako dorosłe kobiety spełniają swoje marzenia planując i urządzając piękne śluby. Ogólnie firmą kieruje Parker, Emma zajmuje się kwiatami, Laurel piecze bajeczne torty, Mac fotografuje. I wszystko jest pięknie i idealnie. Śluby się udają, firma odnosi sukces za sukcesem, a naszym bohaterkom do szczęścia brakuje tylko osobnika płci męskiej. Dla każdej innego oczywiście. Każda z części cyklu opowiada o rozwijającym się uczuciu jednej z bohaterek do pisarza, architekta, prawnika, a w ostatniej chyba do mechanika samochodowego. Nie potrafię tego określić w 100 procentach, bo po ostatnią część jeszcze nie sięgnęłam i od razu mówię, że nie wiem czy to nastąpi.

Lubię Norę Roberts, głównie za "Willę". Jakoś do tej pory czytam ją bez zgrzytania zębami i poczucia narastającej irytacji. Niestety lekturze "Kwartetu weselnego" towarzyszyła i irytacja, i zgrzytanie zębami. Niby to nic nowego, że przyjaciółki są piękne, mieszkają w pięknym domu, aby dotrzeć do obecnego sukcesu pokonały masę przeszkód, choć ich przedstawienie zajmuje raptem parę zdań. Wiarygodności w tym zero. Ktoś by mógł powiedzieć, że nie po to czytamy romanse. I że ja sama w jednym z poprzednich wpisów zachwycałam się książką, która z wiarygodnością ma niewiele wspólnego. Racja, przytakuję, schylam pokornie głowę i przyznaję, że wielbicielom romansów "Kwartet" powinien się spodobać. Co więcej i mnie, pewnie jeszcze nie tak dawno, by się spodobał. Ale to już chyba nie są powieści dla mnie.
Za dużo tu lukru i takiego standardowego podania życia kobiet sukcesu. Bo taka przecież zwleka się co rano z łóżka, by godzinę, albo i dłużej katować się na prywatnej siłowni, potem je śniadanie złożone z samych białek, a jeszcze potem mknie z uśmiechem na ustach do pracy, której nigdy nie ma dość, bo przecież kocha to, co robi. No wybaczcie, chwili zwątpienia tam nie ma? Ja nie wierzę. A po tym wszystkim ma jeszcze siłę na wieczorne randki. I jeszcze mocno namiętne noce, opisane ze szczegółami. Chyba faktycznie muszę popracować nad kondycją, bo ja bym rady nie dała.
O schematyzmie tych powieści chyba pisać nie muszę, bo kiedy przeczyta się pierwszą część, to właściwie można zmienić detale, imiona bohaterów i mamy części następne.

Tak sobie czytam, to co napisałam i muszę przyznać, że to chyba we mnie coś się zmieniło. Chyba nie potrafię już czytać książek opartych na samym romansie. nudzą mnie. Przewracam kartki, byle dotrzeć do końca i znaleźć sobie coś innego do czytania. Tu chcę jednak zaznaczyć, że absolutnie rozumiem powody, dla których książki te cieszą się powodzeniem. Co więcej myślę, że jeszcze kiedyś zaryzykuję spotkanie z Norą Roberts, czy inną autorką romansów. Bo wcale nie podoba mi się myśl, że nie potrafię już się cieszyć taką rozrywką i oderwaniem od rzeczywistości jakie oferują. Może jeszcze znajdę coś co mi się spodoba. Może trzeba zmienić autorkę?


Nora Roberts
"Posłanie z róż"
Prószyński i S-ka
Warszawa 2010

Nora Roberts
"Smak chwili"
Prószynski i S-ka
Warszawa 2011



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...