środa, 9 maja 2012

"MARCOWE FIOŁKI" SARAH JIO

Ostatnio widziałam tą książkę na wielu Waszych stosikach. Czytałam również pozytywne recenzje, kiedy więc zobaczyłam ja na allegro w bardzo zachęcającej cenie, niewiele myśląc kliknęłam i kupiłam.

Emily jest na życiowym zakręcie. Właśnie rozstała się z mężem. Jej kariera pisarska po opublikowanym lata temu bestsellerze, stoi w miejscu, a ona bezskutecznie próbuje napisać ciąg dalszy. Co gorsza zdrada i odejście męża do innej kobiety, tak naprawdę niewiele ją obchodzi. Emily czuje, że musi przemyśleć swoje życie. Postanawia wyjechać z Nowego Jorku do swoje ciotki, w miejsce gdzie spędzała w dzieciństwie wakacje i gdzie czuje się bezpiecznie.

Zaczyna się schematycznie. Ile to już bohaterek jechało w miejsce, które kojarzy im się ze spokojem i ciepłem, by odzyskać spokój ducha i uporządkować własne życie. Dużo, ale przyznam szczerze, że mnie nadal do takich opowieści ciągnie. A jeśli dodamy do tego tajemnicę z przeszłości, to ja jestem już w połowie drogi do polubienia książki.

Tutaj też sekret kryje się w historii rodziny Emily, a ona sama musi doprowadzić niezamkniete sprawy do końca. W szufladzie swojego pokoju znajduje stary pamiętnik z lat 40 - tych. Czytając go poznaje połączonych nieszczęśliwą miłością Esther i Eliotta. Czuje, że wydarzenia opisane w pamiętniku łączy się w jakiś sposób z teraźniejszością i osobami, które zna. Od początku odczuwa też więź z Esther i chce wiedzieć co się z nią stało. Jednocześnie Emily stara się rozpocząć nowe zycie. Poznaje Jacka, artystę mieszkającego niedaleko jej ciotki, który ją pociąga. On też w jakiś sposób związany jest z relacją z dziennika Esther.

Nie jest to powieść, która porusza głębokie życiowe problemy, czy odkrywa prawdy, bez których nie można żyć. Nie ma w niej jakichś skomplikowanych opisów przeżyć, portretów psychologicznych. Postacie są raczej prosto scharakteryzowane, a ich wybory nie zaskakują. Właściwie nic w tej powieści nie jest zaskakujące.
Czy mi się podobało, to trudno powiedzieć. Nie odwracałam niecierpliwie kartek, by poznać zakończenie, ale też nie nudziłam się podczas czytania. Powieść napisana jest językiem lekkim i płynnym, może aż za bardzo. Przynajmniej ja to tak odebrałam. Ani bohaterowie, ani ich rozterki, czy nieporozumienia nie sprawiły, że zaangażowałam się w tą powieść.

Ot książka, którą można przeczytać, której akcja dzieje się w milej okolicy, ale która nie pozostaje w pamięci, przynajmniej w mojej. Jednak bardzo podobało mi się małe miasteczko jakie autorka wybrała na miejsce akcji. Takie miejsca mnie ciekawią. Czytając o nich zawsze się zastanawiam, czy tak wyglądają naprawdę, czy są tak spokojne i klimatyczne. Może kiedyś się przekonam.
Tak więc polecam na piątkowy, czy sobotni wieczór, ku odprężeniu, bo przeczytanie książki zajmuje raptem kilka godzin. Nie zawsze trzeba czytać powieści z tzw. przesłaniem. Ja lubię czasem wziąść do ręki coś, co po prostu pozwoli mi w miarę przyjemnie spędzić czas. I w takim celu polecam tą powieść.


Sarah Jio
"Marcowe fiołki"
Spoleczny Instytut Wydawniczy Znak
Kraków 2012

Zdjęcie: Lubimy czytać


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...