środa, 2 maja 2012

"NIESPOKOJNY CZŁOWIEK" HENING MANKELL

Niedawno w ramach wyzwania Z półkiprzeczytałam powieść Heninga Mankella "Biała lwica". Nie przypadła mi do gustu. Zwyczjnie nudziłam się podczas jej czytania i z trudem dobrnęłam do końca. Szczęśliwie nie było to moje pierwsze spotkanie z Kurtem Wallanderem, bo pewnie bym nie sięgła po inne książki Mankella. A tak pamiętając, dobrze spędzony czas przy "O krok", przeczytałam "Niespokojnego człowieka". I nie żałuję.

"Niespokojny człowiek" to ostatnia powieść, której bohaterem jest Wallander. Komisarz nie jest już najmłodszy i co gorsza czuje to coraz bardziej. Wyprowadza się na wieś, kupuje dom i psa. Nieoczekiwanie jego córka mówi mu, że jest w ciąży. Kurt jest pełen obaw co do przyszłego zięcia, który zajmuje się finansami i reprezentuje świat, z którym policjant niewiele ma wspólnego. Ale dla córki chce okazać dobrą wolę. Ku swojemu zdziwieniu znajduje wspólny język z teściami Lindy. Podczas przyjęcia urodzinowego ojca Hansa - Hakan, opowiada mu historię wtargnięcia obcych łodzi podwodnych na terytorium Szwecji. Von Enke, wtedy kapitan marynarki wojennej, otrzymał rozkaz nie podjęcia ataku. Przyczyna wydania nietypowego polecenia staje się dla niego zagadką, która dręczy go od lat.
Wkrótce po urodzinach Hakan von Enke znika w tajemniczych okolicznościach. Po kilku dniach ślad ginie również po jego żonie. Kurt podejmuje prywatne śledztwo, by dowiedzieć się, co stoi za tymi zniknięciami. Śledztwo ujawni rodzinne tajemnice i zaskakujące szpiegowskie intrygi.

Zagadka kryminalna była bardzo wciągająca, choć jej zakończenia domyśliłam się po pewnym czasie. Jednak nie przeszkodziło mi to w śledzeniu działań Wallandera. To co drażniło, to nachalny sposób w jaki Mankell przekazuje swoje poglądy polityczne. Czasami miałam wrażenie, jakbym czytała broszurkę propagandową.

Jednak tym razem dochodzenie Kurta odgrywało dla mnie rolę drugoplanową. Na pierwszy plan wyszło pożegnanie pisarza ze swoim bohaterem. Wallander zawsze był zmęczony, przepracowany, ale tutaj wyraźnie czujemy, że jego przyszłość nie rysuje się różowo. Zdarzają mu się zaniki pamięci, jego przyjaciele odchodzą, a on sam czuje się coraz bardziej samotny. Coraz częściej wspomina, podsumowuje, często żałuje niewykorzystanych szans.
Smutna to powieść, bo o przemijaniu. Starość u Mankella nie jest ciepłą, spokojną przystanią. Jest trudna i obca, prawie niemożliwa do zaakceptowania. Strasznie to wszystko prawdziwe. I choć daleko mi do wieku Wallandera, a on sam nigdy nie był moją ulubioną postacią literacka, to bardzo mu współczułam i do końca trzymałam kciuki, by autor podarował mu szczęśliwe zakończenie.

Polecam.


Hening Mankell
"Niespokojny człowiek"
WAB
Warszawa 2011


Zdjęcie: Lubimy czytać
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...