poniedziałek, 30 kwietnia 2012

"RÓŻA SEWASTOPOLA" KATHERINE MCMAHON

Kiedy dostajemy w ręce książkę, mamy wobec niej oczekiwania. Ja zawsze czytam opisy na okładce, a opis "Róży Sewastopola" mówi o romansie historycznym. To zawsze jest dla mnie zachętą.

Rose Barr i Mariella Lingwood są bliskimi kuzynkami. Ich osobowości bardzo się różnią. Rose jest spontaniczna, nieokiełznana, odważna i niechętna konwenansom. Mariella jest uporządkowana. Pomaga matce w przygotowaniu domu dla byłych guwernantek, a wkrótce ma wyjść za wychowanka swojego ojca - lekarza Henry'ego. Jest rok 1845 i Anglia jest pochłonięta woja z Rosją. Henry jedzie na front, by tam zajmować się rannymi. Wkrótce po nim wyjeżdża również Rose, chcąc pracować jako pielęgniarka. Mariella zostaje w domu, ale nie na długo. Musi wyruszyć na Krym, żeby odnaleźć kuzynkę. Ta podróż odmieni jej życie.

Brzmi banalnie, ale zapewniam, że tak nie jest, choć powieść nie jest do końca udana moim zdaniem. Przede wszystkim nie jest romansem, choć to nie zarzut. Watek miłosny jest obecny, ale nie w sposób, który kojarzymy z typowym romansem. "Róża Sewastopola" jest opowieścią o dwóch kobietach, którym przychodzi się zmierzyć z życiem i oczekiwaniami jakie mają wobec swojej przyszłości. Jest też opowieścią o innej epoce, której obraz Katherine McMahon oddaje bardzo klimatycznie. Jest tu obecne wszystko to, co uosabiamy z czasami wiktoriańskimi. Piękne stroje, fryzury, ale też z góry ustalony porządek społeczny, wraz z określoną ściśle rolą kobiety w nim. Matka Marielli chce pomagać byłym nauczycielkom, osobom, które poświęciwszy swe życie edukacji innych, kończą samotne i przez nikogo niechciane. Jednocześnie jest to jedna z nielicznych prac, która może zapewnić im namiastkę niezależności. Matka Rose jest z kolei hipochondryczką. Wiecznie chora, narzekająca, wymagająca ciągłej uwagi. I dwie młode dziewczyny. Jedna z nich od początku chce się wyrwać z otaczającej ją rzeczywistości. Pod wpływem osoby Florence Nightingale, chce zostać pielegniarką. A druga wydaje się być typowym "produktem" swojej epoki. Uporządkowana, godząca się ze wszystkim, ale tak naprawdę i w niej drzemią wątpliwości, które tylko czekają na okazję, żeby się ujawnić.
Impulsem jest pobyt na Krymie i dążenie do poznania prawdy o tym, co się stało z Rose, co ją łączyło z Henry'm. Czy oboje ją zdradzili?

Jednocześnie z tymi wydarzeniami przedstawione jest nam dzieciństwo obu dziewczyn. A w szczególności wizyta w domu ojczyma Rose, gdzie Mariella poznaje jej przyrodniego brata, Maximilliana, który odegra w jej przyszłości pewną rolę. Przyznam szczerze, że wątek dzieciństwa mnie nużył. Nie mogę pojąć znaczenia tajemnicy, jak się w nim kryje. Wizyta musiała zakończyć się nagle. Ojczym Rose po prostu wyprosił w mało elegancki sposób gości ze swojego domu. I choć na końcu poznajemy powód, to dla mnie nie jest on zrozumiały i nie potrafię go powiązać z resztą powieści.

Dla mnie jest to książka o dojrzewaniu, o poznawaniu siebie, o dorastaniu do podjęcia odpowiedzialności za swoje życie. O tym, że otoczenie nie może decydować za kogoś. Mariella w swojej doskonałości, w swoim absolutnym przystosowaniu wydaje się sztuczna. Dopiero zmuszona do podejmowania decyzji nabiera życia.Wyjazd jest dla niej wyzwoleniem.

Bardzo interesująco są przedstawione kulisy zawodu pielęgniarki w czasach wiktoriańskich i uprzedzenia społeczne z jakim się spotykały osoby, chcące zarabiać na życie w ten sposób. Nie miałam pojęcia, że na każdym kroku spotykały się z nieufnością. Sugestywny jest również obraz wojny, a przede wszystkim rozmijające się z brutalną rzeczywistością prognozy co do jej trwania i warunków. Jak zwykle rzeczywistość okrutnie weryfikuje optymistyczne oczekiwania młodych ludzi, którzy idą po przygodę, a zastają śmierć i cierpienie.

Rozczarowaniem było dla mnie zakończenie powieści. Nie zdradzę go oczywiście, ale w swojej głowie chciałam, żeby skończyło się to wszystko w bardziej oczywisty sposób i chyba tutaj na swój wlasny użytek "dopiszę" swój wlasny ciąg dalszy, bo bardzo polubiałam jednego z bohaterów. Jeśli chcecie wiedzieć co mam na myśli, musicie sami przeczytać książkę. Ciekawa jestem Waszego zdania.


Katherine McMahon
"Róża Sewastopola"
Insignis Media
Kraków 2009


Zdjęcie: Lubimy czytać





Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...