piątek, 30 marca 2012

"DYNASTIA Z RAVENSCAR" BARBARA TAYLOR BRADFORD

I znowu objętościowo gruba lektura. Chyba jestem uzależniona od takich. A właściwie w tym przypadku są to trzy powiesci składające się na jeden cykl. Omówię je razem, bo nie widzę sensu rozdzielania tego, co chcę napisać na trzy wpisy. A mowa będzie o "Dynastii z Ravensacar", "Spadkobiercach z Ravenscar" i "Elizabeth" autorstwa Barbary Taylor Bradford.

Edward Deravenel w wieku dziewiętnastu lat dowiaduje się o śmierci swojego ojca, brata, wuja i kuzyna. Wszystko wskazuje na to, że zostali oni zamordowani podczas podróży biznesowej. Mordercami zaś są ludzie, któezy bezprawnie zarządzają wielką firmą, która powinna być własnością rodziny Deravenelów. Edward wraz ze swoim kuzynem postanawiają doprowadzić do przejęcia swojego dziedzictwa. Pierwszy tom opowiada o drodze do tego celu, następne zaś przedstawiają losy Edwarda i jego potomków uwikłanych w zdrady, intrygi, romanse i walczących o utrzymanie firmy.

Autorka w posłowiu przyznaje się do inspiracji, w tworzeniu swoich bohaterów na postaciami historycznymi. I to nie byle jakich, bo pochodzących z rodow monarszych. I tak Edward Deravenal jest wzorowany na Edwardzie IV. Wzorownay, to trochę mało powiedziane. Jego historia jest całkiem wiernie osnuta na wydarzeniach historycznych i przeniesiona w czasy XX wieku. Akcja trzech powieści zaczyna się w 1904 roku zaś kończy w czasach współczesnych. Przyznaję, że z największym zaciekawieniem czytałam część pierwszą i połowę drugiej. A to dlatego, że ta część historii angielskiej nie jest mi dobrze znana. Były więc czasem niespodzianki. Później nie jest już tak dobrze, bo wkraczamy w okres, gdzie natchnienie stanowiły perypetie małżeńskie Henryka VIII. I znowu odnajdujemy bardzo czytelne wzorce. Chyba nawet aż nadto czytelne. Przystępując do czytania cżęśći trzeciej, czyli "Elizabeth" generalnie wiedziałam już czego się spodziewać. I cóż, nie zawiodłam się...

Strony tych książek wypełnione są męską i kobiecą urodą. Zarówno panowie, jak i panie są dumne, piękne i ambitne. Czasami, aż za bardzo. Pochłania ich władza i seks, co prowadzi do licznych konfliktów. Męscy członkowie rodu Darevenalów obdarzeni są prawie bez wyjątku niesamowitym darem przyciągania płci pieknej. Kobiety wręcz tracą rozsądek w ich towarzystwie, a szampan w tym swiecie chyba zastepuje wodę. Tajemnica goni tajemnicę, niewyjaśnione zgony, cudem odnalezione dzieci, wyrozumiałe kochanki, wszystko to znajdziecie w "Dynastii z Ravensacar". Jeśli dodamy do tego piekne wnętrza i opisy cudownych strojów, mamy mniej więcej obraz tego, co zostaje nam w głowach po całej lekturze.
Niezmiernie irytowało mnie podłoże historyczne. Ale nie kwestia wzorca życiorysów, a przedstawienie rzeczywistych epok, w których zyją bohaterowie tej trylogii. I wojna światowa wspomniana jest w kilku zdaniach, a II pominięta jest całkowicie. Nie ma właściwie nic o emancypacji kobiet. Tło całej opowieści poznajemy tylko z przemyśleń i rozmów bohaterów. Jest to trochę sztuczne, bo najczęściej w pewnym miejscu, jakby autorce przypomniało się, że musi trochę napisać o szerszym kontekście, zostajemy zaznajomieni z suchymi faktami i datami. Same postacie własciwie nie wchodzą we wzajemne oddziaływanie ze światem zewnętrzym. Daje to swoiste poczucie całkowitego odrealnienia i pewnej melodramatyczności, co naprowadziło mnie na drugie skojarzenie, chyba niekoniecznie przez autorkę planowane. Otóż miałam przed oczami przez jakiś czas serial "Dynastia".

Mimo wszystko dobrze mi się czytało powieści Barbary Taylor Bradford. Byłam ciekawa jakie jeszcze "niespodzianki" szykuje dla swoich bohaterów, a właściwie jak zaadaptuje to co już znamy, na potrzeby nowej opowieści. Z czasem stanowiło to główną siłę przyciągającą mnie do dalszej lektury.
Do rodu z Davenscar nie wrócę, ale chętnie poznam inne książki Bradford. Choćby dla porównania.


Barbara Taylor Bradford
"Dynastia z Ravenscar"
Warszawa 2008
"Spadkobiercy z Ravenscar"
Warszawa 2009
"Elizabeth"
Warszawa 2010
Wydawnictwo świat Książki
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...