środa, 28 listopada 2012

"PANI MCGINTY NIE ŻYJE" AGATHA CHRISTIE

Złapałam bacykla. W zeszłym tygodniu byłam na dłuższym, pracowym wyjeździe. Ponieważ czasu wolnego było naprawdę sporo, zabrałam ze soba oczywiście kilka książek. Były wśród nich dwie autorstwa Agathy Christie. Mimo bardzo udanego, pierwszego spotkania z tą autorką, dwa kryminały czekały, aż przeczytam wszystko inne.
 
Kiedy myślę o dzisiaj ukazujących się powieściach krymianlnych, to wydaje mi się, że na równi z zagadką ważna jest postać głównego detektywa, policjanta, czy amatora szukającego jej rozwiązania. Często autorzy obdarzają głównego bohatera trudnym charakterem, nawet odrzucająca osobowością, a samą akcję umieszczają w jakimś malowniczym, czy też wyjątkowo niebezpiecznym miejscu. Nie stroni się od polityki, zdegenerowanych środowisk przestępczych, wielkiej historii w tle. I dobrze, bo w wielu przypadkach świetnie się to czyta.
Powieści Christie, przynajmniej na przykładzie tych, które do tej pory przeczytałam są jednak inne, ale uroku w nich mnóstwo.
 
W "Pani McGinty nie żyje" Hercules Poirot zostaje poproszony przez starego znajomego o pomoc. Inspektor Spence zakończył śledztwo w sprawie śmierci starszej pani z małego miasteczka i ujął domniemanego mordercę. Ale jego spokój zakłóca wewnętrzne przekonanie, że James Bentley nie dopuścił się tego czynu. Poirot podejmuje się przeprowadzić dochodzenie ponownie.
 
Oj, wciągnęłam się w ten kryminał. Agatha Christie jest niesamowita. Poddaje czytelnikowi coraz to nowe tropy, umiejętnie myli ślady, co sprawiło, że kilkakrotnie zmieniałam zdanie co do tożsamości przestępcy. A rozwiązania i tak nie odkryłam.
Dodatkowo książka ta aż skrzy się subtelnym poczuciem humoru. Wprawdzie tło obyczajowe nie jest tak rozbudowane jak w powieściach Marthy Grimes, które niejednokrotnie porównywano do dzieł Christie, ale i tutaj znajdujemy się wśród szeregu uroczych, tajemniczych, czy poczciwych postaci, z których każda może okazać się mordercą. Choćby właściciele pensjonatu, w ktorym zatrzymał się Hercules Poirot i ich osobliwe podejście do porządku i przygotowywania potraw. To ostanie jest szczególnie trudne do zaakceptowania dla naszego detektywa, obdarzonego wyrafinowanymi upodobaniami kulinarnymi. Takie drobnostki w opisie bohaterów sprawiają czytającemu wiele przyjemności. Świetnie bawiłam się też przy wątku adaptowania książki na potrzeby sztuki teatralnej. Dużo ironii i pewnie wiele własnych doświadczeń zawarła tutaj autorka.
A jednocześnie proporcja między zagadką kryminalną, a barwnym tłem jest tak trafnie wyważona, że nie tracimy z uwagi sprawy najważniejszej, czyli morderstwa.
 
Myślę, że w przyszłości na blogu ukarze się jeszcze wiele moich relacji na temat dzieł Agathy Christie.

12 komentarzy:

  1. Kryminały królowej Agathy to jest to, nic im nie dorówna.
    Lena, to na tym pracowym wyjeżdzie nie było żadnej integracji wieczornej:)?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Krymiały Agathy są pierwszorzędne.
      Wyjazd był pracowy, ale dotyczył tylko mnie. :)

      Usuń
  2. Jak ja dawno nie czytałam Agathy Christie, a kiedyś uwielbiałam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja właśnie zaczynam czytać i zastanawiam się dlaczego, tak długo zwlekałam. :)

      Usuń
  3. Trzeba rozejrzeć się po bibliotece za książkami tej pani :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nigdy nie kusiły mnie te książki - nie przepadam za kryminałami. Mimo wszystko z przyjemnością przeczytałam Twoją recenzję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. :) Ja właśnie bardzo lubię kryminały.

      Usuń
  5. Kryminały to jedna z moich ulubionych kategorii książek - takie książkowe hobby wśród książkowej miłości ;) Christie uwielbiam (choć ma swoje słabsze momenty, to jasne), a "Pani McGinty " jest bardzo wciągająca. Cieszę się, że Christie tak Ci się spodobała :) Poirot to mój ulubieniec (chociaż pannę Marple też ogromnie lubię), więc byłam pełna współczucia dla niego, gdy musiał się męczyć w tym bałaganie.
    Polecam Ci "Dziesięciu Murzynków" i "Zabójstwo Rogera Ackroyda" - pierwsze to klasyka, a drugie to przewrócenie do góry nogami pewnej (niepisanej) zasady kryminału. Ciekawa jestem, jak Ci się te dwie powieści spodobają.

    OdpowiedzUsuń
  6. Uwielbiam Agathę od dziecka, przeczytałam wszystkie jej kryminały, niby trochę schematyczne, ale jednak ten staroświecki styl i dobra stara Anglia, wynagradzają wiele. No i pierwszorzędni bohaterowie, jak postaci ze sztuki teatralnej.

    Och szkoda, że czytałam je już tyle razy, że znam zakończenia większości:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na szczęście ja mam jeszcze wiele przed sobą, ale już czuję, że to będzie jedna z moich ulubionych autorek. :)

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...