piątek, 30 listopada 2012

"KLIN" JOANNA CHMIELEWSKA

Chmielewską lubię. Jej humorystyczne kryminały wprawiają mnie w dobry humor, sprawiają, że jesienne wieczory szybko mijają. Nie czytam jej jednak często, bo nawet wyśmienity styl pisania potrafi zmęczyć jeśli jest go za dużo.
Przeglądając niedawno regały, by wyłowić nieprzeczytane książki do wyzwania "z półki", natrafiłam na "Klin".
Przyznaję, że poza osobą autorki główną przyczyną, dla której sięgnęłam po tę powieść, jest jej objętość. Wyzwanie dobiega końca, a mnie pozostało jeszcze minimum 3, poza wspomianym "Klinem" pozycji do przeczytania. Korzystanie z wlasnych zasobów okazało się dużo trudniejsze, niż myślałam.
 
Bohaterką powieści jest Joanna Chmielewska. Pewnego wieczoru, który spędza samotnie, odbiera telefon od tajemniczego mężczyzny, który nie chce się jej przedstawić. Rozmowa toczy się wartko, para znakomicie się rozumie, żarty sypią się jeden za drugim. Pozostaje się umówić i kontynuować znajomość, przenosząc dzisiejsze okreslenie, w realu. Tutaj jednak następują liczne problemy i wymówki ze strony mężczyzny. Joanna postanawia więc, poznać jego tożsamość.
 
Dalej akcja biegnie już jak to u Chmielewskiej. Liczne zapętlenia fabuły, zbiegi okoliczności i pietrzące się przed bohaterką przeszkody, sprawiają, że kilka razy przyłapywałam się na tym, że zgubiłam się w kolejnych wydarzeniach i musiałam wracać kilka stron wstecz, aby zlapać właściwy bieg akcji.
Bardzo mi to przeszkadzało i męczyło. Intryga skonstruowana przez autorkę jest  tak wymyślnie skompikowana, że śledzenie jej wymagało całkowitej uwagi, a chyba nie tego akurat potrzebowałam. Styl, ktory zwykle mi się podobał, tym razem wydał mi się wymuszony, a cały początkowy żartobliwy nastrój flirtu i lekkiej zagadki, gdzieś sie potem zagubił w natłoku komplikacji.
Ponadto drażnił mnie natłok znajomych Joanny, którzy pojawiali się zawsze akurat wtedy, kiedy byli potrzebni.
 
Słyszałam już wcześniej, że film nakręcony na podstawie "Klinu" jest świetny i mam go zamiar kieyś obejrzeć, żeby porównać wrażenia, bo niestety książkę uważam za jedną z gorszych w dorobku pani Chmielewskiej.
 

środa, 28 listopada 2012

"PANI MCGINTY NIE ŻYJE" AGATHA CHRISTIE

Złapałam bacykla. W zeszłym tygodniu byłam na dłuższym, pracowym wyjeździe. Ponieważ czasu wolnego było naprawdę sporo, zabrałam ze soba oczywiście kilka książek. Były wśród nich dwie autorstwa Agathy Christie. Mimo bardzo udanego, pierwszego spotkania z tą autorką, dwa kryminały czekały, aż przeczytam wszystko inne.
 
Kiedy myślę o dzisiaj ukazujących się powieściach krymianlnych, to wydaje mi się, że na równi z zagadką ważna jest postać głównego detektywa, policjanta, czy amatora szukającego jej rozwiązania. Często autorzy obdarzają głównego bohatera trudnym charakterem, nawet odrzucająca osobowością, a samą akcję umieszczają w jakimś malowniczym, czy też wyjątkowo niebezpiecznym miejscu. Nie stroni się od polityki, zdegenerowanych środowisk przestępczych, wielkiej historii w tle. I dobrze, bo w wielu przypadkach świetnie się to czyta.
Powieści Christie, przynajmniej na przykładzie tych, które do tej pory przeczytałam są jednak inne, ale uroku w nich mnóstwo.
 
W "Pani McGinty nie żyje" Hercules Poirot zostaje poproszony przez starego znajomego o pomoc. Inspektor Spence zakończył śledztwo w sprawie śmierci starszej pani z małego miasteczka i ujął domniemanego mordercę. Ale jego spokój zakłóca wewnętrzne przekonanie, że James Bentley nie dopuścił się tego czynu. Poirot podejmuje się przeprowadzić dochodzenie ponownie.
 
Oj, wciągnęłam się w ten kryminał. Agatha Christie jest niesamowita. Poddaje czytelnikowi coraz to nowe tropy, umiejętnie myli ślady, co sprawiło, że kilkakrotnie zmieniałam zdanie co do tożsamości przestępcy. A rozwiązania i tak nie odkryłam.
Dodatkowo książka ta aż skrzy się subtelnym poczuciem humoru. Wprawdzie tło obyczajowe nie jest tak rozbudowane jak w powieściach Marthy Grimes, które niejednokrotnie porównywano do dzieł Christie, ale i tutaj znajdujemy się wśród szeregu uroczych, tajemniczych, czy poczciwych postaci, z których każda może okazać się mordercą. Choćby właściciele pensjonatu, w ktorym zatrzymał się Hercules Poirot i ich osobliwe podejście do porządku i przygotowywania potraw. To ostanie jest szczególnie trudne do zaakceptowania dla naszego detektywa, obdarzonego wyrafinowanymi upodobaniami kulinarnymi. Takie drobnostki w opisie bohaterów sprawiają czytającemu wiele przyjemności. Świetnie bawiłam się też przy wątku adaptowania książki na potrzeby sztuki teatralnej. Dużo ironii i pewnie wiele własnych doświadczeń zawarła tutaj autorka.
A jednocześnie proporcja między zagadką kryminalną, a barwnym tłem jest tak trafnie wyważona, że nie tracimy z uwagi sprawy najważniejszej, czyli morderstwa.
 
Myślę, że w przyszłości na blogu ukarze się jeszcze wiele moich relacji na temat dzieł Agathy Christie.

poniedziałek, 26 listopada 2012

STOSIKOWE SZALEŃSTWO

Niestety najporawdopodbniej ostanie przed wiosną. Wprawdzie czekam jeszcze na małą wymiankę z Finty i Wizażu, a także na czwarty tom "Pana Lodowego Ogrodu", ale pewnie na tym się skończy. Ma to i swoje dobre strony. Książki własne znowu stoją nie przeczytane, a moja biblioteka zelektryzowała mnie ostanio na facebooku wiadomością, że zakupiła 160 książe. Byłam i faktycznie nowości na półkach sporo. Cieszy mnie to bardzo, bo niedługo Święta, a cała zima to dla mnie pora kiedy mogę więcej czasu spędzać nad swoimi pasjami.
Ale, do rzeczy. Przed Wami moje ostanie zakupy i wymianki:
 
1. Leila El Omari "Monsunowe dni". Z polecenia Kasiek. Przeczytana, jestem zachwycona, recenzja wkrótce.
2. Mary Nicholls "Altana", z promocji w Matrasie, przeczytana, już poszła na wymianę na Fincie.
3. Leila El Omari "Zapach drzewa sandałowego". Już opisane.
4. Kristin Harmel "Moje rzymskie wakacje" - Finta
5. Barbara Freethy "Lato w Zatoce Aniołów" - Wizaż
 
 
 
6. Guido Knopp "Holokaust" - rezultat wyprzedaży w Matrasie.
7. Claire Tomalin "Sekretna kochanka Dickensa" - jak wyżej
8. Anne Sebba "Ta kobieta. Wallis Simpson" - Finta
9. Gretel Wachtel, Claudia Strachan "Inny rodzaj odwagi" - Finta
 
 
 
 
 
 
 
 
10. Allison Winn Scotch "Julian Westfield wyszła za mąż"
11. J.K. Rowling "Trafny wybór" - zakup własny
12. Karin Fossum "Nie oglądaj się" - Lubimy Czytać
13. Sarah Blake "Niedoręczony list" - Finta
14. Guy Gavriel Kay "Ostatnie promienie słońca" - rezultat przemiłej wymiany na Biblionetce.
15. Barbara Delinsky "Nikt się nie dowie" - Wizaż
16. Sarah Jio "Jeżynowa zima" - zakup własny
 
 

piątek, 23 listopada 2012

"GORZKA CZEKOLADA" LESLEY LOKKO

Kiedy kończyłam czytać "Jedna bogata, druga biedna" naprawdę żal mi było opuszczać wykreowany przez Lesley Lokko świat. a ponieważ miałam jeszcze w wersji czytanej jej "Gorzką czekoladę", to stwierdziłam, że nie będę sobie robić przerwy i wysłucham od razu.
 
Kiedy czyta się opinie o twórczości tej pisarki, to praktycznie w każdej z nich możemy przeczytać, że autorka buduje swoje powieści z wykorzystanych już wcześniej schematów. Generalnie wiadomo, że schematyzm i przewidywalność to zło, ale... No właśnie. Czasem potrzebujemy czegoś, co już znamy. Pozwala nam to wsiąknąć w opowieść od pierwszej strony, poczuć, że jesteśmy w dobrze sobie znanym otoczeniu i w spokoju obserwować rozwijającą się na kartach powieści fabułę. Ale czasami spotkane już wcześniej motywy zaczynają nużyć i irytować, bo ileż można o tym samym?
 
Powieść Lokko budzi we mnie oba opisane odczucia. Z jednej strony zapoznając się z trzema bohaterkami: Laurą, Ameline i Melanie, wiedziałam, że wcześniej czy później ich losy splotą się ze sobą. Że autorka nie będzie ich oszczędzała, bo przecież czymś trzeba wypełnić tą dosyć pokaźną pod względem objętościowym powieść.
I faktycznie. Od początku wiemy, że życie bohaterek nie będzie usłane różami. Niektóre nieszczęscia sprowadzą na nie, ich własne niezbyt trafne decyzje, inne coś, na co nie miały wływu, czyli kolor skóry. Bo dwie z naszych bohaterek są ciemnoskóre. Otwiera to Lokko furtkę, by w swoim dziele poruszyć tematy rasizmu, dyskryminacji, a czasem zwykłego lekceważącego stosunku białych do innych.
 
Niewątpliwie "Gorzka czekolada" jest książką bardzo wciągającą. Poświęciłam jej każdą chwilę, kiedy mogłam, założyć słuchawki na uczy i po prostu słuchać, ale całokształt nieco mnie rozczarował. Nie jestem skłonna do tego, żeby się wzruszać przy czytaniu. Wzruszam się przy filmach. Tylko. A tutaj odnosiłam wrażenie, że za wszelką cenę chce się ze mnie te łzy wycisnąć. I obserwując kolejne wzloty i upadki tych dziewczyn, a w szczególności Laury, zastanawiałam się, co jeszcze je spotka. Miałam odczucie, że ich losy to sinusoida. Jest źle, to zaraz będzie lepiej, ale nie za długo, żebyśmy nie myśleli, że to już koniec kłopotów. A jak już bohaterka jest w kompletnym dołku, to musi sie pojawić jakiś przebłysk światła.
 
Zaletą powieści jest też, tak jak w poprzednio recenzowanej, serialowość akcji w otoczeniu pięknych krajobrazów Haiti i Afryki. Płynność z jaką pisarka konstruuje fabułę zasługuje na pochwałę. Ale czsami miałam wrażenie, że tego wszystkiego jest po prostu za wiele. Bohaterki są trzy, przy czym na pierwszoplanową jest Laura. Nie wiem, czy bardziej nie podobało mi się, gdyby Lokko jednak zdecydowanie nie poświęciła książki jednej z nich. A tak wyszło trochę jakby Ameline i Melanie były na doczepkę. Odnosiłam czasami wrażenie, że autorka rozpędziła się pisząc o Laurze, a potem znienacka przypominała sobie, że przecież musi coś jeszcze napisać o pozostałych dwóch dziewczynach. Trochę jakby te wątki były kontynuowane niejako z obowiązku.
 
Na koniec jeszcze jedno. Lubię kiedy w powieściach obyczajowych jest trochę romansu. Tu było, ale mężczyźni bohaterek kompletnie nie przypadli mi do gustu. Motylków nie było.
 
 

środa, 21 listopada 2012

"ZAPACH DRZEWA SANDAŁOWEGO" LAILA EL OMARI

Pozytywne wpisy na blogach maja wpływ na moje wybory czytelnicze. Czasem próbuję się temu nie poddawać tak łatwo, ale jeśli przeczytam pochlebną opinię u osoby, którą cenię,  to jest tylko kwestią czasu kiedy dana powieść, wreszcie trafi do mych rąk. Ostatnio tak było właśnie z "Monsunowymi dniami" bardzo polecanymi przez Kasiek - klik .
Ten wpis i chęć przeczytania porywającej opowieści z wyraźnym wątkiem romansowym, bardzo kusił, by zapoznać się z jakąś książką Laily El Omari.
"Zapach drzewa sandałowego" był w bibliotece, więc stwierdziłam, że poczekam, aż kiedyś trafię na nią na półce. Jednak za sprawą promocji w Matrasie z rabatem - 50%, powieśc ta stała się moją własnością i poprzedni weekend spędziłam, za jej sprawą, w Indiach.
 
Elisha Legrant to córka zamożnego Anglika parającego się handlem tkaninami w Indiach. Jej rodzina jest jedną z tych, z którymi trzeba się liczyć, nic więc dziwnego, że zamążpójście trzech córek jest kwestią szeroko komentowaną. Związki służą przede wszystkim interesom i umocnieniu pozycji społecznej obu stron.
Kiedy poznajemy trzy panny Legrant, dwie z nich - Elisha i Charlotte są w wieku odpowiednim do małżeństwa. Najmłodsza, May dopiero wkracza w dorosłość.
Siostry prezentują całkiem różne charaktery. Elisha sprawia kłopoty swoim rodzicom, chce się uczyć, poznawać Indie, przeszkadzają jej ciasne ramy, w które wtłacza ją otoczenie. Pozornie najbardziej pogodzona ze swoim losem jest Charlotte, uzależniona od męskiego podziwu i admiracji, godzi się na związek zaaranżowany przez ojca. Ale i ona ma swoje tajemnice. Najspokojniejsza May jest na razie w cieniu swoich sióstr.
W tym czasie wraz z rodziną zamieszkuje Damien, daleki krewny, ambitny lekarz, którego Elisha obdarza natychmiastową sympatią. Pomiędzy tych dwojgiem ludzi rodzi się silne uczucie, które jednak nie może wyjść na jaw, bo Damien jest już zaręczony z kimś innym.
 
Chciałam romansu i to dostałam. Ale nie jest to historia porywająca i angażująca wszystkie nasze myśli. Owszem koleje losów Elishy i Damiena są skomplikowane, przeszkody piętrzą się i cały czas nie bardzo wiadomo, jak rozwiązać wszystkie trudności, które stają im na drodze do szczęścia. Ale wątek ten, mimo że dominujący w książce, prowadzony jest zaskakująco spokojnie. Może dlatego, że same opisy uczucia łączącego tą parę są bardzo subtelne. Jest to w założeniu wątek pierwszoplanowy, ale równie ciekawa byłam losów, wplątanej w ryzykowny romans i aferę szpiegowską Charlotte i zaczynającej nabierać samodzielności May. W moim odczuciu te trzy linie fabularne są ze sobą tak sprawnie splecione, a uwaga im poświęcona tak wyważona, że żaden z tych wątków nie przykuwa naszej całej uwagi. Nie jest to zarzut, bo każda z tych opowieści ma coś do zaoferowania i tak naprawdę z indywidualnych oczekiwań czytelnika wynika, która będzie najważniejsza w powieści.
 
Jest jednak coś co przebija się z chyba każdej strony tej książki i czemu Leila El Omari poświęca bardzo dużo uwagi. Jest to pozycja kobiet w XVIII wieku. Porywczość, której brakuje w romansie odnajdujemy, kiedy fabuła zahacza o możliwości wyboru swojej drogi życia, jaką miała płeć piękna w tamtych czasach. Tej mozliwośći po prostu nie było. Najpierw trzeba było być podporządkowanym swoim ojcu, braciom, matce, a potem mężowi. To ich wola i korzystny wybor przyszłego męża były najwazniejsze. Wszelka niezależność była praktycznie rzecz biorąc prawie tępiona. A jeśli jeszcze panna trafiła na mężczyznę podporządkowanego oczekiwaniom ogółu, jej życie było, z naszej perspektywy, nie do zniesienia. I to momenty obrazujące tą całkowitą zależność, są najbardziej poruszające w powieści.
 
Początkowo przeszkadzał mi taki układ tej książki. Nie da się ukryć, że spodziewałam się czegoś innego - romansu z zapierającymi dech komplikacjami i pięknymi krajobrazami. "Zapach drzewa sandałowego" to chyba bardziej powieść obyczajowa umiejscowiona głównie w angielskim środowisku kolonialnym i w jego realiach. Opisów kolorytu lokalnego jest naprawdę niewiele, ale kiedy już przyzwyczaiłam się do stylu tej opowieści, okazała się ona bardzo zajmująca. Tak mniej więcej od połowy nie mogłam się już od niej oderwać.
 
Teraz przede mną "Monsunowe dni".
 
 
 

poniedziałek, 19 listopada 2012

100 TYTUŁÓW BBC

Czytałam tą listę pewnie ze 100 razy. Przewinęła się na wielu blogach, wielu stronach książkowych i nie tylko. Zawsze, kiedy ją widziałam w myslach odchaczałam sobie kolejne lektury, ale nigdy ich jakoś nie zapisałam. Robię więc to teraz, bo chcę wiedzieć, co czytałam, a co chcę przeczytać.
I tak sobie myślę, że od czasu do czasu będę sobie zapisywać takie zestawienia w różnych ujęciach. A naszło mnie na to po przejrzeniu Encyklopedii Larousse dla dzieci. Właśnie dzieckiem będąc uwieliałam ją sobie przeglądać, a potem już kiedy stałam się molem książkowym odkryłam, że jest tam kategoria: pisarze.
Oczywiście bardzo okrojona jest lista zamieszczonych tam autorów, ale dzisiaj otworzyłam na ksiązkę na tych stronach i zobaczyłam podkreślenia ołówkiem przy nazwiskach i powieściach, które chciałam przeczytać.
I tak sobie teraz myślę, że dzięki tej liście pokochałam Dumas'a i siostry Bronte, może więc i z innych list coś pozostanie?
 
 
Pogrub tytuły, które przeczytałaś
Użyj kursywy przy tych, które chcesz przeczytać
Wykreśl te tytuły, których nie masz zamiaru czytać, albo byłaś/-łeś zmuszona/-y przeczytać za czasów szkolnych i je znienawidziłaś/-łeś.


1. Duma i uprzedzenie - Jane Austen
2. Władca Pierścieni - J.R.R. Tolkien
3. Jane Eyre - Charlotte Bronte
4. Seria o Harrym Potterze - J.K Rowling
5. Zabić drozda - Harper Lee
6. Biblia
7. Wichrowe Wzgórza - Emily Bronte
8. Rok 1984 - George Orwell
9. Mroczne Materie - Phillip Pullman
10. Wielkie nadzieje - Charles Dickens
11. Małe kobietki - Luisa M. Alcott
12. Tessa D'Urberville - Tomas Hardy
13. Paragraf 22 - Joseph Heller
14. Dzieła zebrane Szekspira
15. Rebeka - Daphne Du Maurier
16. Hobbitt - J.R.R. Tolkien
17. Birdsong - Sebastian Faulks - niestety nie ma polskiego wydania
18. Buszujący w zbożu - J.D. Salinger 
19. Żona podróżnika w czasie - Audrey Niffenegger
20. Miasteczko Middlemarch - George Eliot
21. Przeminęło z wiatrem - Margaret Mitchell
22. Wielki Gatsby - F. Scott Fitzgerald
23. Samotnia - Charles Dickens
24. Wojna i pokój - Lew Tołstoj
25. Autostopem przez Galaktykę - Douglas Adams
26. Znowu w Brideshead - Evelyn Waugh
27. Zbrodnia i kara - Fiodor Dostojewski
28. Grona gniewu - John Steinbeck
29. Alicja w krainie Czarów - Lewis Carroll
30. O czym szumią wierzby - Kenneth Grahame
31. Anna Karenina - Lew Tołstoj
32. David Copperfield - Charles Dickens
33. Opowieści z Narnii - C.S. Lewis
34. Emma - Jane Austen
35. Perswazje - Jane Austen
36. Lew, Czarownica i Stara Szafa - C.S. Lewis
37. Chłopiec z latawcem - Khaled Hosseini
38. Capitan Corelli - Louis De Bernieres
39. Wyznania Gejszy - Artur Golden
40. Kubuś Puchatek - A.A. Milne
41. Folwark zwierzęcy - George Orwell
42. Kod DaVinci - Dan Brown
43. Sto lat samotności - G. Garcia Marquez - próbowałam, ale nie dałam rady. Może jeszcze kiedyś...
44. Modlitwa za Owena - John Irving
45. kobieta w bieli - Wilkie Collins
46. Ania z Zielonego Wzgórza - L.M. Montgomery
47. Z dala od zgiełku - Thomas Hardy
48. Opowieść podręcznej - Margaret Atwood
49. Wladca much - William Golding
50. Pokuta - Ian McEwan
51. Życie Pi - Yann Martel
52. Diuna - Frank Herbert
53. Cold Comford Farm - Stella Gibbons
54. Rozważna i Romantyczna - Jane Austen
55. Pretendent do ręki - Vikram Seth
56. Cień wiatru - Carlos Ruiz Zafon
57. Opowieść o dwóch miastach - Charles Dickens
58. Nowy wspaniały świat - Adous Huxley
59. Dziwny przypadek psa nocną porą - Mark Haddon
60. Miłość w czasach zarazy - G. Garcia Mourqez
61. Myszy i ludzie - John Stainbeck
62. Lolita - Vladimir Nabokov
63. Tajemna historia - Donna Tartt
64. Nostalgia anioła - Alice Sebold
65. Hrabia Monte Christo - Aleksander Dumas
66. W drodze - Jack Kerouac
67. Juda nieznany - Thomas Hardy
68. Dziennik Bridget Jones - Helen Fielding
69. Dzieci północy - Salman Rushdie
70. Moby Dick - Herman Melville
71. Oliver Twist - Charles Dickens
72. Dracula - Bram Stocker
73. Tajemniczy ogród - Frances Hodgson Burnett
74. Zapiski z małej wyspy - Bill Bryson
75. Ulisess - James Joyce - nie zamierzam
76. Szklany klosz - Sylvia Plath
77. Jaskółki i Amazonki - Artur Ransome
78. Germinal - Emile Zola
79. Targowisko próżności - W. Makepeace Thackeray
80. Opętanie - A.S. Byatt
81. Opowieść wigilijna - Charles Dickens
82. Atlas Chmur - David Mitchell
83. Kolor purpury - Alice Wolker
84. Okruchy dnia - Kazuo Ishiguro
85. Pani Bovary - Gustave Flaubert
86. A fine Balance - Rohinton Mistry
87. Pajęczyna Charlotty - E.B.White
88. Pięć osób, które spotkamy w niebie - Mitch Albom
89. Przygody Sherlocka Holmesa - Sir Arthur Conan Doyle
90. The Farawey Tree Collection - Enid Blyton
91. Jądro ciemności - Joseph Conrad
92. Mały Książę - Antoine De Saint - Exupery
93. Fabryka os - Iain Banks
94. Wodnikowe wzgórze - Richard Adams
95. Sprzysiężenie głupców - John Kennedy Toole
96. Miasteczko jak Alice Springs - Nevil Shute
97. Trzej muszkieterowie - Aleksander Dumas
98. Hamlet - William Szekspir
99. Charlie i fabryka czekolady - Roald Dahl
100. Nędznicy - Victor Hugo



piątek, 16 listopada 2012

"NATALII 5" OLGA RUDNICKA

Tajemnice rodzinne bywają kłopotliwe. Szczególnie kiedy wychodzą na jaw niespodziewanie i w bardzo dziwnych okolicznościach. Ale taki punkt wyjścia może również być początkiem kryminału z zacięciem humorystycznym, a takim właśnie kryminałem jest "Natalii 5" Olgi Rudnickiej.
 
Jarosław Sucharski popełnia samobójstwo. Jako, że decyzja o tak dyrastycznym kroku, została przez niego gruntownie przemyślana, zostawia szczególowe wytyczne co do majątku, który po sobie pozostawił. Cały spadek zostaje podzielony między jego pięć córek. Szkopuł w tym, że te nic o sobie nie wiedziały, żyły swoim życiem, tylko z rzadka widując się z ojcem. Nic więc dziwnego, że w biurze notariusza wszystkie Natalie, bo pan Sucharski wszystkim im nadał jedno imię, przeżyły szok.
Spadek, niemały oczywiście, jednak przyjmują, a potem razem zamieszkują w domu pozostawionym im przez ojca. Na miejscu orientują się, że z domem związana jest tajemnica i nie tylko im zależy na jej rozwiązaniu.
 
Intryga jak z Chmielewskiej i wszystkie skojarzenia z tą pisarką są nader słuszne. Ale książka Rudnickiej broni się sama w sobie. To nie jest kryminał rodem z Agathy Christie, ale fabuła jest bardzo zgrabnie nakreślona, czyta się szybko, a wybuchy śmiechu następują na tyle często, by powieść dobrze się sprawiła jako poprawiacz humoru w jesienne wieczory.
 
Jasne, że można trochę powybrzydzać. Wszystkie córki Sucharskiego  znajdują się w takim momencie życia, że bez żalu porzucają swoje dotychczasowe miejsca zamieszkania i matki, i ochoczo przenoszą się do nowego lokum. Można też mieć zastrzeżenia do wątku policyjnych sledczych, bez których w zasadzie książka mogłaby się świetnie obyć, ale tak szczerze, to wszystko to ledwo się zauważa podczas lektury.
 
Rudnicka stworzyła powieść barwną, z humorem. Siostry prezentują skrajnie różne postawy życiowe, od karierowiczki, przez nadopiekunczą, opuszczoną przez męża matkę, po zahukaną małolatę. Ich słowne potyczki, wyznaczanie własnego "terytorium" - wszystko to obserwujemy z wielka frajdą. Tym bardziej, że dziewczyny choć różne, to jednak obdarzone w istocie podobnym temperamentem.
Historia jaką wymyśliła pisarka jest ciekawa, w kilku miejscach czeka nas zwrot akcji i parę zaskoczeń, a kulminacyjna scena rozwiązania tajemnicy mile zaskakuje szybkim tempem i sprawnym wykorzystaniem potencjału tkwiącego w poszczególnych bohaterach. Podoba mi się niewymuszony styl autorki i jej poczucie humoru i ironii. Stanowczo będę sięgać po inne książki Olgii Rudnickiej. Dobrze, że jeszcze ich kilka jest w zapasie. 
 
 

środa, 14 listopada 2012

NOWE WYZWANIE

Źródło zdjęcia
Długie wieczory sprzyjają czytaniu i wyzwaniom. Oby udanym. :)

bookstrefa - Długie zimowe wieczory

Długie zimowe wieczory
Książki czytać można zawsze i o każdej porze. Niektórzy więcej czytają latem, spędzając z książkami wakacje bądź urlop. Innym lepiej czyta się zimą, gdy szybciej zapada zmrok i robi się coraz chłodniej.
Po sukcesie "Lata z książką" mamy dla Was kolejną propozycję wyzwania czytelniczego. Tym razem zapraszamy Was do wspólnego czytania pod hasłem Długie zimowe wieczory.
Zasady zabawy:
1. Wyzwanie trwa od 5 listopada 2012 roku do 28 lutego 2013 roku.
2. W trakcie wyzwania należy przeczytać:
(a) 5 książek polskich
(b) 5 książek zagranicznych
(c) 2 książki, które z jakiegoś powodu odkładaliście na później.
3. W wyzwaniu może wziąć udział każda osoba, która lubi czytać i lubi tego rodzaju wyzwania - zapisy trwają do końca listopada. Każdego uczestnika prosimy o zapisanie w komentarzu, że chce brać udział w akcji oraz o umieszczenie informacji na ten temat na swoim blogu (w komentarzu proszę dodać także link do bloga).
4. Pod koniec każdego miesiąca przysyłajcie do nas linki z recenzjami, jeśli chcecie, by znalazły się na stronie.

poniedziałek, 12 listopada 2012

"JEDNA BOGATA, DRUGA BIEDNA" LESLEY LOKKO

Lesley Lokko ma korzenie szkocko - ghańskie i niewątpliwie dorastanie pod wpływem różnych kultur wykorzystuje w swoich książkach. Sama wcześniej czytałam "Świat u stóp" i "Szafranowe niebo". I kolejna po jaką sięgłam, czyli "Jedna bogata, druga biedna" nie zaskoczyła mnie niczym nowym. A jednak bardzo mi się podobała.
 
Jeżeli czytaliście już wcześniej powieści Lokko, to i tutaj znajdziecie charakterystyczne cechy, które wykorzystuje do budowania fabuły. Mamy więc kilka, w tym wypadku cztery bohaterki, których losy poczatkowo obserwujemy w oderwaniu od siebie, by potem płynnie przejść do połączenia ich wątków.
Nik jest córką bogatego człowieka biznesu, który prowadzi interesy nie zawsze zgodnie z prawem. Tory zaś to młoda dziewczyna zmagająca się  z życiem w cieniu traumatycznego zdarzenia, jakim było zamordowanie jej siostry. Poznajemy też Caryn zmuszoną do opieki nad młodszym bratem i matką, która wiecznie jest pogrążona w depresji. Jest też Estelle, która wniesie w ich życie niespodziewane komplikacje.
 
Powieść Lokko przywodzi mi na myśl serial, taki od którego nie można się oderwać, na którego kolejny odcinek czeka się z niecierpliwością. I tak naprawdę dziwię się, że żadnej z jej książek jeszcze na ekrany telewizorów nie przeniesiono. Naprawdę byłby z tego wyśmienity materiał.
Z jednej strony "Jedna bogata, druga biedna" skłania się ku obyczajowej telenoweli. Bohaterki spotykają się w ekskluzywnej szkole i choć pochodzą z bardzo różnych środowisk, zaprzyjaźniają się, dzieląc ze sobą problemy najpierw szkolnego, a potem całkiem dorosłego życia.
Znajdziemy tu opisy luksusowych wnętrz, świetne ciuchy, przyjęcia. Kolejne slajdy pięknie wypełniłyby kolejne odcinki.
 Ale ważniejsza jest druga strona powieści. Wartość przyjaźni jaka łączy te dziewczyny, a przede wszystkim walka o własną tożsamość. Bo choć ich korzenie są tak różne, to wszystkie one pragną uwolnić się od swojej przeszłości. Ważną rolę gra też przynależność kulturowa  i rasowa bohaterek. To sprawne splecenie afrykańsko - londyńskiego tła nadaje koloryt i charakter powieści. Sprawia, że nic nie jest jednoznaczne, uwypukla trudne i często przewrotne wybory i decyzje.
"Jedna bogata, druga biedna" to powieść osnuta też wokół afrykańskiej rzeczywistości i wpływu jaki wywierają na nią biali. Pogmatwane związki uczuciowe jakie łączą Nik, Tory i Caryn z mężczyznami ich życia, to nie tylko standardowy wątek romansowy, ale też dopełnienie trudnych relacji między przyszłością, a tym, co wszystkie pragną zostawić za sobą. Wątki romansowe to mocny punkt powieści. Łatwo je zepsuć, popaść w skrajny melodramatyzm i tym samym otrzeć się o smieszność. Tu powiem tylko, że chciałam być na miejscu jednej z bohaterek.
 
Zakończenie powieści trochę zaskakuje, co jest oczywiście plusem, choć bardzo chciałam, żeby ten jeden wątek zakończył się inaczej. Ale tak byłoby bardzo przewidywalnie, a dzięki temu autroka trochę ucieka od banalnego szczęśliwego zakończenia.
 
Lokko pisze w sposób bardzo obrazowy. Fabuła rozwija się płynnie i chociaż można jej postaciom i wątkom zarzucić pewną stereotypowość, to dla mnie nie było to rzadną przeszkodą w czytaniu. Te kilkaset stron pochłonęłam w jeden wolny dzień i już cieszę się na następną powieść, tym razem w formie audiobooka.
 
 

czwartek, 8 listopada 2012

"GWIAZDY NAD AFRYKĄ" ILONA MARIA HILLIGES

Początek XX wieku to nie był łatwy czas dla kobiet. Dopiero zaczynała się walka o prawo do głosowania, o równouprawnienie. Zawsze jednak znajdą się osoby gotowe walczyć o urzeczywistnienie swoich marzeń. Z dwiema takimi kobietami spotykamy się na kartach powieści "Gwiazdy nad Afryką" Ilony Marii Hilliges.
 
 Jedna z nich to Amelia von Freyer, lekarka traktowana z lekceważeniem przez swoich kolegów. Po latach studiów i próbach zdobycia uznania w Berlinie wraca do miejsca sobie bardzo bliskiego, do Afryki. Planuje z pomocą brata, właściciela wielkiej plantacji, zbudować szpital. Na statku poznaje Herminę Doll. Kobieta ciężko choruje i wymaga przetoczenia krwi. Tylko Amelia decyduje się to zrobić i oddaje jej swoją krew. Ten fakt wiąże obie kobiety ze sobą i lekarka zaczyna czuć się odpowiedzialna za swoją pacjentkę.
 
Po dotarciu do celu podróży, Amelia dostaje propozycję uczestniczenia w wyprawie naukowej, mającej na celu zbadanie działania nowego leku na śpiączkę afrykańską. Ekspedycja ta jest wielką pokusą dla młodej lekarki, która stale musi walczyć o uznanie jej praw do wykonywania zawodu. Pomimo wątpliwości co do moralności organizatora badań, Amelia decyduje się dołączyć do karawny. Wraz z nią wkraczamy w dziki, niebezpieczny, ale również piękny świat.
 
Ilona Maria Hilliges porusza w swojej powieści wiele problemów. Obserwujemy trudny proces zmagania się odważnej kobiety z oczekiwaniami, jakie ma wobec niej społeczeństwo. Wykształcona kobieta, mająca aspiracje zawodowe, jest właściwie skazana na porażkę w świecie mężczyzn, nie uznających jej dokonań. Ich poglądy na możliwości płci żeńskiej są wręcz obraźliwe, a jednak powszechnie akceptowane.
Dodatkowym powodem dla lekceważenia osoby Amelii jest jej zachowanie wobec rodowitych Afrykanów. Amelia zamieszkała na Czarnym Ladzie wraz z rodzicami w dzieciństwie i przez innych członków wyprawy określana jest mianem Afrykanki.
Stąd traktuje Autotchonów jak równych sobie ludzi, czego niestety nie można odnieść do jej współtowarzyszy.
 
Biali kolonizatorzy, a obracamy się w strefie niemieckiej, traktują Afrykę jak źródło niewyczerpanych bogactw, którch chcą być jedynymi właścicielami. Afrykanie zaś to jedynie siła robocza, nic niewarta masa, którą można dowolnie wykorzystywać do własnych celów.
 
Autorka sama mieszkała w Afryce. Pewnie stąd tak obrazowy i pociągający opis tego miejsca. Czarny Ląd ma w ujęciu Hilliges drapieżne piękno, afrykańskie noce to bezkres nieba nad głową i miliony gwiazd, ale i niebezpieczeństwo w postaci ataków ze strony drapieżników. Lokalna kultura przedstawiona jest z uznaniem dla jej odmienności. Niektóre fragmenty dotyczące wierzeń uzdrowicieli są wręcz fascynujące. Miałam wrażenie, że podróż Amelii jest swoistą drogą do dojrzałości. Podczas wędrówki spotyka miłość, jest poddawana wielu próbom, a zakończenie ekspedycji nie wydaje się tym upragnionym celem. Czasem spełnienie marzeń ma bardzo gorzki posmak.
 
Podobała mi się ta powieść, w której Afryka jest pełna sprzeczności i możliwości. Jeśli lubicie ksiązki pełne przygód, opisujące inne kultury z pięknym wątkiem o miłości dwóch osób, dzielących te same przekonania i pragnienia, to naprawdę polecam.
 
 
 

wtorek, 6 listopada 2012

"CZYTELNICZKA ZNAKOMITA" ALAN BENNETT

Powiedzcie mi, czy zawsze lubiliście czytać? Ja nie. Dzisiaj naprawdę trudno mi w to uwierzyć, ale tak jest prawda. Podobno darłam wszystkie książeczki, jakie kupili mi rodzice i dziadkowie. Kiedy teraz próbuję sobie przypomnieć pierwszą ksiązkę, jaka mnie totalnie zainteresowała, to przychodzą mi na myśl "Dzieci z Bullerbyn".
 
A co by było gdybym nie złapała bacykla? Cóż, na pewno na co innego wydawałabym pieniądze. Wchodziłabym do księgarnii bez poczucia, że chcę zabrać z półek praktycznie wszystko. Mogłabym prasować, zmywać i gotować bez poczucia, że marnuję czas. Wreszcie pewnie zaczęłabym i skończyła całkiem inne studia. Ale tak się nie stało, bo pokochałam czytanie.
 
To samo całkiem nieoczekiwanie spotyka Elżbietę II. Osobę pochłoniętą obowiązkami, w nie najmłodszym już wieku opanowują nagle czytelnicze fascynacje. A zaczyna się bardzo niewinnie, od grzecznościowego wypożyczenia książki z objazdowej biblioteki. Wkrótce potem krolowa angażuje sekretarza literackiego, a na oficjalnych wizytach chce rozmawiać tylko o twórczości ulubionych pisarzy.
Ale jej nowa pasja nie wszystkim się podoba. Otoczenie nieustannie próbuje ją odciągnąć od lektury, nawet ukochane psy są przeciwko niej i reagują alergicznie na każdą książkę w otoczeniu.
 
Powieść Alana Bennetta to urocza, napisana z humorem historia o tym, jak można stać się zapalonym czytelnikiem i z książki na książkę rozwijać swoje upodobania. Autor w bardzo trafny sposób przedstawia to, jak każda lektura zmienia nasze zapartywania na otaczający nas świat i na siebie.
W humorystyczny sposób przedstawia też uczucie, które nie jest obce żadnemu czytelnikowi, czyli postepujące uzależnienie od książek i osamotnienie człowieka wśród ludzi, którzy nie podzielają jego pasji. Bo nowo odkryte hobby królowej jest dla jej otoczenia czymś dziwnym i całkowicie niezrozumiałym, co jak najszybciej trzeba zwalczyć. Smutne to, ale niestety bardzo prawdziwe.
 
Książkę przesłuchałam w wykonaniu pani Anny Seniuk.
 
Bardzo polecam.
 
 

piątek, 2 listopada 2012

PODSUMOWANIE PAŹDZIERNIKA

Październik za nami. Wczoraj byłam na tradycyjnej mszy, odprawianej na cmentarzu, potem trochę świąteczny, rodzinny obiad. A reszta dnia upłynęła mi na czytaniu, chociaż wieczorem jeszcze raz pojechaliśmy na groby, żeby zobaczyć ten ogrom światełek. Bardzo lubię ten nasz zwyczaj.

Czytelniczo październik był niezły. Przeczytałam 14 książek i rozpoczęłam 15. Jakościowo też nie odbiegał od normy. Nie było jakichś spektakularnych zachwytów, chociaż rozpoczęcie przygody z Agathą Christie uważam za nadzwyczaj udane. To był też miesiąc postanowień, z których na razie się wyzwiązuję. Otóż ograniczam kupowanie książek. Nie całkowicie, dużo ich nadal się pojawia, ale częściej pochodzą z wymiany. W tym miesiącu ubyło ich aż 20. Z jednej strony żal, bo spoglądam na półkę, gdzie stały i ich nie widzę. Ale były to egzemplarze, do których nie zaglądałam od lat. Na ich miejsce dotarły, nowe, jeszcze nieczytane, a tamte, mam nadzieję, cieszą nowych wlaścicieli.
 
Przeczytane:
"Samotnik z wyboru" Susan Kyle
"I tylko ciebie mi brak" Susan Kyle
"Hyperversum" Cecilia Randall - polecam bardzo
"Był dom... Wspomnienia" Anna Szatkowska
"Słodki świat Julii" Sarah Addison Allen
"Wzgórze Dzikich Kwiatów" Kimberley Freeman
"Dziedzictwo" Katherine Webb
"Pięć małych świnek" Agatha Christie
"Pod marmurowym niebem" John Shors
"Wybór" Aleksandra Ruda
"Koniec wiosny w Lancornie" Agnieszka Błotnicka
"Kamień w sercu" Agnieszka Leżeńska
"Czytelniczka znakomita" Alan Bennett
"Zimowy monarcha" Bernard Cornwell - wyzwanie Z półki
 
Do niektórych z tych książek wrócę jeszcze w recenzjach.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...