wtorek, 16 października 2012

"SŁODKI ŚWIAT JULII" SARAH ADDISON ALLEN

Wiecie już, że bardzo lubię powieści Sarah Addison Allen. Podoba mi się, panujący w nich lekko magiczny klimat i ciepło z nich płynące. Dlatego też z niecierpliwością wyglądałam "Słodkiego świata Julii", który jakiś czas temu pojawił się w zapowiedziach.
 
Autorka znowu zabiera nas do Karoliny Północnej, do małego miasteczka, które wydaje się jakby odcięte od reszty świata, pogrążone we własnym życiu, zajęte swoimi sprawami. Do Mullaby przybywa, po śmierci swojej matki, Emily. Nastolatka wprowadza się do swojego dziadka i zaprzyjaźnia się z sąsiadującą z nim Julią, właścicielką baru barbecue i cukierniczką z zamiłowania. Nowe miejsce intryguje Emily. Nocami po polach obserwować można dziwne, przemieszczające się swiatło, a niektórzy z mieszkańców darzą ją niechęcią, której nie potrafi zrozumieć. Wkrótce okazuje się, że ma to związek z jej matką. Emily postanawia odkryć przeszłość, o której nie miała pojęcia.
 
W drugim wątku śledzimy losy Julii, kiedyś zbuntowanego dziecka, teraz dorosłej kobiety zmuszonej do pobytu w Mullaby i odliczającej dni do wyjazdu.
Pewnego dnia, w chwili słabości, Julia wyznaje współlokatorce, że piecze ciasta ze względu na Sawyera. Dlaczego więc tak bardzo go unika?
 
"Słodki świat Julii" to w oryginale "The girl who chased the moon" i moim zdaniem ten drugi tytuł bardziej pasuje do powieści. Bo świat, w którym żyje Julia wcale nie jest sielankowy. Sarah Addison Allen jak zwykle zabiera nas do magicznego zakątka, ale ludzie, którzy w nim żyją przeżywają prawdziwe problemy i dramaty. I choć są one opisane w pełnym uczucia języku, to jednak nie odbiera im to nic na znaczeniu. Oczywiście, wszyscy wiemy, że wszystko skończy się tak jak powinno, autorka słynie z optymistycznego klimatu swoich powieści, ale zza tego wyłania się kilka ważnych myśli.
Allen pisze o sile przyjaźni, potrzebie wybaczenia, zapomnienia, miłości a przede wszystkim o tym, że zawsze trzeba mieć nadzieję.
 
Polubiłam tą powieść i polecam wszystkim, lubiącym takie klimaty, ale muszę zaznaczyć, że wcześniejszy "Magiczny ogród" i "Królową słodyczy" czytało mi się jednak lepiej. Może wszystkie te książki trafiły do mnie w za krótkim odstępie czasu i nie miałam okazji stęsknić się za ich atmosferą, a może mam lekki przesyt schematem, jakim posługuje się autorka. Bo jednak po lekturze jej wcześniejszych powieści, da się zauważyć wyraźny schemat, według którego budowana jest fabuła i tym razem mi to przeszkadzało. Wyjątkowo mało obeszły mnie też obie opisane historie miłosne, a to do tej pory był mocny punkt pisarki.
Ale źle absolutnie nie jest, bo nadal mam ochotę sięgnąć po następne opowieści, które wyjdą spod pióra Sarah Addison Allen, tak więc polecam z czystym sumieniem.
 
 
 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...