poniedziałek, 22 października 2012

"PIĘĆ MAŁYCH ŚWINEK" AGATHA CHRISTIE


Od dawna chciałam przeczytać coś autorstwa Agathy Christie. Zawsze jednak odkładałam ten zamiar na później. Ostatnio jednak na Fincie zauważyłam powieść chwaloną przez blogerów "Pięć małych swinek" i postanowiłam spożytkować na nią swoje ostatnie punkty.
 
Nazwisko Agathy Christie, nawet całkowitemu czytelniczemu laikowi kojarzy się z kryminałem i postaciami Herculesa Poirota i panny Marple. Jej książki wielokrotnie filmowano, wystawiano na deskach teatrów, czy przerabiano na słuchowiska. Przed przeczytaniem "Pięciu małych świnek", obejrzałam kilka adaptacji filmowych powieści Christie i to z nich poznałam postać słynnego detektywa, byłam jednak ciekawa jak ten bohater, prezentuje się w książkach.
 
Hercules Poirot podejmuje się zadania niezwykłego. Na zlecenie młodej kobiety, panny Lemarchant, ma zbadać ponownie sprawę morderstwa, które miało miejsce 16 lat wczesniej. Ofiarą był ojciec Klary - Amys Crale,  mordercą zaś jej matka. Caroline została osądzona i skazana na dożywocie. Przed smiercią napisała list do córki, w którym twierdzi, że jest niewinna. Nie wyjawia jednak, kto zabiła Amysa. Ponieważ żyją jeszcze wszyscy uczestnicy dawnych wydarzeń, Poirot rozmawia z nimi wszystkimi. Jest to o tyle łatwe, że zabójstwo miało miejsce w domu przyjaciela Crale'ów - Mereditha Blake'a i dotyczyło zamkniętej liczby osób. To klasyczny motyw powieści Christie.
 
Książka podzielona jest na dwie części. W pierwszej nasz detektyw odwiedza świadków zdarzenia i prosi ich o relacje. W drugiej czytamy wersje pisemne ich wspomnień, sporządzone na prośbę Herculesa. Christie umiejetnie myli tropy. Po latach każdy z uczestników inaczej interpretują niektóre z zachowań ofiary i jego żony. Wszyscy zgadzają się co, do tego, że miała motyw. Amys był kobieciarzem, zdradzał ją wielokrotnie, a jego ostatnia "zdobycz", była wyjątkowo zaborcza. Na dodatek przebywała wtedy w  rezydencji Mereditha i ciągle prowokowała Carolinę. I wspomnienia nie są dokładne, czas zatarł jednak wszelkie inne dowody i Poirot musi polegać tylko na swojej inteligencji.
Kilka razy w trakcie czytania, zmieniałam zdanie na temat tożsamości mordercy, a na końcu i tak okazało się, że się pomyliłam.
 
Co mnie zaintrygowało, w tej powieści Christie, to prawie całkowity brak warstwy obyczajowej. Tu nie ma miejsca na ucieczkę od głównego tematu. Centralne miejsce zajmuje zagadka i tylko ona tak naprawdę się liczy. Nie zostajemy zaznajomieni z życiem prywatnym Herculesa, nie ma też w powieści szerszej perspektywy np. historycznej. Koncentrujemy się na morderstwie i ujawnianych stopniowo zależnościach między poszczególnymi bohaterami dramatycznych wydarzeń. Chcąc, nie chcąc dokładnie je analizujemy i porównujemy, by znaleźć różnice.
Przyznam, że była to dla mnie pewna nowość, bo kryminały, które do tej pory czytałam, ceniłam też za trafne, odwzorowanie tła społecznego i obyczajowego.
 
Kryminały, to gatunek, który bardzo lubię i bardzo się cieszę, że ten autorstwa Agathy Christie, przypadł mi do gustu. Już się cieszę na lekturę nastepnych ksiażek z Herculesem, a potem pewnie przyjdzie kolej na pannę Marple.
 
 
Portret Agathy Christie:
 
Zdjęcia z adaptacji filmowej:
 
Okładka:
 
 
 
 
 
 
 
 
 

11 komentarzy:

  1. Kryminały Agathy Christie cenię sobie bardzo, a szczególnie właśnie te ze sławnym Herculesem. "Pięć małych świnek" czytałam dawno temu i już nie pamiętam dokładnie intrygi. Ale wiem, że mi się podobała, bo nie pamiętam również, aby jakaś książka Christie nie przypadła mi do gustu. Całe szczęście, że mam całą serię jej kryminałów na półce i na pewno jeszcze i do tej pozycji powrócę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja już żałuję, że zaczęłam się interesować tymi książkami tak późno.

      Usuń
  2. Kiedyś czytałam książki Agathy Christie. Po jakimś czasie przerwałam i hmm chyba pora do tego wrócić. Książki omawianej przez Ciebie nie znam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam. Ja byłam nastawiona dosyć sceptycznie, a spodobało mi się bardzo.

      Usuń
  3. A więc witam w gronie miłośników Christie :) Ale uważaj (bądź też nie), bo jej książki uzależniają :D

    OdpowiedzUsuń
  4. hmmmm kto tak agitował na Christie. Cat ma rację uważaj - okrutnie uzależnia. To bardzo dobra książka jest, aczkolwiek - chociaż ciężko w to wierzyć - są jeszcze lepsze!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już się cieszę na odkrywanie Christie. :)

      Usuń
  5. W pełni zgadzam się z Cat Rock - książki Agathy Christie uzależniają.
    Ja mam już za sobą kilka, ale "Pięć małych świnek" wciąż przede mną.
    Moja przygoda z tymi książkami zaczęła się od oglądania filmów, w których detektywa Herkulesa Poirot grał brytyjski aktor David Suchet. Pierwszą przeczytaną przeze mnie książką było "Boże Narodzenie Herkulesa Poirot" (polecam).
    Jeśli chodzi o adaptację książek z panną Marple, to najbardziej przypadła mi do gustu aktorka Geraldine McEwan.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też zaczęłam od filmów, ale Sucheta jakoś nie mogę polubić w tej roli.

      Usuń
  6. "Świnki" są świetne, choć strasznie smutne. Ciekawie się zestawiało pięć zeznań i próbowało wygrzebać z nich właściwe wskazówki.
    Ja akurat Sucheta lubię ogromnie - dla mnie to wspaniały Poirot.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...