środa, 10 października 2012

"BYŁ DOM... WSPOMNIENIA" ANNA SZATKOWSKA

Często mam wyrzuty czytelniczego sumienia, że za mało czasu poświęcam biografiom i szeroko rozumianej literzturze faktu. Absolutnie nie znaczy to, że nie lubię tego typu książek. Przeciwnie, bardzo lubię. Ale moment kiedy zasiadam do czytania z kubkiem herbaty, czy tak jak ostatnio kawy z dużą ilością mleka, kojarzy mi się z odpoczynkiem i momentem relaksu. A do tego jednak bardziej pasuje fikcja.
Ostatnio jednak przeczytałam "Był dom... Wspomnienia" Anny Szatkowskiej i to utwierdziło mnie tylko, że moje sumienie ma słuszność. :)
 
Anna Sztkowska to córka Zofii Kossak i Zygmunta Szatkowskiego. Ona to znana pisarka, on jest zawodowym wojskowym. Poza Anną i jej bratem jest jeszcze dwóch synów Zofii z poprzedniego małżeństwa ze Stefanem Szczuckiem. Wszyscy razem mieszkają w domu dziadków ze strony matki. Dworek w Górkach Wielkich żyje smiechem i zabawami, a później i nauką dzieci, które czują się tam szczęśliwe i bezpieczne wśród rodzinnych tradycji i rytuałów.
Jednak czas dzieciństwa nieuchronnie kończy się wraz z nadejściem II wojny światowej. Zaczyna się tułaczka i ciągły strach o życie swoje i najbliższych.

"Był dom... Wspomnienia" to obraz świata, jaki Szatkowska pamięta z dzieciństwa, a który niestety przeminął zniszczony przez wojnę. Jednak najwięcej miejsca pisarka poświęca Powstaniu Warszawskiemu, którego była uczestniczką. W jej relacji to nieuchronny zryw, niemożliwy do uniknięcia manifest wobec okupanta i świata, że Polska ma pozostać wolna.
Opisy walczących ludzi są przejmujące. Oceny samego Powstania mogą być różne, ale nie można odmówić tym ludziom bohaterstwa i godności. W opisach Anny Szatkowskiej widać zaangażowanie i chęć przekazania czytelnikowi prawdziwego obrazu walczącej Warszawy: trudu i znoju, ciągłego braku pożywienia i broni, wreszcie postępującego poczucia beznadziejności tej walki i niechęci ze strony części ludności cywilnej.
Oczywiście w obrazie, jaki przedstawia autorka, wyczuwalna jest nuta idealizacji, ale jest to zrozumiałe u osoby, która w pełni zaangażowała się w tą walkę.

Dodatkowym atutem jest bogata dokumentacja fotograficzna książki, a także przystępność stylu w jakim została napisana.
Polecam.
 
 

6 komentarzy:

  1. Bardzo cieszę się, że trafiłam na tę recenzję - nigdy nie słyszałam o tej książce, a zapowiada się wyśmienicie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Czytałam. Świetna książka wspomnieniowa. Z mało znanej strony pokazuje pewne tajemnice z życia Zofii Kossak-Szczuckiej-Szatkowskiej, mojej ulubionej pisarki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja sobie uświadomiłam podczas czytania tej książki, że nic autorstwa Zofii Kossak nie czytałam. Trzeba będzie nadrobić. :)

      Usuń
    2. Mnie się bardzo podobała jej "Pożoga", debiut literacki - o przeżyciach na Kresach w trakcie i zaraz po rew. paź. Niezwykle barwne, filmowe wręcz przeżycia. I ogromna dawka historii.
      No i "Krzyżowcy", cudo, pamiętam że zakochałam się kiedyś w tym jak w "Trylogii" Sienkiewicza. Nie znam natomiast jej innych ksiażek. I też myślę, że trzeba nadrobić.

      Usuń
  3. Jejku, przecież ja "Pożogę" na studiach czytałam i też bardzo mi się podobało. Masz rację, trzeba sięgnąć po inne. :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...