poniedziałek, 3 września 2012

"PULA SZCZĘŚCIA" ADRIANA TRIGIANI

Niedawno pisałam Wam o innej powieści Adriany Trigiani "Lucia, Lucia", ktora bardzo mi się podobała. Postanowiłam sprawdzić, czy i inne książki tej autorki przypadną mi do gustu. Wybór padł na "Pulę szczęścia", która jest pierwszą częścią cyklu składającego się z trzech powieści, związanych ze sobą osobami głównych bohaterów.
 
Główną bohaterką "Puli szczęścia" jest Ave Maria. swoje niezwykłe imię zawdzięcza matce, emigrantce z Włoch, która została żoną górnika z Karoliny Północnej i z nim osiadła w małym, górniczym miasteczku. Miasteczko, jak wiele innych. Wszyscy wiedzą o sobie wszystko. Ave Maria nie jest już najmłodsza, ale nadal marzy, że i ona spotka w życiu kogoś wyjątkowego. Jest sama, bo jej matka niedawno zmarła, a ojciec, z którym nigdy nie była bardzo związana umarł już kilka lat wcześniej. Okres żałoby pomagają jej przetrwać przyjaciele. I wtedy na jaw wychodzi sekret z przeszłości, który wiele zmienia w sytuacji kobiety.
 
Tym razem Adriana Trigiani umieszcza akcję swojej powieści w zamkniętym środowisku miasta, gdzie praktycznie wszyscy są związani z górnictwem. Mieszkańcy żyją wydarzeniami ze swojego otoczenia. Ich codzienność to trudna praca, przerywana pracą nad przedstawieniami lokalnego teatrzyku, czy zwykłymi plotkami. Tajemnica z przeszłości skłoni Avę Marię do zastanowienia się nad swoją przyszłością. Jest impulsem, by zweryfikować dotychczasowe plany i odważyć sie na wielki krok na przód. Pomocną dłoń wyciągnie zaś ktoś, kogo nie podejrzewała o cieplejsze uczucia wobec siebie.
 
Druga przeczytana przeze mnie powieść tej autorki, przekonała mnie, że pisarstwo Trigiani bardzo mi odpowiada. "Pula szczęścia" jest przykładem powieści, która łączy w sobie sprawnie napisaną literaturę obyczajową z wątkiem romantycznym, pozbawionym kiczu i ckliwości. Jak w poprzedniej powieści napotykamy na sprawnie połączone obrazy dwóch przenikających się kultur, choć tutaj włoskich tradycji będzie znacznie mniej.
 
Ave Maria jest kobietą próbującą znaleźć dla siebie własne miejsce, przystań gdzie będzie szczęśliwa. Wiecznie zajęta, zawsze uśmiechnięta, pochłonięta pracą, wie że może nie do końca przynależy do miejsca, w ktorym przyszło jej mieszkać. Czy jednak tego oczekiwanego szczęścia należy naprawdę szukać bardzo daleko, a może znajduje się w sąsiedztwie i tylko czeka na odkrycie?
 
 
 

2 komentarze:

  1. "wątkiem romantycznym, pozbawionym kiczu i ckliwości"
    Czegoś takiego mi trzeba po powieści Meg Cabot, która aż trąciła kiczem i ckliwością (i prymitywnym językiem)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja bardzo lubię wątki romantyczne w powieściach i filmach, ale jak zalatują melodramatyzmem to niestety mam w krótkim czasie takiego dzieła dość.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...