środa, 12 września 2012

"IRLANDZKI SWETER" NICOLE R. DICKSON

Rebecca Moray jest archelogiem specjalizującym się w tkaninach. Wykorzystując przyznany jej grant z uczelni przyjeżdża wraz z szescioletnią córką na wyspę u zachodnich wybrzezy Irlandii, rodzinnego miejsca jej przyjaciółki ze studiów - Sharon. Podróż ta z jednej strony jest spełnieniem planów, z drugiej przywołuje trudne wspomnienia. Rebecca chce się poświęcić pisaniu książki o niezwykłych swetrach robionych przez kobiety z tej wyspy od pokoleń. Każdy z nich jest inny, przeznaczony dla konkretnej osoby, obrazujący jej charakter, marzenia, tęsknoty, ma chronić od nieszczęść.
Rebecca nie przypuszczała jednak, że będzie miała tak mało czasu, by zająć sie swoimi planami.
 
Trafia w miejsce, gdzie jak się okazuje wszyscy ją znają z opowiadań przyjaciólki i witają jak dobrego, dawno nie widzianego znajomego. Chetnie dzielą się swoją wiedzą o tzw. gansejach, ale poza tym wciągają dziewczynę w wir życia miasteczka. Jej córeczka znajduje drogę do serca starego rybaka, Seana, którego przeszłość skrywa wielką tragedię. A Rebecca odkrywa, że rzucona kiedyś pochopnie wzmianka o tym, że jej mężem może być tylko rudy mężczyzna grający na skrzypcach, wcale nie jest taka nieprawdopodobna, jak jej się zdawało.
 
 
"Irlandzki sweter" oczarował mnie swoją atmosferą. Małe miasteczko, gdzie wszyscy się znają i tworzą dużą rodzinę, pomaga Rebecce zmierzyć się z własną przeszłością. Narodziny córki były dla niej impulsem, by uwolnić się od dręczącego ją partnera, który zniszczył w niej wiarę w siebie i innych. Jednak wspomnienia o nim nadal ją prześladują i nie pozwalają zapomnieć. Pamięć o przeszłości łączy ze sobą Rebeccę i Seana, teraz pogrążonego w poczuciu winy starego człowieka, kiedyś twardego i surowego ojca i męża, który rzadko zdobywał się na czułość wobec własnej rodziny. Minusem jest natomiast oklepany i jakby doklejony wątek romansowy. Miałam wrażenie, jakby był dopisany na siłę, bo autorce się wydawało, że coś takiego powinno pojawić się w książce. Móże gdyby zastąpić to przyjaźnią wyszłoby lepiej.
 
Powieść nie miałaby jednak takiego uroku, gdyby nie irlandzkie krajobrazy w tle. Bezkresne połacie zieleni, ostre klify, plaże. I ludzie poświęcający sie trudnej pracy rybaka, by wyżywić swoje rodziny. Życie toczy się tam innym rytmem, a czas płynie jakby wolniej i spokojniej. Odzwierciedleniem tego jest przepiękna, przyciągająca wzrok okladka. Moim zdaniem naprawdę oddaje klimat książki.
 
Nicole R. Dickson nie ucieka w swojej powieści od trudnych tematów, ale opisuje je z subtelnością, bez epatowania dyrastycznymi scenami. Tworzy opowieść o ludziach, którzy  muszą pogodzić się z przeszłością, by zacząć żyć nowym życiem i przyjąć czekającą na nich przyjaźń, wybaczenie i miłość. Całość napawa otymizmem i pogodą, przekonuje, że każdego czeka coś dobrego, ale trzeba wyjść swojemu szczęściu na przeciw.


Nicole R. Dickson
"Irlandzki sweter"
Wydawnictwo Nasza Ksiegarnia
Warszawa 2011
 

12 komentarzy:

  1. optymizm, tego mi trzeba, bedzie to nastepna kniga ze zbiorow wlasnych jaka przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czytaj, czytaj. Ma cięższe fragmenty, ale całość jest jakaś, taka pokrzepiająca. :)

      Usuń
  2. Czytałam ją jakiś czas temu i do tej pory pozostaje w niej zakochana. Genialna książka!
    Najbardziej urzekał mnie sposób w jaki mieszkańcy wyspy wpływali na plany Rebeki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda? Życie toczyło sie tam całkiem innym torem

      Usuń
  3. Czytałam o tej powieści wiele przychylnych opinii, ale jakoś nie zaciekawiło mnie to na tyle, żebym ją kupiła lub chciała wypożyczyć. Być może kiedyś odszczekam te słowa :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie przyciągnęła właśnie pochlebna opinia, którą kiedyś przeczytałam.

      Usuń
  4. Mam ten tytuł na liście książek do przeczytania, widziałam, że zbiera wiele dobrych opinii :) Tylko szukam jakiś dobrych okazji, żeby zakupić ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja zakupiłam na promocji w Matrasie. Zajrzyj, może jeszcze jest.

      Usuń
  5. Brzmi jak coś dla mnie:) Nie słyszałam wcześniej o tej książce, ale ciągnie mnie do niej - tytuł zapisuję!

    PS Zazdroszczę Ci, że "Hyperversum" jeszcze przed Tobą. Ja przepadłam :p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajnie, bo wiele sobie obiecuję po tej książce.
      Nie poznałam Cię po tym zmienionym avku. :)

      Usuń
  6. Ciekawe.. książka trafi zapewne na kolanka :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...