środa, 15 sierpnia 2012

"KRÓLOWA SŁODYCZY" SARAH ADDISON ALLEN

Są pisarze i książki, które po prostu lubimy, choć nie można o nich powiedzieć, że są ambitne, że trzeba je koniecznie przeczytać, bo ominie nas coś ważnego. Są takie książki, które trafiają na listę tych natychmiastowo poprawiających humor. Takich dzięki, którym odrywamy się od rzeczywistości i nie bardzo chcemy do niej wracać. Na moją prywatną listę trafiła właśnie Sarah Addison Allen. Pisałam już wcześniej o jej dwóch powieściach: "Słodki smak brzoskwiń" i "Magiczny ogród", a dzisiaj napiszę o "Królowej słodyczy".

Małe miasteczko w Karolinie Północnej nie powinno się wiele różnić od innych takich mieścin. Oparte na turystyce, żyje sobie spokojnie, pogrążone w rutynie kolejnych lat. ale ten spokój jest tylko pozorny. Przez całe lata mieszkańcy żyją życiem najważniejszej osoby w mieście Marca Cirrini. Jego żona i córka były cały czas na celowniku miejscowych plotkarek. Wiele lat po śmierci Marca, dni Josey są wypełnione opieką nad apodyktyczną i chłodną matką, która chyba nie darzy jej szczególnym uczuciem.
Jedyną ucieczką dziewczyny jest szafa, w której mieści się schowek ze słodyczami. Tam też pewnego dnia pojawia się Della Lee i wbrew protestom Josey nie chce się wyprowadzić. Co więcej ośmiela się udzielać rad, a Josey ku własnemu zaskoczeniu czasem ich słucha.

"Królowa Słodyczy" sprawdzi się i na letnim urlopie, i jesienią, ale chyba najlepiej czytać tę książkę zimą z kubkiem kakao i czekoladą pod ręką. Łatwo wpaść w codzienność bohaterów, którą autorka zaprawia odrobiną magii. Ten magiczny klimat to moim zdaniem mocny punkt książek Allen. Lubię postacie, które obdarza niezwykłymi zdolnościami. Jak nie polubić np. Chloe, której w trudnych momentach pomagają pojawiające się znikąd książki?

"Królowa Słodyczy" to powieść o przyjaźni i miłości, ale też o tym, że czasem trzeba się odciąć od przeszłości i zrobić coś tylko dla siebie, by być całkiem szczęśliwym. Allen pisze przy tym bardzo lekkim językiem, trochę z przymróżeniem oka, co sprawia, że jej opowieści czyta się bez pośpiechu, po to by dłużej ciszyć się ich ciepłem. Zwykle nie lubię słowa "urocze", ale tutaj właśnie dobrze oddaje klimat tej powieści. Dla mnie chyba będzie takim książkowym lekarstwem na zły humor.

A już niedługo ukaże się następna powieść tej autorki: "Słodki świat Julii" .
Już zamówiłam. :)


Sarah Addison Allen
"Królowa Słodyczy"
Świat Książki
Warszawa 2010










2 komentarze:

  1. Bardzo lubię książki o podobnej tematyce, a autorka kojarzy mi się tylko dobrze. Mam w planach przeczytać "Magiczny Ogród", ale nie omieszkam sięgnąć po recenzowaną przez Ciebie książkę :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Hihi, czytałam "Królową Słodyczy" i "Magiczny Ogród" - ten nawet mam. Po Ogrodzie nie mogłam doczekać się "Słodkiego smaku brzoskwiń", a jak już się ukazały to jakoś ciągle nam nie po drodze ze sobą. A tu się okazuje, że wychodzi kolejna książka... Ale dobrze, jak będę miała potrzebę na taką literaturę to będę miała dwie na raz :).

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...