poniedziałek, 27 sierpnia 2012

"AGATHA RAISIN I CIASTO ŚMIERCI" M.C. BEATON

Mam ulubiony kiosk z prasą. Panie odkładają tam filmy z gazet i sprzedają osobno, co bardzo lubię, bo nie zawsze zdążę w konkretny dzień przyjść po egzemparz, który mnie interesuje, a tak mogę mieć przynajmniej nadzieję, że na mnie poczeka i to dosyć długo. Przy ostatnich zakupach zaproponowano mi jeszcze książkę. Popatrzyłam na okładkę i tak sobie pomyslała, że nie wygląda za zachęcająco. Ot takie gazetowe wydanie. Tytuł i autorka nic mi nie mówiły. Musiałam mieć to wypisane na twarzy, bo sprzedawczyni z refleksem poinformowała mnie, że pierwszy tomik kosztuje tylko osiem zł. No i już mnie miała, bo jak tu nie kupić książki za taką cenę.

Kobieta około pięćdziesiątki sprzedaje swoją firmę i przeprowadza się na angielską wieś, do małego domku. Super, też bym tak kiedyś chciała. Ku swojemu rozczarowaniu jednak, zostaje bardzo chłodno przyjęta przez innych mieszkańców. Okazuje się, że nie wystarczy zamieszkać w okolicy, by zyskać poczucie przynależności. Agatha postanawia się więc, wkupić w łaski sąsiadów i startuje w konkursie na najlepsze ciasto, a że niestety nie umie gotować, kupuje pyszny gotowy wypiek w najlepszej londyńskiej cukierni i podaje za swój wyrób. Konkursu nie wygrywa, a na dodatek główny sędzia po zjedzeniu "jej" ciasta ze szpinakiem umiera. Agatha nie barzo chce uwieżyć, że był to zwykły wypadek i tak zaczyna swoje pierwsze amatorskie śledztwo.

Książka nie należy do tych bardzo objętościowych, właściwie na jej przeczytanie można sobie zarezerwować jeden dłuższy wieczór. Intryga nie jest zbyt wymyślna, dosyć wcześnie domyśliłam się, kto zabija, a ja do domyślnych w tym aspekcie nie należę. Jednak postać Agathy i środowisko w jakim autorka umieściła akcję powieści mnie zaciekawiło i zachęciło do kontynuwania przygody z kolejnymi tomami.
Bohaterka jest osoba, którą nie budzi natychmiastowej sympatii. Trochę wredna, nieufna, ale też przekonana, że wszystko można kupić, po przyjeździe na angielską prowincję przekonuje się, że by zyskać przyjaciół trzeba się trochę napracować. Jednocześnie jej umiejętności, jakie zdobyła prowadząć własną firmę stają się pomocne i na wsi. Jak to zwykle bywa, obie strony czegoś się od siebie uczą.

Wydawca zachęca na okładce, że Agatha to nowa panna Marple. Książek Christie nie czytałam (jeszcze, i wiem, że to trzeba nadrobić), więc nie potrafię się odnieść do tego porównania, ale mnie przyciąga do tych powieści klimat angielskiej wsi. Te małe domki, wrzosowiska, puby, fajnie nakreślone tło obyczajowe. Może mam małe wymagania, co do kryminałów, ale tak sobie myślę, że na wieczorne czytadło, w przerwie innych bardziej pochłaniających lektur, seria o Agathcie sprawdzi się wyśmienicie.


M.C.Beaton
"Agatha Raisin i ciasteczko śmierci"
Edipresse Polska
Warszawa 2012

11 komentarzy:

  1. Niedawno nabyłam i przeczytałam tę książkę. Kosztowała zaledwie 5 zł, więc pomyślałam, że to nie będzie duża strata. Zaczęłam ją czytać pewnego wieczoru i po kilkudziesięciu stronach zamknęłam, bo była dla mnie zbyt lekka jak na kryminał. Następnego dnia na praktykach do niej wróciłam. Była idealnym wypełniaczem czasu podczas nudnych 7 godzin, jakie spędziłam w pustym pokoju, pomiędzy przybijaniem stempelków i kserowaniem decyzji administracyjnych :)

    Twórczości Agathy Christie nie lubię, to dla mnie za lekkie jak na kryminały. Zdecydowanie bardziej wolę Tess Gerritsen czy Harlana Cobena.

    Zapraszam do mnie, dopiero zaczynam swoją przygodę z blogowaniem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z autorów, których podałas jeszcze nic nie czytałam. Ostatnio bardziej mnie zajmuje tło obyczjowe w ksiązkach i stąd pewnie te moje wybory czytelnicze. :)

      Usuń
  2. Jakbys ja sprzedac chciala jestem chetna. Mam dwa kolejne tomy i tego bezskutecznie szukam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasiek, wyślij mi adres na maila, to jutro wrzucę w kopertę i powędruje do Ciebie. :)

      Usuń
    2. Nawet nie wiesz jak jestem Ci wdzieczna, trzy województwa jej szukam i wstrzymuje się z rozpoczęciem lektury II tomu. Nie łudzę, się, że to druga Christie będzie, chociaż nic o pannie Marple nie czytałam

      Usuń
  3. Ja niestety spóźniłam się z kupnem tej książki. Mam nadzieję, że jednak uda mi się do niej jakoś dotrzeć, bo mam wielką ochotę ją przeczytać.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Lubię lektury niezobowiązujące - podobnie jak Ty, sięgam po takie pomiędzy bardziej wydumanymi czytadłami :) Tej książki nie miałam jeszcze w swoich łapkach - będę o niej pamiętać.

    OdpowiedzUsuń
  5. Kupiłam ją z jakąś gazetą i mi się kurzy na półce. Twoja opinia zachęciła mnie do przeczytania - pewnie po nią sięgnę :)

    Zapisuję Twój blog i zapraszam do siebie :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Uwielbiam kryminały, zwłaszcza te z akcją na angielskiej wsi. Raisin to kontrowersyjna panna Marple...

    OdpowiedzUsuń
  7. To bardzo sympatyczne czytadło detektywistyczne - dlatego kupuję kolejne tomy i co jakiś czas z przyjemnością się przy nich odprężam. Największą wadą pierwszych tomów są koszmarne błędy językowe (zresztą w następnych tez pojawiają się paskudne byki, aż mnie momentami dreszcz obrzydzenia przechodzi).

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...