piątek, 13 lipca 2012

"MARTWE JEZIORO" OLGA RUDNICKA

Beata to młoda kobieta. W pracy jej się powodzi, mieszka z przyjaciółką z czasów studenckich - roztrzepaną Ulą, która ciągle próbuje ją wyswatać ze swoim bratem. Od lat jednak nie utrzymuje kontaktów ze swoją rodziną. Przypadkowo przeczytany artykuł o grupach krwi powoduje, że Beata dochodzi do wniosku, że tak naprawdę nie jest dzieckiem swoich rodziców. Może matka miała romans, może została adoptowana, w każdym razie każda z tych możliwości wyjaśnia dlaczego Beata czuje się obco w towarzystwie swojej najbliżeszej rodziny.
Nieoczekiwanie dostaje zaproszenie na ślub swojej siostry. Mimo, że wizyta w domu napawa ją niechęcią, postanawia pojechać i wreszcie wyjaśnić wszystkie nieporozumienia.


Powieść Olgi Rudnickiej czyta się lekko, łatwo i przyjemnie. Autorka nie rozbudowuje całej historii w długie tomiszcze, to opowieść zamknięta w kilku rozdziałach. Całość nie jest pozbawiona poczucia humoru, a niektóre sytuacje mogą wywołać na twarzy czytelnika uśmiech rozbawienia. Intryga prowadzona jest sprawnie, byłam ciekawa rozwiązania zagadki pochodzenia Beaty, ale jest to raczej powieść na jedno popołudnie. Taki trochę zapychacz czasu. Dużym atutem są barwne postacie zarówno pierwszo, jak i drugoplanowe.
Jeśli ktoś lubi nastrój lekkiego romansu z tajemnicą w tle, polecam, choć zbyt wiele oczekiwać nie można. "Martwe Jezioro" jest debiutem Olgi Rudnickiej. Książka może nie do końca w moim stylu, ale zamierzam sprawdzić czy może inne powieści autorki, przypadną mi do gustu.


Olga Rudnicka
"Martwe Jezioro"
Prószyński i S-ka
Warszawa 2008

3 komentarze:

  1. Przepraszam bardzo, czy nie jesteś może milenaj z forum "Z Południa na Północ"? Kiedyś trafiłam na Twojego bloga, później zapomniałam o nim, a kojarzy mi się on właśnie z takim nikiem na forum :)
    Nie przepadam za zapychaczami czasu, w mojej biblioteczce są same książki "wielokrotnego użytku", klasyka zwana "sztuką powiedzmy wysoką" jak śpiewał Górki parodiując Witkacego. Z biblioteki takich też nie wypożyczam, chyba, że mam przeziębienie - wtedy są idealne na długie, nieprzespane, gorączkowe noce. Ale - zapamiętam ten tytuł :)
    Pozdrawiam serdecznie i pozwolę sobie dodać do obserwowanych :)
    http://zapiski-rozrzucone.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moniko, dobrze skojarzyłaś. Ja lubię zapychacze czasu, wszelkie czytadła, choć i klasyka nie jest mi obca. Ciszę się, że odwiedzasz mój blog. Chętnie odwiedzę i Twój. :)

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...