poniedziałek, 2 lipca 2012

"LALKI KRÓLOWEJ" CHRISTINE TRENT

Narzekam, że coraz mniej mi się podobają. Już raczej nie kupuję, tylko staram się wypożyczać z biblioteki. Ale choćbym nie wiem jak mocno, zarzekała się, że nie sięgnę po nie więcej, to i tak w końcu jakieś trafi w moje ręce. Mowa o czytadłach. Po ostatnich niezbyt zachęcających spotkaniach z Norą Roberts, przyniosłam z biblioteki "Lalki królowej" Christine Trent. Nie miałam wielkich oczekiwań. Książeczka mała, skromnie wydana, za to za bardzo rozsądną cenę. Gdybym trafiła na nią gdzieś wcześniej w księgarni, dałabym się skusić.

Claudette jest młodą, piękną dziewczyną. W momencie rozpoczęcia powieści jest naprawdę szczęśliwa. Ma wspaniałych, kochających rodziców i właśnie odkrywa uroki pierwszego uczucia do przyjaciela z lat dziecięcych. Jej ojciec jest uznanym twórcą lalek, a Claudette szczerze podziwia jego pracę i powoli uczy się od niego zawodu. Ale jak to w powieściach bywa, tak wiele radości musi zrównoważyć nieszczęście. Dzielnicę Paryża, w której mieszka dziewczyna nawiedza pożar, jej rodzice umierają, a cały dobytek niszczy żywioł.
Zagubiona Claudette udaje się do Londynu. Tam jej losy toczą się zmiennym torem, ale wkrótce i do niej szczęście się uśmiechnie, a los zetknie ją z królową Marią Antoniną. Jesteście ciekawi co z tego wyniknie?

"Lalki królowej" to jedna z tych książek, które czyta się lekko i przyjemnie. Gładko połykamy kolejne strony, bez jakiegoś specjalnego uczucia zachłanności, ale z ciągle towarzyszącą ciekawością, co będzie dalej. Autorce udało się stworzyć postacie, które lubimy. Dotyczy to zarówno głównej bohaterki jak i osób, które spotyka na swojej drodze. Nieodzowny w takich przypadkach wątek romansowy jest miłym dodatkiem, a adorator Claudette jest odpowiednio interesujący z małą nutką tajemnicy i odrobinę łobuziarskim urokiem. Jeśli dodamy do tego nutkę uprzedzenia ze strony młodej kobiety i trochę dramatycznych wydarzeń całość przedstawia się całkiem apetycznie.

Powieść nie aspiruje do miana literatury z przesłaniem, ale Christine Trent nie można odmówić wyczucia historycznego. Jestem raczej laikiem w dziedzinie czasów rewolucji we Francji, ale mniej więcej znam jej przyczyny. Nastroje ulicy, a przede wszystkim poczynania i myśli Marii Antoniny są przedstawione moim zdaniem wiarygodnie. Dla mnie były o tyle interesujące, że już zaopatrzyłam się w biografię tej królowej i mam zamiar sprawdzić ile w tym wyobraźni autorki, a ile źródeł.
ciekawe są również wszelkie opisy tworzenia lalek, choć tu niestety nie potrafię określić ich trafności w stosunku do rzeczywistości.

Oczywiście nie jest to lektura idealna, ale też takiej się nie spodziewałam. Pewne decyzje Claudette były moim zdaniem nieracjonalne, szczególnie to, jak szybko zdecydowała się na podróż do Anglii, choć nawet nie spróbowała, poszukać pomocy u swojego przyjaciela i jego rodziców. Takich niedopatrzeń jest trochę więcej. Może też przeszkadzać chwilami naprawdę wszechobecny romansowy lukier, ale jeśli podejdziemy do powieści z odpowiednim nastawieniem, to możemy zapewnić sobie kilka godzin przyjemnej rozrywki. Ja chyba miałam i odpowiedni nastrój i nastawienie, bo czytało mi się "Lalki królowej" całkiem nieźle.



Christine Trent
"Lalki królowej
Otwarte
Warszawa 2012





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...