poniedziałek, 23 lipca 2012

"KORONA ŚNIEGU I KRWI" ELŻBIETA CHEREZIŃSKA

Cherezińska po raz kolejny sięga do historii Polski. I dobrze, bo powieści historycznych opartych na dziejach naszego państwa naprawdę brakuje.
Akcja najnowszej powieści autorki "Gry w kości" toczy się w czasach rozbicia dzielnicowego, kiedy to Polska stanowiła szereg większych i mniejszych księstw, których to interesy często się rozmijały, a powodzenie i byt zależne były od skompikowanych sojuszy, popartych np. mariażami między dziećmi książąt.  Sztuką było dobrać sobie właściwych przyjaciół, by z wprawą i bez szkody lawirować pomiędzy wszechobecnymi intrygami.

Cherezińska nie pisze nudnych opracowań, podręcznikowych notatek. W jej powieści praktycznie nie ma stylizacji językowej. Przyznam, że po lekturze "Kacpra Ryxa" brakowało mi tego elementu, ale tylko na początku. Szybko "wsiąkłam" w fabułę i później już raczej nie przeszkadzało mi, że boaheterowie posługują sie językiem współczesnym nam. Może to i lepiej, bo w takiej formie powieść ma szansę trafić do szerszego grona odbiorcy, a język polski jakim posługiwano się w średniowieczu byłby dla nas praktycznie niezrozumiały.

Piastowie byli do tej pory dla mnie martwi. Byli, bo byli opisani na paru lekcjach w liceum i to wszystko. Cherezińska wprowadza na karty swojej powieści ogrom postaci, wśród których przynajmniej początkowo można się pogubić, szybko jednak umiejscawiamy książęta na właściwych ziemiach i zaczynamy kibicować swoim faworytom. A jest w kim wybierać, bo ród był niezwykle barwny i awanturny. Autorka skupia się procesie dojrzewania i dochodzenia do władzy Przemysła II. Kreśli przy tym szeroką panoramę stosunków pomiędzy nim i innymi książętami piastowskimi. Są więc i postacie szlachetne jak Bolesław Pobożny, opiekun młodego księcia, od początku popiarający i działający na rzecz zjednoczenia ziem polskich, jest Bolesław Wstydliwy i jego roztaczająca aurę świętości żona - Kinga. Jest świetnie opisany młody Władysław Łokietek, postać zawzięta i zadziorna. Z drugiej strony mamy też prawdziwy czarny charakter w postaci Matyldy Askeńskiej, kobiety, którą w pewnych momentach miałam ochotę po prostu udusić.

Te historyczne postacie, które utożsamiamy z datami i ważniejszymi wydarzeniami, zyskują prawdziwe życie wypełnione prawdziwymi uczuciami. Są nieposkromieni. Kochają przyjaciół i porywają swoich wrogów, zwierają sojusze, by zaraz zdradzić, albo zostać zdradzonym. Stają się po prostu nam bliscy.
Sam Przemysł II przedstawiony jest w nieco wyidealizowany sposób. Owszem popełnia błedy, ale wynikają one raczej z braku doświadczenia. W życiu prywatnym jest zaś szczęśliwym mężem pierwszej i drugiej żony, a i z trzecią były szanse na ułożenie poprawnych stosunków. Tymczasem istnieją przesłanki, że pierwsza żona została zamordowana, bo nie mogła mu dać dziedzica. Jak było naprawdę?
Faktem jest, że w powieści Przemysł jest bohaterem, za którym można iść w ogień. Najpierw młodzieniec, potem samodzielny mężczyzna obdarzony misją, którą chce za wszelka cenę wypełnić, wreszcie król. Autorka tworzy pełnowymiarową postać, która zmaga się z początkową niepewnością, walczy o niezależność, zyskuje i umie sobie zaskarboć prawdziwych przyjaciół. A opisy jego małżeńskiego szczęścia są jednymi z najlepszych jakie czytałam. Cherezińska ma prawdziwy talent do przelewania uczuć na papier. Nie ma tu ckliwości, tandetnego romantyzmu, czy kiczu. Jest ciepło, namiętność i miłość.
.


Średniowiecze było, a dla nas pozostaje czasem legend. Wierzono w demony, przesądy, potwory czychające na niewinnego człowieka, a świat był nieustannym polem walki pomiędzy siłami Dobra i Zła. Diabeł kusił, a święci chodzili wśród zwykłych ludzi. Na stronach "Korony śniegu i krwi" ożywają więc zwierzęta herbowe poszczególnych rodów, odzwierciedlając uczucia, pragnienia i myśli swoich panów. Pojawiają się wilkołaki, dawne wierzenia nie wyparte przez chrzescijaństwo walczą o przetrwanie.
Szczególnie przypadły mi do gustu fragmenty przenoszące akcję do Krakowa, do Bolesława Wstydliwego i jego żony Kingi. Opisana z przymrużeniem oka i ciepłym humorem para, która dostąpiła świętości za życia, swobodnie komunikująca się z aniołami, wzbudziła moją szczerą sympatię. Uśmiech nie schodził mi z twarzy, kiedy czytałam o tym małżeństwie.

Rozpisałam się w samych superlatywach i sama się teraz zastanawiam, czy ta książka naprawdę nie ma złych stron. Ma z pewnością, ale wybaczcie pozostanę na nie ślepa. Może kiedyś do niej wrócę i i wtedy zrobię aneks do notki. A tymczasem czekam i trzymama kciuki za ciąg dalszy.

Chcę więcej. :)

A tak na marginesie, Zysk i S-ka umie pieknie wizualnie wydawać książki i za to też brawa.


Elżbieta Cherezińska
"Korona śniegu i krwi"
Zysk i S-ka
Poznań 2012


Zdjęcie: http://www.cherezinska.pl/korona_index.htm




3 komentarze:

  1. Widzę, że mamy podobne wrażenia po lekturze :) Dla mnie też Piastowie dotąd specjalnie nie istnieli, nawet przyznałam się w swojej recenzji, że myliłam jednego z drugim :) po przeczytaniu "Korony.." zrobiło mi się wstyd, że myliłam ;D

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja również przeczytałam "Koronę.." jednym tchem. Była to moja pierwsza książka Cherezińskiej. Po niej przeczytałam "Sagę Sigrun" i "Ja jestem Halderd". Teraz jestem w trakcie czytania "Gry w kości". Jestem zachwycona! Najbardziej podoba mi się traktowanie postaci historycznych jak ludzi z krwi i kości, próba ukazania ich charakteru, idei, szargających nimi namiętności. Bardzo się cieszę, że dzięki takim książkom możemy być dumni z naszej historii. Możemy uzmysłowić sobie, że wśród naszych władców istnieli ludzie mądrzy, niedążący wyłącznie do zabezpieczania własnych interesów ale również do dobra naszego kraju.
    Czy nie uważacie, że "Korona.." jest w swojej budowie (nie tylko promocji) szalenie podobna do "Gry o tron" George'a R.R. Martina? Choć kocham "Pieśni lodu i ognia", to takie wzorowanie się trochę mi przeszkadzało...

    OdpowiedzUsuń
  3. Może trochę, choć ja główne podobieństwa dostrzrgam jednak w promocji. "Gra o tron" to teraz nośny temat. Wzrosła popularność serii po serialu, więc nic dziwnego, że wydawca chciała w ten sposób zareklamować powieść Cherezińskiej. Rozumiem, ale moim zdaniem powieść broni się sama.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...