poniedziałek, 30 lipca 2012

"DZIENNIK NORYMBERSKI" G.M. GILBERT

Hermann Göring, Rudolf Hess, Joachim von Ribbentrop, Wilhelm Keitel, Ernst Kaltenbrunner, Alfred Rosenberg, Hans Frank, Wilhelm Frick, Julius Streicher, Walter Funk, Hjalmar Schacht, Karl Dönitz, Erich Raeder, Baldur von Schirach, Fritz Sauckel, Alfred Jodl, Franz von Papen, Arthur Seyss-Inquart, Albert Speer, Konstantin von Neurath, Hans Fritzsche - oskarżeni sądzeni przez Międzynarodowy Trybunał Wojskowy w Norymberdze.
Proces trwał od listopada 1945 do pażdziernika 1946 roku.

Gilbert był psychologiem więziennym w czasie procesu. Rozmawiał z więźniami, słuchał ich, przeprowadzał testy na inteligencję, obserwował, próbował zrozumieć co sprawiło, że wszyscy ci ludzie dokonali tylu okropieństw. A potem zapisywał. Tak powstał dokument obrazujący stan umysłowy przywódców nazistowskich po zakończeniu wojny.

To trudna lektura. Wymaga skupienia i mocnych nerwów. W pewnym momencie musiałam przerwać i wróciłam do niej dopiero po dłuższym czasie.
Gilbert stara się nie osądzać, jego głównym celem jest dotarcie do powodów tak mocnego zawierzenia z gruntu zbrodniczej ideologii. Jego umiejętne pytania odsłaniają kompleksy, poglądy, wreszcie kłamstwa budowane na użytek sędziów. Bo niektórzy do końca próbują udawać, że nie wiedzieli, nie byli świadomi, że wszystko rozegrało się właściwie poza nimi na tajnych spotkaniach Hitlera z kimś innym. Zasłaniają się koniecznością wykonania rozkazu, posłuszeństwem wobec zwierzchników, do końca przekonują, że chcieli czegoś innego.
Inni, jak Göring, pozostają wierni Hitlerowi. Wierzą, że to co robili było słuszne. Nie przekonują ich nawet filmy dokumantalne z obozów koncentracyjnych.
Nawet w obliczu śmierci zawierają sojusze, knują intrygi, by pogrążyć współwięźniów, żądają uznania i docenienia ich intelektualizmu. Gilbert cały czas ogląda walkę o władzę zamkniętą na małej przestrzeni więzienia, stołówki i spacerniaka.

"Dziennik norymberski" ukazuje się w Polsce po raz pierwszy. I ten czas też trochę weryfikuje przekaz książki. Nie do przecenienia jest jej wartość dokumentalna. To świadectwo prawdziwego Zła. Ale jest i druga strona medalu. Nie sposób niektórym argumentom oskarżonych, związanych z działaniami ZSRR nie przynać racji. Tymczasem Gilbert prześlizguje się po tym bez żadnego komentarza. Z tego punktu widzenia to też obraz Związku Radzieckiego, jako sojusznika.
Ciekawie czyta się to z perspektywy lat.

Mimo, że książka napisana jest przez psychologa, autor nie używa wielu terminów ze specjalistycznego słownictwa, dzięki czemu język nie sprawia trudności laikowi w tej dziedzinie. Gustave Mark Gilbert nawiązał kontakt z oskarżonymi. Był przez nich chętnie widziany, dzięki temu uzyskał obszerne wypowiedzi na temat roli tych więźniów w II wojnie światowej. Czy były do końca szczere, tego chyba nie mozna rozstrzygnąć. Trafnie dobrane cytaty obrazują jednak stres jakim zostają poddani w trakcie procesu. Jakby do końca nie mogli uwierzyć, że to się dzieje naprawdę, że są sądzeni, że przyjdzie im odpowiedzieć za swoje zbrodnie. I to przed kim? Przed sędziami, których z jednej strony lekceważą, z drugiej zaś wypatrują każdej oznaki sympatii.
Gilberta szczególnie zajmuje osoba Hessa, który doznaje kilku ataków amnezji, zapalczywego Göringa, czy Franka, utrzymującego nawrócenie na wiarę chrześcijańską i chęć odpokutowania za swoje czyny. Każda z tych postaw zastanawia, karze dociekać źródeł podejmowaniach decyzji, które doprowadziły do tylu ludzkich tragedii.

"Dziennik norymberski" to obraz reakcji ludzi na przegraną, to obraz postawy w obliczu spodziewanego końca.
Warto przeczytać.


G.M. Gilbert
"Dziennik norymberski"
Świat Ksiązki
Warszawa 2012



3 komentarze:

  1. wlanie to czytam. I jestem niesmowicie lektura pochlonieta. po prostu miazga

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam na liście. Mąż dostał na urodziny. Ostatnio czytał z własnych półek, więc raczej się książka doczeka:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jestem w trakcie czytania - rzeczywiście wciągająca książka, a na dodatek udało się Gilbertowi napisac ją "prostym językiem o trudnych sprawach", choc pewnie jako psycholog mógł odczuwac pokusę by się trochę "powymądrzac" :-)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...