piątek, 29 czerwca 2012

"ZAJAZD JEROZOLIMA" MARTHA GRIMES

Nastąpił czas odwyku od powieści kryminalnych Marthy Grimes. Mam nadzieję, że niedługo W.A.B. wyda następną część, i że jest dłuższa od dotychczasowo wydanych tomów.

Znowu przenosimy się w zimową angielską aurę. Śnieg skrzypi podbutami, wokół Boże Narodzenie. Powinno być spokojnie, powinno być szczęśliwie. Ale nadinspektor Jury szczęśliwy nie jest. Święta spędza u niezbyt lubianej kuzynki, którą odwiedza z szacunku dla jej ojca, jego opiekuna po śmierci matki. Podczas spaceru spotyka intrygującą kobietę. Umawia się z nią na następny dzień, ale niestety nazajutrz Helen zostaje znaleziona martwa w swoim domu.
Jury oferuje się z pomocą miejscowej policji, a sytuacja zaczyna się komplikować, kiedy podczas spotkania artystów i pisarzy w rezydencji miejscowego szlachcica, zostaje zamordowana kolejna kobieta. Oczywiście nie zabraknie wiernego towarzysza w osobie Melrosa Planta, który też jest gościem w rezydencji lorda Ardry.

Jury jest w tej części mocno przygaszony, nastawiony mocno refleksyjnie wobec swojego dotychczasowego życia. Święta sprawiają, że zaczyna analizować, a wnioski, które mu się nasuwają nie nastrajają optymistycznie. Nadinspektor jest po prostu bardzo samotny, bez rodziny. Z jego nastrojem współgrają obecna w tle zła sytuacja kraju, strajki i kryzys.

Nadinspektor wzbudza wręcz niesamowite uczucia sympatii. Nie wspomnę już o tym, że według słów autorki, jest bardzo przystojny, chodzi raczej o to, jakim jest człowiekiem. Pierwsze co przychodzi mi na myśl, to określenie: porządny, ale nie w nudny sposób. Może sprawia to jego inteligencja, może pełen wyrozumiałości stosunek do innych i sympatia dla dzieci, które traktuje jak dorosłych. Faktem jest, że postać nadinspektora udała się Gimes wyśmienicie.

W warstwie kryminalnej znowu mamy do czynienia z klasycznym pytaniem: kto zabił? Klasyczny jest również sposób ograniczenia podejrzanych do osób zamkniętych razem w jednej przestrzeni, tym samym zakres poszukiwań jest ograniczony, a powiązania między poszczególnymi postaciami tym bardziej znaczące. Jak zwykle mamy też cudnie nakreśloną warstwę obyczajową. Przepiękne rezydencje, opisy potraw, na myśl których aż się oblizujemy i szereg obrazków z życia angielskich wyższych sfer. Czekają też na nas świetnie zarysowane postacie, pełne, wielowymiarowe osobowości. Grimes się nie powtarza, choć byłoby można pomyśleć, że wiecznie pisze o rozmaitych lordach. widać, że przykłada wiele uwagi, by jej bohaterowie byli pełni indywidualizmu i nie mylili nam się.

Atmosfera tej części jest bardzo melancholijna, dominuje jakieś poczucie smutku i tęsknota za odmianą losu. Mało jest scenek humorystycznych i nawet irytująca ciotka Agatha nie wywołuje szerokiego uśmiechu czytelnika.
Może w następnej części Jury'ego spotka cośdobrego?


Martha Grimes
"Zajazd Jerozolima"
W.A.B.
Warszawa 2011

6 komentarzy:

  1. O kurczę, zapowiada się niesamowicie. Już zapisuję sobie tytuł. ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie przeczytaj i napisz o swoich wrażeniach. Z chęcią porównam ze swoimi. :)

      Usuń
  2. Tak cudnie opowiadasz zawsze o tych kryminałach, że sama się za nie zabrałam, co na razie skończyło się na wypożyczeniu "Pod huncwotem", która to książka czeka na swoją kolej. Powiedz mi, czy trzeba je czytać po kolei i która w takim razie jest pierwsza? Z racji wydania uznałam, że "Pod Huncwotem", ale nigdy nie wiadomo...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gio, bardzo się cieszę, że Cię zachęciłam. "Pod huncwotem" jest pierwszą książka z serii i wydaje mi się, że należy ją czytać jako pierwszą, później już kolejność nie jest tak konieczna do zachowania, choć w poszczególnych częściach są odwołania do poprzednich, więc zachowanie porządku nie zaszkodzi.

      Usuń
  3. Następna książka w kolejce to "Help the Poor Struggler", chyba podobnej objętości co "Jerozolima". Ja też czekam niecierpliwie! :-) Martha jest genialna.
    Bardzo podoba mi się Twoja recenzja. Rzeczywiście Jury jest w tym tomie jeszcze smutniejszy niż zwykle, ale ja i tak się uśmiałam przy ironicznych opisach różnych postaci.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ogólnie bardzo dobrze mi się to czytało - atmosfera jest świetnie oddana - ale tę część uważam za najsłabszą z dotychczasowych. Nie wiem, z czego dokładnie to wynika; gdzieś w połowie poczułam się nieco znużona i odliczałam, ile do końca książki, choć nie mogę powiedzieć, żebym się znudziła. A ironiczne uwagi o niektórych bohaterach zdecydowanie zachwycały.
    Może po prostu melancholia tego tomu akurat nie utrafiła w mój nastrój. Tak czy inaczej - Grimes jest świetna.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...