środa, 16 maja 2012

"POD NOCNYM NIEBEM" RACHEL HORE

Po raz pierwszy po entuzjastycznych recenzjach na blogach, kupiłam od razu dwie książki nieznanej mi wcześniej autorki. Lektura "Pod nocnym niebem" karze mi się zastanawiać, czy dobrze zrobiłam, choć powody by dać pisarce drugą szansę ewidentnie istnieją.

Jude, mimo że już jakiś czas temu straciła męża w wypadku podczas wspinaczki górskiej, nadal go opłakuje i nie może się pogodzić ze stratą. Niby podejmuje próby ułożenia sobie życia, zaczyna się spotykać z pewnym mężczyzną, ale ciągle ma poczucie, że to nie to. Pamięć o Marku towarzyszy jej codziennie, wystarczy wspomnienie, by łzy napłynęły do oczu. Prawdziwym wytchnieniem jest pracą, którą lubi i ceni. Pewnego dnia przez przypadek odbiera telefon, skierowany do kolegi i przyjmuje zlecenie oszacowania książek oiemnastowiecznego astronoma Anthony'ego Wickhama. Oferta jest tym bardziej kusząca, że kolekcja znajduje się w jej rodzinnych stronach. Daje jej to możliwość odwiedzenia babci, siostry i siostrzenicy. Na miejscu dowiaduje się, że małą Summer dręczą tajemnicze sny. Jest to o tyle dziwne, że podobne sny nawiedzały i ją w dzieciństwie. Badając kolekcję Wickhama odkrywa istnienie nie uwzględnionej w żadnych drzewach genealogicznych adoptowanej córki astronoma - Esther. Od początku ma przeczucie, że jej losy są jakoś powiązane ze snami.

"Pod nocnym niebem" jest powieścią, która roztacza wokół aurę niedopowiedzenia. Sny to coś czego nie możemy do końca rozszyfrować, podporządkować określonym interpretacjom. Również astronomia i astrologia większości z nas kojarzy się nie z nauką, a z czymś wręcz metafizycznym. Autorka wykorzystuje te skojarzenia budując klimat powieści. Tajemnicze, zaginione pamiętniki, budowla obserwacyjna "folly", która fascynuje swoją mroczną atmosferą. Rachel Hore udało się otoczyć opowiadaną historię magią. Tu nic nie jest do końca racjonalne, bohaterowie muszą zawierzyć swoim uczuciom i intuicji. Pomimo to, trzeba przyznać, że sama historia jest przemyślana i nie ma w niej luk. W rezultacie otrzymujemy powieść wielowątkową, w której teraźniejszość miesza się z przeszłością i tanowi nierozerwalną całość.

Jednak czegoś w tej powieści brakuje. W połowie wyraźnie traci tempo, a historia utyka na jakiś czas w martwym punkcie. Już myślałam, że dobry początek i intrygująca fabuła została zmarnowana, ale na szczęście nie do końca. Można się przyczepić do papierowych postaci i odrobinę drętwych dialogów. Warstwa obyczajowa powieści sprawia wrażenie niedopracowanej. Relacje Jude z siostrą i uczucie do Euana potraktowane zostały po macoszemu i moim zdaniem należało im się solidne rozwinięcie.
Autorce bardzo trafnie natomiast udaje się odmalować piękną okolicę, w której toczy się akcja i badania astronomiczne.
Oczywiście wyjaśnienie całej historii jest aż gęste od odpowiednich zbiegów okoliczności, ale tak to już bywa w tego rodzaju książkach, a my jesteśmy mocno zainteresowani rozwiązaniem całej intrygi.

Powieść Rachel Hore nie jet wiekopomnym dziełem, pozostaje jednak przyzwoitą rozrywką ze świetnym pomysłem, ale odrobinę gorszym wykonaniem.


Rachel Hore
"Pod nocnym niebem"
Prószyński i S-ka
Warszawa 2012


Zdjęcie: Lubimy czytać



3 komentarze:

  1. Jak tylko dostanę tę książkę w swoje ręce, przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie czeka już w kolejce poprzednia ksiązka tej autorki: "Okruchy przeszłości". :)

      Usuń
  2. Znam ten typ - początek świetny, potem znacznie gorzej, ale w końcu okazuje się, że nie wszystko stracone :)
    Myślałam o tej książce. Pewnie ją przeczytam jeśli wpadnie w moje ręce ;)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...