niedziela, 8 kwietnia 2012

"EMMA" JANE AUSTEN

Co takiego jest w powieściach Jane Austen, że od lat czytają je nowe pokolenia czytelników, a może bardziej czytelniczek? Ja sama zainteresowałam się nimi dosyć dawno, bo po obejrzeniu w TVP1 serialu "Duma i uprzedzenie". Jakiś czas potem wiedziona ciekawością, kupiłam książkę i wsiąkłam.
Ale dzisiaj ma być o "Emmie", nie o "Dumie i uprzedzeniu".

"Emma" jest inna od pozostałych książek Austen. Bohaterką jest młoda kobieta, Emma Woodhouse - zamożna panna, która nie chce wyjść za mąż. Wcześnie osierocona przez matkę, została wychowana przez guwernantkę pannę Taylor i swojego ojca. Guwernantka zawsze była łagodna i z czasem stała się raczej przyjaciółką niż przewodniczką panny Emmy, a główną troską pana Woodhouse jest jego stan zdrowia. Kiedy jej siostra wychodzi za mąż, Emma staje się panią domu. Wkrótce potem w związek małżeński z panem Westonem wstępuje również panna Taylor. Jej dotychczasowa podopieczna jest przekonana, że to ona ich szczęśliwie wyswatała. Zachęcona tym sukcesem postanawia poszukać innych wyzwań na tym polu. Okazja nadarza się kiedy poznaje byłą uczennicę pobliskiej szkoły dla dziewcząt - Harriet. Emma postanawia znaleźć dla niej odpowiednią partię. Głosem rozsądku może być tylko sąsiad i przyjaciel rodziny - pan Knightley.
Wraz z pojawieniem się w otoczeniu Emmy nowych postaci sytuacja nabiera charakteru komedii omyłek, w której nic nie jest tym, czym wydaje się być.

Emma nie jest bohaterką, którą instynktownie lubimy. Straciła matkę, ale jej chyba nie pamięta. Żyje szczęśliwie, otoczona kochającymi ją ludźmi. Jej ojciec jest bogaty, sama więc nie musi szukać męża, by podnieść swoją pozycję społeczną. Jej rodzina jest powszechnie szanowana. Właściwie można powiedzieć, że robi co chce nie zważając na opinie innych. Rozsądne podpowiedzi pana Knightley'a często sobie lekceważy, jeśli nie pokrywają się z jej planami, chociaż darzy go sympatią i szacunkiem. Emma jest w oczywisty sposób zarozumiała, ale próbując planować życie innym, chce dla nich jak najlepiej. Wiemy, że w gruncie rzeczy ma dobre serce.
Jest inteligentna, ale używa swojego rozumu w niewłaściwy sposób. Na początku nieustannie mnie irytowała. Potem dostrzegłam w niej pewien urok. Może przez to, że nie jest chodzącym ideałem, że ma wady. Może dlatego, że chcąc jak najlepiej, niekoniecznie z właściwych pobudek, jednak czegoś się w końcu uczy. A może dlatego, że mam wrażenie, że zawsze pozostanie odrobinę niepoprawna.

Jak zwykle w swych powieściach obok perypetii miłosnych, Austen opisuje różne warstwy społeczne i to jak przynależność do nich determinuje życie bohaterów. Obserwujemy więc działania poszczególnych postaci, dla których małżeństwo staje się sposobem na wzbogacenie. Bo pieniądze w tym świecie grają jednak dużą rolę. W zależności od ich posiadania lub nie, staropanieństwo może być godne pożałowania lub szacunku. Ich brak karze trzymać zaręczyny w sekrecie. One determinują kontakty towarzyskie i plany na przyszłość.
Mimo tych raczej gorzkich realiów autorka nasyciła "Emmę" dużą dozą pogody i sympatii.  Kolekcja pamiątek Harriet, hipochondryzm panna Wodhouse'a, interesowność pana Eltona, czy śmieszność panny Bates nie wywołuje niechęci. Ich wady potraktowane są z życzliwym dystansem. Nawet dwulicowość jednego z panów nie spotyka się z końcową karą, a wszyscy inni też znajdują osoby im przeznaczone. Postacie potraktowane są z lekkim przymrużeniem oka, a kolejne omyłki Emmy wywołują wyrozumiały uśmiech czytelnika, który wielu rzeczy domyśla się znacznie szybciej, niż bohaterowie. Nie przeszkadza to jednak cieszyć się lekturą.

"Emmę" czyta się jak lekką komedię. Nie ma tu atmosfery potępienia, nawet jeśli postępki niektórych, nie spotykają się z naszą aprobatą. Wady głównej bohaterki wynikają z przecenienia własnych zdolności i niedojrzałości, ale my wiemy, że na końcu wszystko dobrze się ułoży, a ona sama znajdzie uczucie, które było znacznie bliżej, niż kiedykolwiek podejrzewała.
Polecam każdemu bo ta powieść to odzwierciedlenie świetnego zmysłu obserwacji i poczucia humoru, jakie niewątpliwie posiadała Austen. Dobrze, że możemy się nim cieszyć.


Jane Austen
"Emma"
wydawnictwo Pruszyński i S-ka
Warszawa 1998


8 komentarzy:

  1. oj Emmma mnie irytowała niezmiernie, dlatego niewiele razy czytałam tą książkę, za to teraz mam ochotę na którąś ekranizację, najchętniej na tą z Ramolą chociaż za aktorką nie przepadam :P

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja ekranizację z Ramolą lubię, ale moją ulubioną jest ta z Gwyneth. Po prostu urocza komadia romantyczna.

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie mogę powiedzieć, by mi się ta książka podobała jakoś szczególnie, ale też nie była dla mnie tak nudna jak "Opactwo Northanger". W każdym razie, według mnie jedna z mniej udanych książek Austen.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie jednak najnudniejsza pozostaje "Mensfield Park". Ale zobaczymy, może tym razem zmienię zdanie. :)

      Usuń
  4. Też się zastanawiam, co te książki takiego w sobie mają, że czytelniczki je kochają :-). Mam nadzieję, że w naszym Klubie Jane Austen choć trochę uchylimy rąbka tajemnicy ;-).

    OdpowiedzUsuń
  5. "Emma" jest moją Austenowską ulubienicą - pamiętam, jak wspaniale czytało mi się ją w liceum, podczas ferii zimowych. Jakiś czas temu zdobyłam własny egzemplarz w antykwariacie - i chętnie sobie tę powieść powtórzę.
    Mój ulubiony fragment to ten, w którym autorka opisuje sporządzane przez Emmę kolejne i kolejne listy książek do przeczytania :) Skąd ja to znam...

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...