niedziela, 18 marca 2012

"UPADEK GIGANTÓW" KEN FOLLETT

"Upadek gigantów" swego czasu mocno kusił mnie na półce w księgarni. Grube tomiszcze, interesujący opis na okładce i osoba autora obiecywały miłe godziny spędzone przy lekturze.

Ken Follett, poza książkami sensacyjnymi, napisał  "Filary ziemi" i "Świat bez konca". Obie te powieści są wielowątkowe i łączą w sobie treści fikcyjne i historyczne. "Filary ziemi" są najlepiej sprzedającą sie książką Folletta. Czytałam je obie i miło wspominam, dlatego "Upadek gigantów" był na mojej liście must have do przeczytania.  Trochę się to odwlekło w czasie, ale co się odwlecze, to nie uciecze... 

Tym razem autor obrał za tło swojej opowieści I wojnę światową. Okres obfitujący w ciekawe i dramatyczne wydarzenia. Właściwie każdy fragment tamtych czasów stanowiłby intrygujący początek jakiejś powieści. Follett nie koncentruje się jednak na jednym wycinku, tylko kreśli kompletny obraz jednego z najbardziej fascynujących  okresów w dziejach świata.

Wojna wpływa na losy jednostek i dzieje krajów. I tak bohaterami "Upadku gigantów" są ludzie z różnych warstw społecznych i różnych narodowości. Walijski górnik Billy właśnie rozpoczyna pracę w kopalni. Jego siostra, Ethel jest służącą w domu hrabiego Fitzherberta i jego żony - rosyjskiej księżniczki Bei. W ich domu spotykają się amerykanin Gus Devar i niemiecki dyplomata, Walter von Ulrich. Ten ostatni zakochuje się w siostrze hrabiego, sufrażystce Maud. W dalekiej Rosji śledzimy zaś historię dwóch braci robotników: Lva i Grigorija. Oni wszyscy odegrają swoją rolę w nadchodzącym konflikcie. Wojna każdemu z nich przydzieli jakąś rolę. Żołnierz, szpieg, doradca prezydenta USA, rewolucjonista i aktywna sufrażystka. Follett opisuje losy tych ludzi na przestrzeni wielu lat. Jego postacie spotykają się z postaciami historycznymi, z prezydentem Wilsonem, z Churchilem, z Lenienm i Trockim. Daje nam to wgląd w kulisy procesów, które doprowadziły do wybuchu wojny.

Bohaterowie "Upadku gigantów" w tym burzliwym czasie przeżywają swoje miłości, rozczarowania i sukcesy. Walczą na frontach, salonach politycznych i uczestniczą w rewolucjach. Żyją zmianami, jakie zachodzą w świecie. W Rosji następuje obalenie cara, w Anglii kobietom zostają przyznane prawa wyborcze, a na froncie żołnierze walczą w okopach i razem świętują Boże Narodzenie.


Ken Follett miał świetny pomysł na książkę. I widać, że przygotował się do jej pisania pod względem wiadomości historycznych. Tło społeczne wydarzeń jest odmalowane bardzo trafnie. Poznajemy biedę w jakiej żyją prości rosyjscy robotnicy i wyzysk ze strony arystokracji, która za nic ma życie zwykłego człowieka. Rozumiemy, że taki porządek musiał zostać obalony. Obserwujemy porządki panujące w walczących armiach, gdzie dowództwo obejmowali ludzie bogaci, a nie uzdolnieni. Miało to duży wpływ na podejmowane decyzje, a co za tym idzie na wyniki starć. Wreszcie odnajdujemy w narodzie niemieckim uprzedzenia i poglądy, które doprowadzą do wybuchu następnej wojny. Bo "Upadek gigantów" jest dla autora początkiem cyklu powieści o wielkim rozmachu. Planowane są jeszcze dwie publikacje o starciach, które zmieniły oblicze świata. Pod względem historycznym książka jest bardzo dobra.


Jednak, nie żałuję, że kiedyś jej nie kupiłam i po przeczytaniu też jej nie kupię. Dla mnie dobra powieść, to dobrzy bohaterowie. Tacy o których nie możemy zapomnieć, których kochamy, albo których kochamy nienawidzić. Ich emocje i uczucia muszą być naszymi uczuciami. Tutaj tego nie było. Wszyscy bohaterowie są do bólu jednowymiarowi. Poznajemy ich charaktery na pierwszych kartach powieści i do końca pozostają tacy sami. Brakuje w nich dynamiki. Czy spotykają ich sukcesy, czy porażki Follett pisze o nich tak samo i po pewnym czasie jest to nużące. Chociaż każdy z nich bierze udział w niebezpiecznych przedsięwzięciach, ani razu o żadnego się nie bałam. Język powieści nie oddaje dramatyzmu wydarzeń. Jest bezbarwny i monotonny. Poza małym wyjątkiem ich zawody miłosne i porażki, nie wzbudziły we mnie żalu.

Tym wyjątkiem są postacie Waltera von Ulricha i Maud Fitzherbert. W ich historii tkwi potencjał, który Follett tylko częściowo wykorzystał. Miłość dwójki osób z wrogich krajów, narażonych na potępienie społeczenstwa i skazanych na ukrywanie swojego uczucia, a jednocześnie oddanych ideałom, które należy popierać. To mogło być coś, co mnie przykuje do powieści. Ale nie było. Bo choć polubiłam tych bohaterów, to bezbarwny styl w jakim opisuje ich autor nie pozwolił mi się naprawdę zaangażować.

Z mojej notki można wywnoskować, że nie polecam tej książki, ale to nie jest właściwie to, co chciałam przekazać. Bo mimo wszystko ją polecam. Ze względu na szeroką panoramę społeczną i polityczną. Ze względu na rozmach historyczny i wagę opisywanych wydarzeń. Za pokazanie, że wybych I wojny światowej to efekt domina, wynikający z nastrojów, gierek politycznych i ambicji, a nie tylko zamach w Sarajewie. Bo to się autorowi udało. I może wy jednak polubicie bardziej bohaterów.
Follett pisze bardzo sprawnie i mimo moich zarzutów, książkę czyta się bardzo szybko. Absolutnie nie czuć tych ponad 1000 stron. Nie można powiedzieć, że nie są one wypełnione treścią. Po prostu mnie zabrakło jakiegoś specyficznego, porywającego, dynamicznego klimatu. Ja oczekiwałam czegoś więcej, a wtedy łatwo się zawieść.

W tym roku ma się ukazać następna powieść z cyklu Trylogia Stulecia. Ma to być: "Zima świata", która będzie opisywać czasy II wojny światowej i lata po jej zakończeniu. Zobaczymy, może będzie lepiej.

A na koniec wyrazy uznania dla wydawnicta, za piękne wydanie. Czyta sie z przyjemnością.



Ken Follett
"Upadek gigantów"
Wydawnictwo "Albatros" A. Kuryłowicz
Warszawa 2010





5 komentarzy:

  1. Mam słabszą wolę i książkę kupiłam. Podobała mi się, chociaż zgadzam, się że potencjału do końca nie wykorzystano, ale wiem że kolejny tom przeczytam i pewnie dla spokoju ducha tom trzeci tyż :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie też, mimo wszystko nie da spokoju i przeczytam następne tomy na pewno.

      Usuń
    2. Książa jest fantastyczna. Bardzo lubię książki Kena Folletta. Każdą czytam z wielką przyjemnością. Nie mogę się doczekać kiedy będzie druga i trzecia część Upadku gigantów. Może ktoś posiada informację na ten temat. Często chodzę do KMPiK i dopytuję się nawet byłam dziesiaj, ale nic na ten temat nie wiedzą

      Usuń
  2. Nie przekonuje mnie książka. Bardziej w guście chłopaka, ja tak nie bardzo gustuje w literaturze dot. wojny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dużo jest wątków romansowych więc nawet kobietom nie bardzo zainteresowanym historią może się spodobać.

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...