sobota, 10 marca 2012

"MĘŻCZYZNA, KTÓRY PRZYCHODZIŁ W NIEDZIELĘ" THOMAS KANGER

Druga książka z wyzwania TRÓJKA e-pik.

Kryminały skandynawskie czytam i lubię. Wiem, że przyszła na nie moda i w sumie podążam z tłumem. Ale są niektóre dobre, a niektóre nawet bardzo dobre, więc czemu nie?

Elina Wiik, na prośbę chorego kolegi, zajmuje się niewyjasnioną sprawą sprzed lat. Po pierwszym przeczytaniu akt, wydaje jej się, że w śledztwie raczej nie popełniono błędów. Jednak przypadek zaczyna Elinę intrygować.  Ylvę Malmberg znaleziono zakopaną w lesie, przy granicy z Norwegią.
Ofiara kilka miesięcy przed śmiercią urodziła dziecko, którego nigdy nie odnaleziono.
Pozostaje bardzo mało czasu, żeby odnaleźć mordercę. Zbrodnia za niecały miesiąc się przedawni i sprawca pozostanie bezkarny. Rozpoczyna się wyścig z czasem.

Narracja w książce prowadzona jest dwutorowo. Z jednej strony mamy wątek śledztwa, które prowadzi Elina i wszystkich przeszkód, jakie napotyka na drodze, a jest ich wiele. W drugim obserwujemy działania zagubionej, młodej Kari, która próbuje znaleźć swoich prawdziwych rodziców. Związek między tymi dwoma wątkami szybko staje się jasny dla czytelnika, ale nie psuje to przyjemności podążania za główną zagdką.

"Mężczyzna, który przychodził w niedzielę" to czwarty tom cyklu powieści o Elinie Wiik. Naprawdę nie wiem, dlaczego nie wydano w Polsce poprzednich tomów.
Sytuacja Eliny w policji nie jest zbyt dobra. Wiadomo, że rozwiązała jakąś głośną sprawę. Przełożony ma jej dużo za złe, ale tak naprawdę, nie wiadomo co konkretnie. I mnie to przeszkadzało w odbiorze całej postaci. Jakoś nie mogłam sobie wyrobić pełnego obrazu Wiik. Znajomość jej przeszłości pewnie, by tu pomogła.

Co do warstwy ściśle kryminalnej, to niewątpliwie jest dobrze przemyślana. Kanger umiejętnie dawkuje informacje, dzięki czemu domyślamy się kilku poszlak, ale rozwiązanie całej zagadki pozostaje zaskakujące.
To, co mi osobiście przeszkadzało to brak emocji. Odniosłam wrażenie, jakby sam autor miał do swoich postaci dosyć obojętny stosunek i mój również taki pozostał. Jednym słowem, nie porwały mnie problemy Eliny i poszukiwania Kari. Zabrakło zaangażowania.
Podobno tom następny: "Pogranicze" jest lepszy.
Zobaczymy.

Spotkałam się ze zdaniem, że okładki są koszmarne. Mnie sie akurat podobały. Takie inne.

Thomas Kanger
"Mężczyzna, który przychodził w niedzielę"
Wydawnictwo Czarne
seria: Ze strachem.

1 komentarz:

  1. Okładki serii są faktycznie "inne". ;)
    Większość bardzo mi się podoba, "Mężczyzna, który przychodził w niedzielę" też do tej grupy należy.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...