poniedziałek, 9 stycznia 2012

SUSAN HOWATCH "PENMARRIC"

Pewnie jeszcze długo nie przeczytałabym powieśći Susan Howatch "Penmarric", gdzyby nie wyzwanie z półki.
W mojej biblioteczce jest trochę książek, których przeczytanie odkładam na później. Lubię mieć jakieś pozycje w zapasie. Kiedy zabraknie tych pożyczonych od przyjaciół, czy z biblioteki, a takie momenty czasem się zdarzają, są jak znalazł.
"Penmarric" trafiło do mnie drogą wymiany czytelniczej. Wcześniej nie czytałam żadnej powieści tej autorki. Nie mając więc absolutnie żadnych oczekiwań zasiadłam do lektury.



Bohaterami "Penmarric" są członkowie trzech pokoleń rodziny Penmarów. Ich losy są trwale związane z kornwalijską siedzibą rodu zwaną właśnie Penmarric.
Poznawanie rodziny zaczynamy z perspektywy Marka Castallacka. Z jego opowieści wiemy o utracie rezydencji i majątku, a także o walce jego matki o odzyskanie dziedzictwa. Walka ta dominuje całe jej życie stając się przyczyną jej złych stosunków z mężem i z synem.
Mark zaczyna podzielać jej obsesję, jednak nigdy nie wybacza matce, że Penmarric stał się ważniejszy od rodziny.
Kiedy dwór wraca w posiadanie rodziny, Mark sprowadza tam świeżo poślubioną, starszą o jedenaście lat małżonkę.

Na przestrzeni lat 1890 - 1945 obserwujemy losy głowy rodu i jego dzieci. Potomkowie Marka z prawego i nieprawego łoża zmuszeni są do wspólnego życia w Penmarric. Ich egzystencję wypełniają nieporozumienia i konflikty. Burzliwe kłótnie, występki, chciwość i różne rodzaje namiętności determinują ich decyzje.
Każde z nich walczy o bycie w centrum uwagi ojca, a w konsekwencji o przyszłe posiadanie siedziby rodu.
Żadnemu z nich nie przyniesie to szczęścia. W tle przewijają sie ważne wydarzenia XX wieku.

Dosyć trudno odpowiedzieć mi na zasadnicze pytanie: czy książka mi się podobała, czy nie. Odpowiedź nie jest jednoznaczna.
Lubię sagi rodzinne i zawsze chętnie sięgnę po tego typu literaturę. Lubię historie wypełnione nieporozumieniami, zmianne koleje losów. Śledzenie trzech pokoleń Penmarów dostarczyło mi dużo tego typu atrakcji. Porywcze charaktery, miłość, zdrada, nienawiść - to wszystko znajdziecie na kartach tej powieści.

Dla mnie jednak było tego jednak trochę za dużo. Czasami musiałam na trochę odłożyć lekturę. Dać sobie odpocząć od mrocznej atmosfery Kornwalii.
Muszę stwierdzić, że Penmarowie nie pochłoneli mnie całkowicie. Żadnej z postaci nie polubiła, żadnej też nie obdarzyłam jakąś szczególną antypatią. Ot, takie letnie uczucia miałam do całej powieści.
Nadal lubię sagi rodzinne i pewnie sięgnę z ciekawości po następną ksiązkę tej autorki, ale "Penmarric" przeznaczam do dalszej wymiany czytelniczej.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...