piątek, 13 stycznia 2012

"SHERLOCK HOLMES: GRA CIENI" reż. GUY RITCHIE

Film, obok książek, to moja druga pasja. Bardzo też lubię adaptacje filmowe literatury. Dlatego chciałam iść do kina na "Dziewczynę z tatuażem", ale nie wyszło. Niestety mieszkam w dosyć małym mieście, gdzie są wprawdzie dwa kina, ale repetuar w nich ograniczony.
Ochota na kino jednak pozostała, padło więc na "Sherlocka Holmesa: Gra cieni".

Nie zachwycił mnie pierwszy film w reżyserii Guy'a Ritchie. Niby wszystko było w porządku: uroczy bohater, zagadka, malowniczy Londyn XIX wieku, odpowiednia doza brawury plus współczesne kino rozrywkowe, żeby się widzowi nie nudziło. I nudzić się nie nudziłam, ale nic poza tym...
Nie zrozumcie mnie źle, lubię kino czysto rozrywkowe. Po czasie stwierdzam, że naoglądałam się wtedy zwiastunów, naczytałam jaki to fajny film... I za dużo w rezultacie oczekiwałam.

Tym razem nie oglądałam ani jednego zwiastuna, za to naczytałam się masę niezbyt pochlebnych recenzji. Do tego po obejrzeniu w BBC Entertainment pierwszej serii serialu "Sherlock", byłam przekonana, że znalazłam swój ideał detektywa Holmesa.
Zasiadłam więc w kinie bez oczekiwań.

I bawiłam się przednio.

Sherlock Holmes w filmie Guy'a Ritchie jest nadal geniuszem żyjącym w swoim świecie. Goniący za wydawałoby się nieprzydatnymi wynalazkami dziwak, arogant, gbur. Nadal uroczo grany przez Roberta Downey'a Jr. Do tego niezawodny głos rozsądku w postaci doktora Watsona., który ku niezadowoleniu Sherlocka, bierze ślub. I geniusz zła - profesor Moriarty.
Intryga, niepokoje polityczne w Europie, postęp militarny tworzą wiarygodną i dosyć wciągającą fabułę. Muszę się jednak przyznać, że dla mnie była całkowicie pobocznym aspektem filmu. Ani razu serce mi mocnej nie zabiło, chociaż nasi bohaterowie nieustannie znajdują się w jakichś kryzysowych sytuacjach.

Bardziej wciągnęło mnie napawanie się XIX miejskimi krajobrazami. Świetnie to wyglądało na ekranie. Obóz cyganów, lasy, zamek (?) na skale. Cudne to było. Zdarzyło się kilka wpadek historycznych, ale jeśli nie jesteście na takie rzeczy zbyt wrażliwi, nie zakłóci wam to oglądania. U mnie okoliczności przyrody wygrały z intrygą i niedopatrzeniami.
Jako plus zapisuje też postać Cyganki, graną przez Noomi Rapace. Polubiłam ją od razu i nie bardzo mi brakowało panny Adler.

Na koniec dodam jeszcze, że po raz pierwszy zdarzyło mi się żałować, że fil nie jest kręcony w 3D. A właściwie jedna scena. Ucieczka naszych bohaterów do pociągu, wybuchy, strzelanina. Mogło to wyjść bardzo efektownie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...