sobota, 31 grudnia 2011

"PTAKI CIERNISTYCH KRZEWÓW" COLLEEN MCCULLOUGH

    "Patki ciernistych krzewów", australiskiej pisarki Collen McCullough są dla mnie lekturą wspominaną z sentymentem.
Wydana w 1977 roku, sfilmowana została w roku 1983. Adaptacja ta uczyniła gwiazdy z aktorów odtwarzających główne role. U mnie w domu oglądali ten serial wszyscy domownicy.

Kiedy moja mama zakupiła książkę, chodziłam wokół niej kilka dni i tylko oglądałam. Była to jedna z moich pierwszych dorosłych lektur i miałam poczucie, że czytam coś, czego nie powinnam.
Teraz po latach wracam do niej często i nie mam poczucia straconego czasu.

Bohaterką ksiązki jest Meghann, jedyna córka spośród dziewięciorga dzieci Cleary'ch. Poznajemy ją jako mała dziewczynkę. Jej rodzina wiedzie ciężkie życie najemników rolnych.
Kiedy bogata siostra ojca Maggie zaprasza ich do Australii, by pomogli jej w prowadzeniu olbrzymiej farmy, mają poczucie, że los się do nich uśmiechnął. Opuszczają więc zieloną Nową Zelandię i wyruszają na nieznane dla siebie tereny.
W tym momencie życie Maggie zmienia się całkowicie.
Rodzina poznaje tam młodego, ambitnego księdza Ralpha de Bricassart. Szczególnie ważny będzie on dla Meghann. Osamotniona dziewczynka znajdzie w nim przyjaciela, opiekuna. Jej sympatia przerodzi się w uczucie podlotka i przetrwa przez całe dorosłe życie.

"Ptaki ciernistych krzewów" są opowieścią o miłości nieszczęśliwej, która nie powinna się zdarzyć, choć z czasem obie strony akceptują sytuację i godzą się z okolicznościami.
Ale są też wspaniałą sagą rodzinną. Opowiada losy rodziny, w której dziewczynki są mniej cenione. To synowie są wartościowi. Są potwierdzeniem wartości mężczyzny, pomocą w gospodarstwie. Mimo to najważniejsze w całej historii okazują się kobiety.
Stara Mary Carson, bogata właścicielka ziemska, która do śmierci kieruje rodziną i wszystkimi osobami zależnymi, na przykład od jej datków.
Matka Maggie - Fiona, kobieta zmuszona do życia w trudnych warunkach materialnych, mimo że jej życie zapowiadało się całkiem inaczej.
I wreszcie Meghann. Samotna zagubiona dziewczynka, która dorastając podejmuje walkę o swoje życie.

To, co zwraca uwagę, to realizm obecny w opisach przyrody i trudnego życia bohaterów. Zachwyca nas soczyście opisana egzotyka Australii. Fascynujący jest obraz problemów, z którymi borykają sie farmerzy. Te odległości, susze, dzikie zwierzęta. Wszystko na wielką skalę, gotowe w każdej chwili przytłoczyć każdy przejaw życia. A jednak są ludzie, którzy podejmują ryzyko...

Realizm jest też obecny w uczuciach wszystkich bohaterów.
Tu nic nie jest ładnie i pięknie. Uczucia w rodzinie są skomplikowane. Warto też zwrócić uwagę na przełamywanie tabu związanego z zawodem kapłaństwa. Ksiądz jest tu zwykłym zadwodem, z systemem awansów, o które trzeba nieustannie zabiegać. I jest to bardzo kuszące. Pieniądze są jednym z wielu środków potrzebnych do osiągnięca sukcesu.

Na koniec zaznaczę jednak, że moim ulubioną postacią jest Justine - córka Maggie. Mam wrażenie, że ona przełamuje ograniczenia kobiet ze swojej rodziny. Jest niezależna, co nie wyklucza szczęśliwego związku. Ona jest przyszłością.

Mimo czasu jaki upłynął od wydania powieści, moim zdaniem nie zestarzała się ani trochę. Nadal czyta się rewelacyjnie. Lubię takie wciągające ksiązki, o których myślimy, nawet jeśli musimy je odłożyć.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...